`

Nie żyją cztery osoby, ludzie skakali z okien i balkonów. Dramatyczna akcja ratunkowa

2 min. czytania
12.05.2025 09:16
Obserwuj nas na Google

Cztery osoby zginęły w pożarze budynku mieszkalnego w Milwaukee w USA. Żeby ratować życie, ludzie skakali z okien i balkonów, a uczestniczący w akcji ratunkowej strażacy musieli się czołgać w poszukiwaniu mieszkańców budynku. Ruszyło śledztwo ws. przyczyn pożaru, ale już teraz szef miejscowej straży pożarnej przekazał, że tragedii można było uniknąć.

USA. Pożar w Milwaukee, cztery osoby nie żyją
fot. Chris Day/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przedstawia się całkowity bilans ofiar pożaru w Milwaukee.
  • Jak wyglądała akcja ratunkowa w dzielnicy Concordia.
  • W jaki sposób można było uniknąć tej tragedii.

USA. Pożar w Milwaukee, cztery osoby nie żyją

Jak poinformowała tamtejsza straż pożarna, do pożaru doszło 11 maja w czteropiętrowym budynku mieszkalnym w dzielnicy Concordia w Milwaukee. W oficjalnym komunikacie przekazano, że cztery osoby zginęły, a kilkadziesiąt zostało ewakuowanych. Telewizja CNN przekazała, że jest też sporo rannych, według relacji świadków służby ratunkowe już przed budynkiem wykonywały resuscytację krążeniowo-oddechową.

Z relacji świadków wynika, że część osób, aby ratować swoje życie, decydowało się na skok z okna czy balkonu, aby uciec przed płomieniami. W nagraniach, które pojawiły się w mediach społecznościowych, można zobaczyć strażaków, którzy z pomocą drabin ściągają mieszkańców budynku z wysokich pięter.

Akcja, w której według amerykańskich mediów brało udział 30 wozów strażackich, była bardzo trudna i niebezpieczna dla ratowników. Wewnątrz budynku niektórzy strażacy musieli czołgać się, by wydostać ludzi. Na szczęście nie ma informacji o tym, by któryś z uczestników akcji ratunkowej został ranny.

Setki osób straciło dach nad głową

Władze nie podały, w jaki sposób mogło dojść do pożaru. Budynek powstał w 1968 r., gdy nie obowiązywał jeszcze nakaz instalowania systemu zraszaczy przeciwpożarowych. Budynek zniszczony został w stopniu, który uniemożliwia ponowne zamieszkanie w nim. Oznacza to, że około 200 osób będzie musiało poszukać nowego dachu nad głową.

Rozpoczęło się śledztwo, które ma ustalić, jakie były przyczyny pożaru. Stacja WDJT zacytowała Aarona Lipskiego, szefa straży pożarnej w Milwaukee, który stwierdził, że niedzielnego pożaru można było uniknąć, gdyby instalacje przeciwpożarowe były obowiązkowe także w budynkach, które zostały wybudowane przed 1974 rokiem. Do tej pory bowiem w starszym budownictwie nie było takiego obowiązku.

Źródło: Radio ZET/CNN

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET