`

Ostatnie wybory przed wojną? Orban straszy i wymienia 2030 rok

4 min. czytania
15.12.2025 14:03
Obserwuj nas na Google

Bruksela - zdaniem Viktora Orbana - przygotowuje się do wojny z Rosją, a Zachód ma prowokować Moskwę do konfrontacji. Węgierski premier twierdzi, że przyszłoroczne wybory mogą być "ostatnimi przed wojną", a jego dyplomacja w tym samym czasie w Moskwie mówi o konieczności gotowości na nowy powojenny porządek. Władze w Budapeszcie kreują tym samym przekaz, który wykracza daleko poza tradycyjną kampanię wyborczą.

fot. ATTILA KISBENEDEK/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Viktor Orbán sprzeciwia się przekazaniu zamrożonych rosyjskich aktywów Ukrainie, twierdząc, że zaszkodzi to reputacji europejskich banków i unijnej praworządności.
  • Orbán oskarża Unię Europejską o przygotowania do wojny z Rosją, wyznaczając na domyślną datę konfliktu 2030 rok, przy krytycznej postawie wobec NATO.
  • Węgierski przekaz medialny przedstawia Rosję jako niewinne 'wyimaginowane zagrożenie', a Zachód jako głównego winowajcę wojny, wspierając tę narrację prorosyjską aktywnością społeczną i polityczną.

Viktor Orbán straszy wojną i atakuje Brukselę

W piątek europejscy przywódcy w pisemnym głosowaniu decydowali o przejęciu zamrożonych rosyjskich aktywów. Viktor Orban sprzeciwiał się temu od początku, a węgierski rząd z oburzeniem reaguje na to, że Komisja Europejska szuka sposobów ominięcia węgierskiego weta, uznając coraz częściej, że część decyzji nie wymaga jednomyślności.

Zdaniem eksperta od tematyki węgierskiej - Dominika Hejja z Interii, narracja wokół przekazania aktywów Ukrainie została przez Orbana osadzona na kilku powtarzanych argumentach. Premier przekonuje, że takie działanie zaszkodzi reputacji europejskich banków, naruszy unijną praworządność i podważy zaufanie do rynku Unii Europejskiej , osłabiając jego konkurencyjność.

W ostatnich wypowiedziach Orban idzie jednak dalej. Uważa, że polityka Unii wobec Rosji jest otwarcie wroga i prowokacyjna, a w każdym wystąpieniu podkreśla, że Bruksela przygotowuje się do wojny. Pisze, że Unia ma już nawet domyślną datę wejścia do konfliktu. "Bruksela przygotowuje się do wojny z Rosją, a już ma docelową datę wejścia do wojny: 2030 rok - napisał". Wypowiedzi szefa NATO o tym, że Zachód może być kolejnym celem Rosji, dodatkowo podsycają krytykę wobec Sojuszu w Budapeszcie.

Redakcja poleca

Zachód winny wojny, Rosja "wyimaginowanym zagrożeniem"

Z punktu widzenia Unii Europejskiej i NATO problemem jest to, że węgierskie władze nie uznają Rosji za realne zagrożenie. W otoczeniu Orbana utrzymuje się przekonanie, że agresja Rosji to efekt działań Zachodu, a nie decyzji Kremla - przekonuje dziennikarz Interii. 

Premier miał ukształtować to przekonanie podczas wizyty w Moskwie 1 lutego 2022 roku, trzy tygodnie przed wybuchem wojny. Władimir Putin zapewniał go wtedy, że Rosja nie zaatakuje państw NATO, argumentując to m.in. uznaniem potencjału militarnego Sojuszu. Orbán od tamtej pory nie zmienił poglądu, że Rosja nie stanowi rzeczywistego zagrożenia, a za eskalację odpowiadają Bruksela i Waszyngton.

W wywiadzie dla "Mandinera" w marcu 2022 roku Viktor Orban sugerował, że rosyjskiej reakcji na rozszerzenie wpływów NATO trudno się dziwić. Według tej narracji wszystko, co dzieje się na frontach, ma być oczywistą winą Zachodu i ówczesnej administracji Joe Bidena. Jednocześnie w tym przekazie nie ma miejsca na jasne stwierdzenie, że to Rosja zaatakowała Ukrainę.

"Klub wojowników" i prorosyjna aktywność w sieci

Neutralna wobec Rosji, a krytyczna wobec Zachodu linia przekazu jest powszechna wśród polityków Fideszu, prorządowych mediów oraz sympatyzujących środowisk. Jej istotną częścią stał się założony przez Orbána w internecie "Klub wojowników".

Na tej grupie regularnie publikowane są rosyjskie komunikaty z frontu tłumaczone na węgierski. Towarzyszą im liczne pozytywne reakcje użytkowników. Pojawiają się też wątki dotyczące potencjalnej wojny nuklearnej, w których część komentujących życzy Polsce eksplozji za jej rzekome prowojenne nastawienie.

"Klub wojowników" pełni funkcję zaplecza mobilizującego zwolenników Fideszu. Taka polityka informacyjna przenika również do prasy, radia i telewizji. Jej celem jest zarządzanie strachem obywateli, którzy od 2022 roku słyszą głównie o odpowiedzialności Zachodu za przedłużającą się wojnę. W tej narracji nie ma miejsca na jednoznaczne wskazanie Rosji jako agresora.

Redakcja poleca

Straszenie wyborami i wizją globalnego konfliktu

Przekaz wzmacniają kolejne działania polityczne i medialne. Viktor Orban mówi, że przyszłoroczne wybory mogą być "ostatnimi przed wybuchem wojny". Do małych miejscowości trafił niedawno dodatek do tabloidu, w którym straszono wybuchem trzeciej wojny światowej i konfliktem nuklearnym. Jako jeden z czynników prowadzących do takiego scenariusza wskazywano zwycięstwo lidera opozycji Pétera Magyara w kwietniowych wyborach.

Przekaz władz pozostaje spójny - "zachód prze do wojny". Jedynym politykiem, który ma zapewnić bezpieczeństwo i uniknięcie uwikłania Węgier w konflikt, ma być Viktor Orban. Węgierski premier powtarza przy tym, że jego rząd popiera plan pokojowy Donalda Trumpa i amerykańsko-rosyjski dialog, nie przedstawiając jednak żadnych szczegółowych rozwiązań.

Péter Szijjártó w Moskwie i wizja powojennego świata

W tym samym czasie szef dyplomacji Péter Szijjártó ponownie odwiedził Rosję. Była to jego 17. wizyta od rozpoczęcia wojny. Na pokład rządowego airbusa zabrał grupę biznesmenów z 34 firm, choć ich listy nie ujawniono.

W Moskwie obradowała węgiersko-rosyjska komisja gospodarki. Szijjártó mówił po spotkaniu, że w tym roku miało dojść do ożywienia współpracy gospodarczej między państwami, choć dostępne dane statystyczne nie odnotowują jeszcze takich zmian.

Minister stwierdził też, że Węgry muszą być gotowe na moment, gdy "wojna się skończy i powrócą normalne relacje biznesowe". Według niego  ci, którzy dotychczas blokowali proces pokojowy, teraz też zrobią wszystko, by go podkopać. "Ale my postaramy się temu zapobiec".

Wiara w powrót takich relacji jest związana z amerykańską propozycją pokojową, popieraną przez Viktora Orbana i jego środowisko. W tym kontekście opozycyjna TISZA jest przedstawiana jako stronniczka Ukrainy. Według przekazu krążącego wokół obozu rządzącego za jej powstaniem miałyby stać ukraińskie służby, co ma osłabiać jej wiarygodność.

Péter Magyar, złoty sedes i rosyjski aplauz

Lider TISZA Péter Magyar stał się jednym z głównych celów kampanii rządzących. W węgierskich miastach pojawiły się billboardy, na których pozuje wraz z Wołodymyrem Zełenskim i Ursulą von der Leyen, wrzucając worki pieniędzy do złotego sedesu. Hasło na plakacie głosi, że politycy chcą podwyżek podatków i przeznaczenia środków podatników na "ukraiński złoty sedes".

Los tych grafik szeroko opisywany jest także w rosyjskich mediach propagandowych. Ostatnie wyśmianie przewodniczącej Komisji Europejskiej przez Pétera Szijjártó trafiło na profil Margarity Simonyan na X. Z kolei Kirill Dmitriev, współpracownik Władimira Putina, pisał, że "premier Orbán jest niezmiennie głosem rozsądku w Europie".

Źródło: Radio ZET/Dominik Héjj - Interia

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET