Pies zgubił się w górach
Dwuletni cane corso Loki urwał się ze smyczą, gdy jego właściciele rozbijali obóz w pobliżu Kinlochbervie na zachodnim wybrzeżu Szkocji. Rodzina spędziła letni dzień na plaży. Po długich poszukiwaniach zrozpaczony właściciel z dziećmi wrócił do domu.
Przez kolejne dni wszyscy chodzili jak struci. Rodzina pomału traciła nadzieję. – To był bardzo trudny czas – przyznała pani domu w audycji BBC Good Morning Scotland.
Po tygodniu właściciele psa odebrali telefon. Loki odnalazł się cały i zdrowy.
Nocna akcja ratunkowa
Siedem dni po zaginięciu Lokiego do ratowników z Assynt Mountain Rescue Team zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że słyszy szczekanie psa w górach. Ekipa natychmiast udała się na miejsce.
„W okolicy rozdysponowano małą grupę członków zespołu, którzy spotkali się z panem, który znalazł Lokiego. Po ocenie ryzyka sytuacji przeprowadzono proste ratownictwo techniczne z udziałem pustego worka agregacyjnego o pojemności 1 tony. Przed północą Loki bezpiecznie znalazł się dole, by oczekiwać na odbiór przez właścicieli we wczesnych godzinach porannych” – napisali ratownicy z Assynt Mountain Rescue Team w mediach społecznościowych.
– To cud – powiedziała właścicielka psa dziennikarzom. – Nie da się tego opisać słowami – przyznała kobieta. Pies przeżył tydzień wyłącznie na deszczówce.
Źródło: Radio ZET, BBC
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET