"Nikt nie jest bezpieczny". Oto możliwe scenariusze po ataku Izraela na Iran
Izraelski atak na Iran doprowadził do śmierci najwyższych rangą generałów. W opinii ekspertów Teheran nie może pozostać bez odpowiedzi – stawką jest nie tylko prestiż, ale i przetrwanie reżimu. Nikt nie pyta już, czy Iran odpowie, lecz jak silny będzie odwet i jak głęboko uderzy w izraelskie cele.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konsekwencje może mieć odpowiedź Iranu na izraelski atak i czy dojdzie do wojny regionalnej.
- Co zakłada scenariusz synchronizacji uderzeń z terytoriów Libanu, Jemenu i Iranu.
- W jaki sposób eskalacja konfliktu może uderzyć w światową gospodarkę i ceny ropy.
"Iran musi odpowiedzieć." Eksperci nie mają wątpliwości: konflikt z Izraelem będzie eskalować
W nocy z czwartku na piątek izraelskie siły powietrzne przeprowadziły atak rakietowy na cele w Iranie. Wśród ofiar znaleźli się trzej generałowie: Hosejn Salami, szef Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Mohammad Bagheri, szef sztabu irańskich sił zbrojnych, oraz Golam Ali Raszid.
Izrael – jak podaje PAP – uderzył również w irański ośrodek nuklearny w Natanz. W odpowiedzi Teheran wysłał około 100 dronów, które – według saudyjskiego portalu Al Arabiya – zostały przechwycone przez izraelskie siły obronne. Eksperci ostrzegają jednak, że na tym się nie skończy.
Iran szykuje militarną odpowiedź na atak Izraela. Ekspert: "To dopiero początek"
– Sądzę, że właściwa odpowiedź Iranu jeszcze nadejdzie. Obawiam się, że ta wymiana ciosów potrwa parę dni, jak nie parę tygodni – powiedział w TVN24 dr Bartosz Bojarczyk, politolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. – Niestety dla Iranu, dla Izraela, dla całego Bliskiego Wschodu, jak i dla nas wszystkich, ten konflikt dopiero się rozpędza. Właśnie tu jest ogromna rola społeczności międzynarodowej, ale bardzo ograniczona, żeby powstrzymać ten konflikt – dodał.
Ekspert ocenił, że nie widzi możliwości, by mocarstwa światowe czy organizacje międzynarodowe były w stanie powstrzymać te dwa państwa przed wymianą ciosów.
Możliwy scenariusz odwetu Iranu: drony, rakiety balistyczne, pociski manewrujące
– Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest uderzenie rakietami balistycznymi, pociskami manewrującymi i dronami – powiedział Bojarczyk. – Iran najprawdopodobniej wyśle nad Izrael rój dronów, których celem będzie zaangażowanie obrony przeciwlotniczej, (Żelaznej) Kopuły, a później czy też równolegle do tego, polecą rakiety balistyczne nad Izrael – przewidywał.
Eliminacja irańskich generałów: Izrael pokazuje, że "nikt nie jest bezpieczny"
Odnosząc się do zabicia czołowych dowódców wojskowych Iranu, Bojarczyk stwierdził, że "nikt nie jest niezastąpiony”.
– Tak, jak Izrael eliminował przywódców Hezbollahu, przywódców Hamasu, to teraz pokazuje Iranowi, że nikt nie jest bezpieczny – powiedział. – Eliminacja tak prominentnych figur wskazuje na odsłonę nowego etapu w tym konflikcie – dodał.
"Iran musi odpowiedzieć stanowczo, w grę wchodzi przetrwanie reżimu"
Według doktora Witolda Repetowicza z Akademii Sztuki Wojennej, Iran – jeśli chce zachować twarz – musi teraz bardzo zdecydowanie odpowiedzieć na izraelski atak. – Ta dotychczasowa reakcja – wysłanie 100 dronów – nie jest absolutnie adekwatna. Brak zdecydowanej odpowiedzi naraziłby reżim irański na śmieszność i przyznanie się do słabości – ocenił w rozmowie z PAP.
Ekspert przypomniał, że już w 2024 roku izraelskiej obronie trudno było zestrzelić wszystkie nadlatujące pociski. – Obrona Izraela w ub. roku była skuteczna w dużej mierze dzięki amerykańskiemu wsparciu i pomocy Jordanii, skąd kierowano zestrzeliwaniem pocisków, dronów i rakiet – dodał Repetowicz.
Jego zdaniem Iran może próbować zastosować synchronizację ataków z terytoriów Libanu, Jemenu i Iranu, czego nie zrobił wcześniej.
Postawa USA wobec ataku Izraelu i możliwa odpowiedź Iranu
Zdaniem Repetowicza kluczowe państwa arabskie raczej nie będą dziś skłonne angażować się w konflikt. – Będą chciały uniknąć wciągnięcia w wojnę regionalną – ocenił. Ekspert zauważył również, że USA, które wedle słów prezydenta Trumpa były bliskie "całkiem dobrego” porozumienia z Teheranem, dystansują się od izraelskiego uderzenia.
Zdaniem sekretarza stanu Marco Rubio, Izrael "podjął jednostronne działania przeciwko Iranowi”, a "Stany nie są zaangażowane w ataki na Iran”. Jednocześnie ostrzegł, że "Iran nie powinien atakować interesów ani personelu USA”.
Czy Izrael chce sprowokować Iran do ataku na siły USA?
Według dziennika "Times”, Iran dysponuje tysiącami pocisków średniego zasięgu, które mogą razić m.in. amerykańskie bazy w Iraku i w Katarze. Repetowicz ocenił, że Izrael może próbować wciągnąć USA do wojny, by zyskać realną przewagę.
– Jeżeli Iran odpowie na izraelski atak w sposób zdecydowany i spowoduje duże szkody, to premier (Izraela) Benjamin Netanjahu będzie miał mocne argumenty wobec Amerykanów, nawet jeżeli (dzisiejszy) atak przeprowadził bez ich wiedzy – powiedział ekspert.
Dodał, że idealnym rozwiązaniem z punktu widzenia Izraela byłoby uznanie przez Iran, że Amerykanie jednak mieli coś wspólnego z tym atakiem. – Wtedy mogłoby dojść do ataku, może nie ze strony samego Iranu, ale ze strony jakiegoś proxy Teheranu, np. Hutich, na siły amerykańskie w regionie – zaznaczył, dodając jednocześnie, że byłby to jego zdaniem błąd Iranu.
Konflikt może uderzyć w ceny ropy i transport morski
Repetowicz ocenił, że choć zabicie generałów i uderzenie w ośrodek w Natanz to duży sukces Izraela, nie wystarczy, by trwale zablokować irański program jądrowy. – Wręcz przeciwnie, można się spodziewać, że Iran przyspieszy program nuklearny, a w tych okolicznościach fatwa Alego Chameneiego, zakazująca broni nuklearnej, zostanie zmieniona – stwierdził ekspert.
Jego zdaniem eskalacja może mieć poważny wpływ na ceny ropy. – Jeżeli Iran będzie miał nóż na gardle, to może nawet zablokować cieśninę Ormuz i nakłonić Hutich do tego, żeby znowu blokowali Morze Czerwone i cieśninę Bab al-Mandab – ocenił.
Według "Timesa”, Iran sugerował wcześniej, że w odpowiedzi na ataki na swoje obiekty nuklearne może uderzyć w instalacje naftowe w regionie. Bliski Wschód odpowiada za około 30 procent światowej produkcji ropy, z czego większość pochodzi z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kuwejtu.
Źródło: Radio ZET/PAP/TVN24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET