`

Polscy żołnierze utknęli w Libanie. Mieli wrócić do kraju. "Szukamy rozwiązania"

3 min. czytania
27.09.2024 22:29
Obserwuj nas na Google

150 polskich żołnierzy, którzy uczestniczą w misji ONZ w Libanie, miało w piątek wrócić do kraju. Po tym, jak Izrael przeprowadził ataki na stanowiska Hezbollahu - w tym główną kwaterę organizacji - polskie dowództwa zdecydowało, że nasi wojskowi pozostaną jeszcze na Bliskim Wschodzie. - Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych pracuje nad rozwiązaniem, by tych żołnierzy jak najszybciej przetransportować do Polski - przekazał Onetowi rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski.

Liban
fot. Ibrahim Amro/AFP/East News, News Lubuski/East News (zdjęcie ilustracyjne)

Atak na Bejrut. Polscy żołnierze pozostali w Libanie

Izraelskie wojsko przeprowadziło w piątek precyzyjny atak na kwaterę główną Hezbollahu w stolicy Libanu, Bejrucie - oświadczył rzecznik sił zbrojnych kadm. Daniel Hagari. W Bejrucie doszło do silnych eksplozji, które były odczuwane w promieniu 30 km, nad miastem unosiły się kłęby dymu. Według wstępnych danych libańskiego ministerstwa zdrowia zginęły dwie osoby, a 76 zostało rannych. Celem ataku miał być przywódca Hezbollahu Hasan Nasrallah, jednak źródła zbliżone do organizacji donoszą, że nie ucierpiał w ataku.

Sytuacja w Libanie stała się więc bardzo niebezpieczna. Nic dziwnego, że wpłynęła również na plany polskiego wojska. Przypomnijmy, że w Libanie stacjonuje 250 polskich żołnierzy, którzy w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego biorą udział w misji ONZ. W ubiegłym tygodniu nastąpiło przekazanie obowiązków nowej zmianie. Żołnierze z poprzedniego rozdania mieli wrócić do kraju, ale - jak dowiedział się Onet - ich lot powrotny, zaplanowany na piątek 27 września, został odwołany. 

Redakcja poleca

Nasi rodacy na razie pozostają na Bliskim Wschodzie, co ma oczywiście związek z izraelskim ostrzałem. Decyzję podjęło Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, które - jak przypomniał porta "odpowiada za koordynowanie misji polskiej armii za granicą". - Chcemy w ten sposób zminimalizować ryzyko związane z atakami na stolicę Libanu, gdzie znajduje się lotnisko. Dlatego polscy żołnierze pozostają w bazie, w której są bezpieczni - tłumaczył Onetowi ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy DORSZ.

Z ustaleń Onetu wynika, że żołnierze "mieli wrócić do Polski samolotem prywatnej firmy zakontraktowanym przez armię". Eskalacja sytuacji w Libanie może jednak doprowadzić do zawieszenia cywilnych lotów nad tym państwem. Goryszewski przyznał, że ewakuacja może się odbyć przy pomocy wojskowych maszyn.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych pracuje nad rozwiązaniem, by tych żołnierzy jak najszybciej przetransportować do Polski. Nie wiem na razie, czy wykonamy to zadanie z wykorzystaniem polskich samolotów, czy zakontraktowanych. Szukamy rozwiązania - ppłk Jacek Goryszewski

Jednocześnie rozmówca Onetu kategorycznie zaznaczył, że Polska nie zamierza wycofać swoich wojskowych przedstawicieli z Libanu. - Na chwilę obecną żadne z państw, które biorą udział w tej misji nie wycofało swoich żołnierzy. Ale oczywiście mamy opracowane plany ewakuacji. Jeśli zapadną odpowiednie decyzje na szczeblu polityczno-wojskowym, to te plany zostaną uruchomione. Ale podkreślam raz jeszcze, na razie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla naszych żołnierzy - przekonywał.

Wcześniej w piątek DORSZ opublikowało komunikat. "Przeprowadzane dzisiaj ataki na cele w Libanie nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia dla żołnierzy PKW UNIFIL. Polscy żołnierze uczestniczący w misji UNIFIL stacjonują w bazach i posterunkach przygotowanych do zapewnienia ich fizycznego bezpieczeństwa" - przekazało Dowództwo we wpisie na platformie X.

Jak dodano, obecna ocena sytuacji wciąż wskazuje na akceptowalny poziom ryzyka, który na tę chwilę nie wymaga np. ewakuacji polskich żołnierzy. "PKW UNIFIL pozostaje w gotowości do kontynuowania swoich zadań mandatowych, z zachowaniem wszystkich procedur bezpieczeństwa określonych przez dowódcę misji UNIFIL oraz Dowódcę Operacyjnego RSZ" - zapewniło Dowództwo.

Polski Kontyngent Wojskowy liczący ok. 250 osób od kilku lat stacjonuje w Libanie, gdzie wspiera międzynarodowe siły ONZ misji UNIFIL, które m.in. pilnują strefy buforowej na granicy Izraela i Libanu, a także starają się zadbać o bezpieczeństwo ludności cywilnej.

Źródło: Radio ZET/PAP/Onet/X

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET