"Przygotowuje się do agresji". Generał od Łukaszenki uderza w Polskę

2 min. czytania
11.07.2025 09:03
Obserwuj nas na Google

Polska zorganizuje manewry w odpowiedzi na zaplanowane na wrzesień wspólne ćwiczenia wojsk białoruskich i rosyjskich. Fakt ten skomentował szef Sztabu Generalnego Wojsk Białorusi gen. Paweł Murawejko. Zdaniem dowódcy armii Alaksandra Łukaszenki ruch ze strony Polski do "pewnego rodzaju sygnał ostrzegawczy" dla jego państwa. Zasugerował też, że to nasz kraj "przygotowuje się do agresji".

Białoruś

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie manewry wojskowe planuje Polska w odpowiedzi na działania Białorusi i Rosji.
  • Dlaczego Polska organizuje ćwiczenia wojskowe w tym samym czasie co Białoruś i Rosja.
  • Co twierdzi białoruski generał na temat polskich manewrów wojskowych.

Białoruski generał uderza w Polskę. Chodzi o manewry wojskowe

W sobotę szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła potwierdził, że Polska zorganizuje ćwiczenia pod hasłem "Żelazny Obrońca", które będą stanowiły odpowiedź na zaplanowane na wrzesień białorusko-rosyjskie manewry Zapad-2025. Wspominał o nich także szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, informując, że odbędą się w tym samym termin, co działania za wschodnią granicą. - To odpowiedź NATO, nasza odpowiedź na te zagrożenia, które są na wschodniej flance Sojuszu - mówił.

Polskie władze tłumaczą organizację tych manewrów chęcią "utrzymania w gotowości" żołnierzy na wypadek, gdy w trakcie ćwiczeń wojsk Łukaszenki i Putina doszło do jakichś prowokacji. Głos w tej sprawie zabrał jednak wiceminister obrony Białorusi oraz szef tamtejszego Sztabu Generalnego gen. Paweł Murawejko. W rozmowie z białoruskim dziennikiem "Biełarus Siegodnia" stwierdził, że plany polskiej armii to "pewnego rodzaju sygnał ostrzegawczy" dla jego państwa.

"Ten, kto przygotowuje się do agresji"

- Uważam, że ten szum medialny to dobrze zaplanowana operacja informacyjno-kamuflażowa, mająca na celu zwiększenie potencjału bojowego. To jak złodziej krzyczący głośniej niż ktokolwiek inny: Stop złodziejowi! Kto krzyczy głośniej niż ktokolwiek inny o agresji? Ten, kto przygotowuje się do agresji - stwierdził. Przekonywał, że całe przedsięwzięcie przeprowadzone jest transparentnie i że "podobno przybyło tu 200 tys. rosyjskich żołnierzy, gotowych do ataku na kraje bałtyckie i wkrótce będą myć buty w Morzu Bałtyckim".

Redakcja poleca

- Ale ćwiczenia się skończą, wojska rosyjskie odejdą, nasze jednostki wrócą na swoje stałe miejsca rozmieszczenia - podsumował Murawejko. Pytanie, czy na ile poważnie traktować zapowiedzi białoruskiego dowódcy? Przypomnijmy, że pierwotnie manewry miały odbyć się tuż przy granicy z Polską i miało w nich uczestniczyć nawet 300 tys. żołnierzy. Ostatecznie zdecydowano się przesunąć je w głąb kraju oraz zredukować liczę uczestników o ok. połowę w celu "zmniejszenia napięć w regionie". 

Źródło: Radio ZET/"Biełarus Siegodnia"/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET