`

Polski ambasador napadnięty w Rosji. "Najpoważniejszy incydent od wielu lat"

3 min. czytania
20.11.2025 11:04
Obserwuj nas na Google

Ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski został przed kilkoma dniami napadnięty na jednej z ulic w St. Petersburgu. Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że sprawcami ataku były osoby wyposażone w antyukraińskie i antypolskie transparenty. Incydent potwierdziło polskie MSZ. Z kolei w rosyjskich mediach sprawa przedstawiana jest z zupełnie innej perspektywy - o przemoc oskarża się służby ochraniające dyplomatę, a całkowicie pomija się wątek ataku na naszego przedstawiciela. 

Krajewski
fot. OLGA MALTSEVA/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski został napadnięty przez agresywną grupę w Sankt Petersburgu podczas obchodów Święta Niepodległości 16 listopada.
  • Interwencja Służby Ochrony Państwa (SOP) zapobiegła fizycznemu atakowi na ambasadora. Polskie MSZ wyraziło oburzenie podczas spotkania z rosyjskim chargé d’affaires.
  • Rosyjskie media prezentują incydent jako agresję przeciwko pokojowym demonstrantom, z niepełną wersją wydarzeń, omijającą próbę fizycznego ataku na ambasadora.

Ambasador RP napadnięty w Rosji. MSZ potwierdza

Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza", ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski został w niedzielę 16 listopada napadnięty na jednej z ulic w Sankt Petersburgu. Anonimowe źródło w resorcie, cytowane przez "GW", tłumaczyło, że - "to był najpoważniejszy tego typu incydent od wielu lat" i "tylko interwencja ochrony zapobiegła pobiciu ambasadora". To, że doszło do zdarzenia, potwierdził, także w rozmowie z "Wyborczą" rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór. 

- W środę, podczas spotkania z chargé d’affaire Rosji, strona polska wyraziła swoje oburzenie. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że tego typu sytuacje "nie powinny mieć miejsca" - mówił. Pytany o szczegóły zajścia przekazał, że "to była agresywna grupa z transparentami, od napaści słownej chcieli przejść do napaści fizycznej, ale zostali powstrzymani przez SOP". Z relacji "GW", która zna przebieg zdarzenia z nieoficjalnych źródeł w ministerstwie, wynika, że sytuacja miała miejsce podczas obchodów polskiego Święta Niepodległości z udziałem Polonii.

Redakcja poleca

Krajewski (który objął placówkę w 2021 roku), gdy szedł na polskie nabożeństwo do bazyliki św. Katarzyny Aleksandryjskiej, "został otoczony przez agresywną grupę manifestantów", którzy "nieśli transparenty z antypolskimi i antyukraińskimi hasłami i atakowali ambasadora za to, że Polska pomaga Ukrainie". "W pewnym momencie kilku z nich próbowało uderzyć ambasadora, co spowodowało reakcję SOP" - czytamy w artykule. 

Co ciekawe, jak przytoczyła 'GW", incydent jest szeroko omawiany - chociaż z zupełnie innej perspektywy - w lokalnych mediach w Rosj. Tam pisze się m.in. "agresywnych zachowaniach wobec pokojowej grupy demonstrantów", których rzekomo miały dopuścić się polskie służby towarzyszące naszemu dyplomacie. Atakujący są tam opisywani jako "aktywiści" i "zaniepokojeni obywatele". Całkowicie pomija się także wątek próby fizycznego ataku na przedstawiciela Polski.

Ambasador Krajewski: doszło do kolejnego wrogiego aktu wobec mnie i personelu placówki

Głos w tej sprawie zabrał także sam Krajewski. - Doszło do kolejnego wrogiego aktu wobec mnie i personelu placówki. W czasie, gdy przechodziłem główną ulicą, Newskim Prospektem, grupa tzw. aktywistów, dobrze zorganizowana i kierowana przez osoby spoza tej grupy, zaatakowała mnie słownie, wznosząc antypolskie i antyukraińskie okrzyki, i próbowała zaatakować fizycznie - relacjonował dyplomata w rozmowie z Polską Agencję Prasową.

Jak zaznaczył, "dzięki profesjonalizmowi personelu ambasady do napaści fizycznej nie doszło". Podkreślił przy tym, że napaść została przeprowadzona z "premedytacją, bo skoro przechodzącą ulicą osobę atakuje zorganizowana grupa z transparentami, nie może być mowy o żadnym przypadku". Poinformował też, że w związku z tym incydentem wysłał notę protestacyjną do władz Federacji Rosyjskiej.

Źródło: Radio ZET/wyborcza.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET