- Ogień zabił w hrabstwie Los Angeles już co najmniej 24 osoby
- Ponad 150 tys. osób zostało ewakuowanych. Zniszczonych zostało kilkanaście tysięcy budynków
- Ogień najpewniej pojawił się w wyniku awarii sieci energetycznej
Pożary w Los Angeles. Przyczyną najpewniej awaria sieci wodociągowej
7 stycznia w hrabstwie Los Angeles zaczęły wybuchać pożary, które spowodowały już śmierć co najmniej 24 osoby. Zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo co najmniej kilkanaście tysięcy budynków. Ponad 150 tys. osób objęto nakazem ewakuacji, a drugie tyle otrzymało informację, że muszą być przygotowani do ew. opuszczenia domów
W poniedziałek mieszkańcy Altadeny (miejscowości wchodzącej w skład metropolii Los Angeles) złożyli pozew przeciwko spółce Southern California Edison (główny dostawca energii elektrycznej w Kalifornii), zarzucając jej, że wadliwe urządzenia firmy wywołały pożar Eaton, w wyniku którego zniszczonych zostało 5 tys. budynków. Spółka oświadczyła, że prowadzi własne dochodzenie w sprawie przyczyn zdarzenia. Jak donosi "The New York Times", awaria sieci energetycznej mogła być przyczyną pożarów w Kalifornii.
To nie pierwsza taka sytuacja
W 2017 roku pożar nazwany Thomas wybuchł w wyniku awarii linii przesyłowych spowodowanej silnymi wiatrami. Strażacy walczyli wówczas z ogniem przez niemal 40 dni. Rok później pożar Camp, który objął północną część stanu, został wywołany awarią instalacji elektrycznej. Katastrofa pochłonęła ponad 80 ofiar i zniszczyła ok. 18 tys. budynków. Latem 2021 roku wybuchł pożar Dixie, po tym jak drzewo zetknęło się z liniami przesyłowymi firmy Pacific Gas & Electric. W wyniku tego zdarzenia spłonęło prawie 400 tysięcy hektarów powierzchni stanu.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET