Tragiczny wypadek w jaskini na lodowcu Breiðamerkurjökull. Nie żyje jedna osoba, dwie są zaginione
Częściowemu zawaleniu uległa jaskinia lodowa na lodowcu Breiðamerkurjökull na południu Islandii. W wyniku wypadku zginęła co najmniej jedna osoba, a dwie są nadal uznawane za zaginione – poinformowała islandzka policja w poniedziałek w mediach społecznościowych.
Islandia. Zawaliła się jaskinia lodowa. Jedna osoba zginęła, dwie zaginęły
Pierwsze telefony o zawaleniu jaskini lodowej na lodowcu Breiðamerkurjökull na południu Islandii ratownicy otrzymali tuż po godz. 15 czasu lokalnego w niedzielę (godz. 17 w Polsce). Jaskinię zwiedziała grupa około 25 turystów z różnych krajów, gdy nagle w cztery osoby uderzyły spadające kawałki lodu. - Jaskinia znajduje się na zachód od Jökulsárlón, na obrzeżach lodowca. Wysłano tam wszystkie zespoły ratownicze z południa Islandii, policję i ratowników medycznych oraz straż pożarną z Kirkjubæjarklaustur i Höfn. Po prostu wszystkich dostępnych - powiedział w wywiadzie dla Vísir Jón Þór Víglundsson, rzecznik Landsbjörg (islandzkie stowarzyszenie poszukiwań, ratownictwa i zapobiegania urazom - red.).
Dwie osoby zostały poważnie ranne. Jedna zmarła na miejscu, drugą przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Reykjaviku, a jej stan określa się jako stabilny. Jednak w wyniku wypadku zaginęły dwie osoby. Ich poszukiwania, przy udziale dużej grupy ratowników i grotołazów, trwały przez całe popołudnie do wieczora. Po zmroku akcję trzeba było przerwać, ale została wznowiona w poniedziałek rano – poinformowała islandzka policja.
Islandzki nadawca publiczny RUV podał, że przetransportowanie sprzętu i ludzi na lodowiec nastręczyło wielu trudności z powodu nierównego terenu. Przez lód ratownicy byli zmuszeni przedzierać się przy pomocy pił łańcuchowych, ponieważ jak wyjaśnił Sveinn Kristján Rúnarsson, starszy oficer policji w południowej Islandii powiedział w wywiadzie dla mbl.is, że nie da się sprowadzić maszyn na miejsce zdarzenia. Jeden z turystów, który wcześniej zwiedzał jaskinię, przekazał RUV, że po wyjściu na powierzchnię słychać było głośny trzask, ale o wypadku dowiedział się dopiero z mediów po powrocie do hotelu. Według mężczyzny grota miała 3-5 metrów głębokości.
Źródło: Radio ZET/PAP/icelandnews.is
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET