Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były okoliczności tragicznego wypadku w Tatrach po stronie słowackiej.
- Dlaczego Polacy znaleźli się w niebezpiecznym terenie bez odpowiedniego sprzętu.
- Co zrobiła partnerka tragicznie zmarłego 40-latka po utracie z nim kontaktu.
- Które służby brały udział w akcji ratunkowej na miejscu wypadku.
Słowacja. Nie żyje 40-latek, Polak zginął w Tatrach
Do tragedii doszło po słowackiej stronie Tatr. Podczas wspinaczki w rejonie Czarnego Szczytu, który ma wysokość 2434 metrów, jeden z turystów spadł z wysokości 200 metrów do Doliny Dzikiej, która także bywa nazywana Wielką Zamarzłą Doliną.
Tamtejsi ratownicy górscy otrzymali wezwanie o pomoc dla Polaka w poniedziałek wczesnym popołudniem. Z HZS skontaktowała się jego partnerka, po utracie kontaktu z towarzyszem. Polacy znajdowali się w bardzo trudnym terenie, poza szlakami turystycznymi. Nie mieli ze sobą niezbędnego sprzętu, w tym także lin bezpieczeństwa.
Ratownicy o pomoc poprosili załogę ratowniczego śmigłowca. Na miejscu okazało się, że 40-letniemu Polakowi nie można było już pomóc. Z eksponowanego terenu ratownicy ewakuowali partnerkę tragicznie zmarłego Polaka i przetransportowali ją do Starego Smokowca.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET