Poważny problem Trumpa, Demokraci publikują maile Epsteina. Biały Dom odpowiada
Ujawnione w środę e-maile Jeffreya Epsteina dowodzą tylko, że prezydent Donald Trump nie zrobił nic złego - oceniła w środę rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Wyjaśniała również, że wymieniona w wiadomościach ofiara Epsteina, Virginia Giuffre, zeznała w sądzie, iż Trump nie zachowywał się wobec niej nieprzyzwoicie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Biały Dom zabrał głos po ujawnieniu korespondencji Epsteina z 2011 r. wskazującej, że Trump spędził czas z jedną z ofiar przestępcy.
- Demokraci z Izby Reprezentantów ujawnili wiadomości Epsteina, w których wymieniany jest Trump.
- Trump twierdzi, że wyrzucił Epsteina z klubu Mar-a-Lago za nieodpowiednie zachowanie, a Demokraci oskarżają go o manipulowanie dokumentami, by ukryć szczegóły sprawy.
Kolejne kłopoty Donalda Trumpa. Ujawniono wiadomości Epsteina
Biały Dom zareagował na ujawnioną w środę korespondencję Jeffreya Epsteina, m.in. z jego partnerką Ghislaine Maxwell z 2011 r., w której finansista-pedofil powiedział, że Donald Trump spędził z jedną z jego ofiar kilka godzin w jego domu. - Te e-maile nie dowodzą absolutnie niczego, poza faktem, że prezydent Trump nie zrobił niczego złego - stwierdziła Leavitt podczas środowego briefingu w Białym Domu.
Pierwsza wiadomość pochodzi z kwietnia 2011 r. - trzy lata po pierwszym skazaniu Epsteina za skłanianie do seksu nieletnich. "Chcę, żebyś zdała sobie sprawę, że psem, który nie zaszczekał, jest Trump…” - napisał Epstein do Maxwell, dodając, że jedna z jego ofiar "spędziła z nim godziny” w domu Epsteina, a mimo to "jego nazwisko nie zostało wymienione”.
Sprawa Epsteina. Ujawniono kolejne e-maile dot. Trumpa. "Wiedział o dziewczynach"
Demokraci z komisji ds. nadzoru Izby Reprezentantów, który opublikowali dokumenty, ocenzurowali tożsamość ofiary. Wkrótce potem wyszło jednak na jaw, że chodziło o Virginię Giuffre, która w tym roku popełniła samobójstwo. Giuffre zeznawała, że nie była świadkiem żadnego nieodpowiedniego zachowania ze strony Trumpa.
Inna wiadomość Epsteina, z 2019 r., zawiera informację dla dziennikarza Michaela Wolffa - autora kontrowersyjnych książek o prezydenturze Trumpa - zgodnie z którą Trump nigdy nie poprosił go, by zrezygnował z członkostwa w jego klubie Mar-a-Lago, bo nigdy nie był jego oficjalnym członkiem. "Oczywiście, że on wiedział o dziewczynach, bo poprosił Ghislaine (red. Maxwell), by przestała” - dodał.
Leavitt oświadczyła w środę, że Trump wyrzucił Epsteina z klubu, bo ten był pedofilem. Sam Trump jednak stwierdził wcześniej, że powodem zakończenia ich przyjaźni było podkradanie przez Epsteina jego pracownic-masażystek. Jedną z nich - według Trumpa - miała być Giuffre.
Rzeczniczka prezydenta twierdziła, że administracja Trumpa opublikowała już wszystkie dokumenty związane ze sprawą Epsteina, jakie mogły zostać opublikowane. Potwierdziła jednak doniesienia o tym, że Biały Dom naciska na republikańskich kongresmenów, by ci wycofali swoje podpisy pod petycją o wymuszenie głosowania nad ujawnieniem wszystkich dokumentów w sprawie. W środę petycja ma uzyskać podpis 218. posłanki, co pozwoliłoby na głosowanie nad kwestią, o ile swojego podpisu nie wycofa żaden polityk partii rządzącej.
Opublikowanie korespondencji w jego sprawie skomentował także sam prezydent. "Demokraci próbują ponownie poruszyć kwestię szwindlu z Jeffreyem Epsteinem, bo zrobią wszystko, by odwrócić uwagę od tego, jak źle postąpili w sprawie shutdownu i wielu innych kwestii. Tylko bardzo zły lub głupi Republikanin wpadłby w tę pułapkę” - napisał Trump na swojej platformie społecznościowej.
Źródło: Radio ZET/PAP/Z Waszyngtonu Oskar Górzyński
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET