Protest na uczelni. Wulgarne hasła i zniszczona Biblia. "P********* się faszyści"

2 min. czytania
07.04.2023 09:27
Obserwuj nas na Google

Studenci amerykańskich uczelni zorganizowali protest przeciwko wystąpieniu konserwatywnego aktywisty Iana Hawortha. Tłum skandował wulgarne hasła jak: "p********* się faszyści". Jeden z manifestujących zniszczył też Biblię. "Nie pozwólmy, by wściekła mniejszość zmusiła ludzi do milczenia" - napisał po wszystkim Haworth.

Protest przeciwko wystąpieniu konserwatywnego aktywisty
fot. Twitter/screen

Studenci nowojorskich uczelni zorganizowali protest przeciwko wystąpieniu Iana Hawortha. Konserwatywny mówca miał wygłosić wykład na temat wolności słowa na jednym z kampusów w mieście Albana w stanie Nowy Jork. W sieci pojawiły się nagrania, na których widać jak młodzi ludzie tańczą i skandują antykonserwatywne hasła. "Prawa osób transpłciowych to prawa człowieka", "p******** się faszyści" - krzyczeli. 

Protest studentów w USA. Zniszczyli Biblię

Protestujący uderzyli również w prawicowego aktywistę, nazywając go członkiem Ku Klux Klanu i transfobem. Jeden ze studentów podczas protestu zniszczył Biblię. Pomiętą księgę znaleziono po tym, jak zgromadzeni się rozeszli. 

Na miejscu pojawiła się policja. Jak przekazuje "New York Post", studenci zachowywali spokój podczas całej demonstracji, funkcjonariusze musieli interweniować jedynie wobec dwóch osób, które próbowały dostać się do zamkniętego obszaru. Zostały ukarane mandatami. Ostatecznie uczelnia zdecydowała się przenieść wystąpienie Iana Hawortha do osobnej sali, zezwolono też na kontynuowanie protestu na zewnątrz. 

Redakcja poleca

Konserwatywny aktywista: Nie pozwólmy, by zmusili nas do milczenia

Po przemówieniu do protestów odniósł się Haworth. Stwierdził, że poczuł się urażony wyzwiskami i obelgami, które kierowano w jego stronę. "Gdyby rzeczywiście słuchali mojego przemówienia, usłyszeliby jak szczerze mówię o wolności słowa i pierwszej poprawce, o tym, jak jesteś narażony na idee, które ci się nie podobają" - napisał. "Ale oni nie chcieli słuchać, tak jak wcześniej nie chcieli poznać moich poglądów" - dodał. Stwierdził, że "uczelnie to dzisiaj miejsca, w których umiera wolność słowa". "Nie pozwólmy, aby wściekła mniejszość zmuszała ludzi do milczenia" - napisał na Twitterze.

Konserwatywny aktywista stwierdził też, że nie widzi problemu z osobami transpłciowymi, ale jest zaniepokojony "ideologią transpłciowości forsowaną przez oburzony motłoch, który chce przepisać najbardziej fundamentalne zasady cywilizacji".

RadioZET.pl/"New York Post"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET