Pies "ugotował się" w nagrzanym aucie. "Podczas ratowania parzyli się o jego ciało"
Do trzech lat więzienia grozi właścicielowi dobermana, który zostawił psa w upał w zamkniętym pojeździe na ponad pół dnia w Kaliszu (woj. wielkopolskie). Czworonóg „ugotował się” w nagrzanym pojeździe, zmarł jeszcze tego samego dnia.
Kalisz. Pies "ugotował się" nagrzanym aucie
Nie żyje pies, którego właściciel zostawił na wiele godzin w upał w nagrzewającym się aucie. - Wszczęto śledztwo ws. znęcania się nad zwierzętami – powiedziała w niedzielę PAP oficer prasowa kaliskiej policji podkom. Anna Jaworska-Wojnicz. Mundurowi zostali zawiadomieni o sprawie w sobotę. W zamkniętym aucie renault na osiedlu mieszkaniowym przy ul. Podmiejskiej na parkingu znajdował się pies potrzebujący pomocy.
Służby ratunkowe natychmiast udały się na wskazane miejsce, termometr wskazywał na dworze ponad 30 st. C. Poza policją do akcji ratunkowej włączyli się strażacy, lekarz weterynarii i pracownicy schroniska dla bezdomnych zwierząt. Strażacy wybili w samochodzie szybę i wyciągnęli zwierzę na zewnątrz.
Później policjanci ustalili dane właściciela. Okazał się nim 26-latek. Podczas badania stwierdzono u niego blisko promil alkoholu w organizmie. Mężczyzna nie umiał wytłumaczyć policjantom, dlaczego zostawił zwierzę w samochodzie. Pies trafił pod opiekę lekarza weterynarii, ale jego życia nie udało się uratować. - Zmarł późnym wieczorem w sobotę. Zostało wszczęte śledztwo ws. znęcania się nad zwierzętami – powiedziała policjantka. Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie zwierząt właścicielowi grozi do 3 lat więzienia.
Kierownik kaliskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt Jacek Kołata powiedział PAP, że pies był rasy doberman. - Podczas ratowania pracownicy schroniska parzyli się o jego ciało, zdaniem lekarza weterynarii pies się ugotował, jego truchło miało 60 st. C – powiedział Kołata.
Policja apeluje, że nie wolno zwlekać z interwencją w sytuacji, gdy na parkingu w samochodzie znajdują się dziecko lub zwierzę. Problem powraca w każde kolejne upalne lato, jednak niezmiennie dochodzi do podobnych tragedii. W 2022 roku w Szczecinie matka "zapomniała" o zabraniu z fotelika 1-5 rocznego dziecka. Maluch zmarł w nagrzanym pojeździe.
Źródło: Radio ZET/PAP
NewsLubuski/East News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET