Notre Dame odzyskuje splendor. Kulisy otwarcia katedry w Paryżu w relacji reportera Radia ZET
Jej budowa trwała około dwóch wieków, odbudowa po pożarze zaledwie pięć lat. Na kartach historii Notre Dame w Paryżu zapisuje się nowy rozdział. Na ponowne jej otwarcie zjechali się przywódcy 50 krajów i kilkuset duchownych. Okolice kościoła przypominają oblężoną twierdzę, a plany organizatorów psuje pogoda. Wszyscy czekają kiedy arcybiskup Laurent Ulrich zapuka pastorałem w masywne drzwi świątyni, a następnie je otworzy oraz symbolicznie "obudzi" gigantyczne, XVIII-wieczne organy.
Powrót do ognia
Zwisający na linach kaskaderzy nigdy nie sądzili, że przyjdzie im robić to w katedrze Notre Dame, zbierając gruz i spalone belki stropowe. - Prędzej uwierzyłbym, że zobaczę płonącą żyrafę, jak na obrazie Salvadora Dalego, niż trawioną przez ogień katedrę Notre Dame. Ludzie obok mnie płakali, a nawet modlili się, widząc co się dzieje - wspomina Janusz Lis-Kowalski, mieszkający w Paryżu od 36 lat. - Nigdy nie przypuszczałam, że będę zajmować się renowacją dwunastu kaplic tej świątyni po pożarze - przyznaje konserwatorka sztuki Felicja Lamprecht. - Nie wyobrażałem sobie, że będę mógł stworzyć oświetlenie tego kościoła, sterowane za pomocą pilota - opowiada rzeźbiarz światła, Patrick Rimoux. - Mam nogi jak z waty. Czuję, że wzruszę się, kiedy tam wejdę - przyznaje rozedrganym głosem Alicja Parvine, od 25 lat przewodniczka po Paryżu. Sami jego mieszkańcy wciąż są zdziwieni postępem prac renowacyjnych w katedrze. Jak mówią, to nie miało prawa udać się tak szybko.
Efekt komina
Przy odbudowie ponad 850-letniej katedry pracowało około dwóch tysięcy specjalistów, rzemieślników i robotników. Byli wśród nich kamieniarze, konserwatorzy malowideł ściennych i rzeźb, stolarze, dekarze, mistrzowie szklarstwa i kowalstwa artystycznego. - Mieliśmy tylko cztery lata na wykonanie renowacji. Świetna była organizacja, bo w normalnych warunkach prace odbywają się etapami. Tutaj wszystko robione było jednocześnie: renowacje kaplic, stabilizacja konstrukcji budynku i dachu, a później odbudowa wnętrza - wyjaśnia Felicja Lamprecht.
Koszt prac wyniósł około 700 milionów euro. Datki napłynęły z całego świata. - Odkryliśmy Notre Dame na nowo. Po usunięciu w bocznych kaplicach wielowiekowej warstwy patyny pokrywającej mury i sklepienia, zobaczyliśmy kolorowe polichromie z XIX wieku - mówi konserwatorka sztuki. - Na szczęście, ogień nie objął bezpośrednio kaplic. W całości zasysany był przez dach. Nastąpił "efekt komina". Dym szedł górą. Nie rozprzestrzenił się poza główną nawę. W kaplicach była sadza, ale głównie od dymu świec czy zanieczyszczenia powietrza - dodaje.
Konserwatorów objęto szczególnymi środkami bezpieczeństwa ze względu na skażenie ołowiem, którego 450 ton wytopiło się z iglicy kościoła i elementów konstrukcyjnych zabytku. - Musieliśmy nosić specjalne kombinezony dla ochrony, a na początku prac dodatkowo zabezpieczać się przed Covid-19 - relacjonuje Felicja Lamprecht. W rozmowie przyznaje: - Już chyba nigdy w życiu nie będę miała okazji pracować przy zabytku takiej klasy.
Tradycja z oświetleniem na pilota
Notre Dame została odbudowana metodami sprzed 800 lat. Zespół francuskich cieśli stworzył ręcznie ważącą trzy tony konstrukcję drewnianą z litego dębu. Cała praca została wykonana metodami znanymi ze średniowiecza. Stworzono replikę fragmentu konstrukcji dachowej katedry, którą strawił ogień. Później odtwarzano zawalone i uszkodzone sklepienia oraz kamienne mury. Instalowano piszczałki w największych we Francji XVIII-wiecznych organach. Zostały oszczędzone przez ogień i wodę od gaszenia, ale osiem tysięcy piszczałek oczyszczono i odnowiono w warsztatach poza katedrą. W marcu tego roku na dachu kościoła umieszczono 750-tonową iglicę, wykonaną jak oryginalna, z drewna dębowego i ołowiu. W listopadzie ponownie zabrzmiały dzwony Notre Dame, a podczas specjalnej procesji wróciła figura Matki Boskiej - symbol paryskiej katedry. W świątyni wprowadzono jedną nowość z XXI wieku. Oświetlenie.
Zgodę na swoją innowacyjną koncepcję od samego prezydenta Francji zdobył rzeźbiarz światła - Patrick Rimoux. Dzięki niemu katedra zyskała 1400 reflektorów, 2300 punktowych świateł i 40 elektrycznych świeczek. - Wszystkim można sterować na pilota - tłumaczy twórca. - Wcześniej nie było takiej możliwości. Jedyne co mogliśmy zrobić w kościele to w całości włączyć albo wyłączyć światło - dodaje. Od teraz będzie można rozświetlać jego fragmenty albo całość, w zależności od tego, co się w nim odbywa, np. msza albo koncert. - To powrót do rozwiązań z XIX wieku, ale przy użyciu nowoczesnej technologii. Wprowadzamy na nowo cienie i półcienie, które nadają inną perspektywę np. kształtu kamieni. Będzie można zmniejszać lub zwiększać ilość światła i za każdym razem katedra może wyglądać nieco inaczej - wyjaśnia Patrick Rimoux.
Oblężona twierdza
Na uroczystości ponownego otwarcia Notre Dame 7 i 8 grudnia zastosowano wyjątkowe środki bezpieczeństwa w rejonie katedry. Teren przypomina oblężoną twierdzę. Zmobilizowano około sześciu tysięcy funkcjonariuszy policji i żandarmerii, pilnujących bezpieczeństwa na ulicach, jak i z łódek pływających Sekwaną. - To przypomina czas igrzysk olimpijskich - mówią paryżanie. Znów jest tłoczno, zamknięte dla ruchu są ulice, stacje metra, sklepy, restauracje. Obowiązuje wysoki stopień zagrożenia terrorystycznego.
W sobotniej wieczornej ceremonii weźmie udział około 50 przywódców państw. Wśród nich: Andrzej Duda, prezydent elekt USA Donald Trump czy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Przyjedzie też belgijska para królewska, wielki książę Luksemburga Henryk, jak również książę Monako Albert czy brytyjski książę William. Do wszystkich przemówi prezydent Francji, który symbolicznie przekaże katedrę Kościołowi. Wielkim nieobecnym pozostanie zaproszony papież Franciszek, który odmówił udziału Emmanuelowi Macronowi.
Pogoda zmienia plan
Uroczystości zaplanowano na placu przed kościołem. Na niespełna dobę przed nimi, ze względu na zapowiadany deszcz i silny wiatr, zmieniono pomysł. Ceremonia odbędzie się w katedrze, ale pozostanie pełna symbolicznego rytuału. Arcybiskup Paryża zastuka pastorałem w zamknięte drzwi katedry. Zabrzmi psalm, jako "odpowiedź" świątyni, która zamilkła po pożarze. "Obudzone" będą też organy. Ze względu na warunki pogodowe koncert francuskich gwiazd, takich jak Garou czy Vianney, nagrano na żywo w piątek. W sobotę zostanie tylko wyemitowany. Z myślą o mieszkańcach i turystach na lewym brzegu Sekwany ustawiono ekrany, umożliwiające śledzenie ceremonii na żywo. Organizatorzy przewidzieli miejsca dla 40 tysięcy osób.
Nowa historia
Pierwsza msza święta od czasu pożaru odbędzie się w niedzielę. Weźmie w niej udział także 150 biskupów z całego świata, paryscy kapłani i wierni. Po nabożeństwie Notre Dame otworzy się dla zwiedzających. - To było długo oczekiwane przez wszystkich. Turyści mieli żal, że nie mogą wejść do środka. Zawsze padały pytania o datę otwarcia - mówi Alicja Parvine, przewodniczka po Paryżu. Jak przyznaje, historię katedry trzeba będzie opowiadać na nowo, z uwzględnieniem wszystkich ostatnich wydarzeń. Zmieniono też trasę zwiedzania, a przez pierwsze miesiące wstęp będzie tylko dla osób indywidualnych. Kościół szacuje, że Notre Dame będzie odwiedzana corocznie przez około 15 milionów turystów.
Na odbudowę i renowację z całego świata wpłynęło w sumie ponad 840 milionów euro. Remont kosztował znacznie mniej, stąd pozostałe środki trafią na dalsze prace restauracyjne na zewnątrz świątyni. Po pięciu latach odbudowy wciąż jednak zadawane jest jedno pytanie. Co było przyczyną pożaru? W śledztwie wykluczono jedynie podpalenie. Wydarzenie z 15 kwietnia 2019 roku to wciąż tajemnica.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET