Putin chce rozmieścić broń jądrową na Białorusi. "Zagrożenie dla Polski", "kolejna gra"
- To kolejne, bardzo mocne zagrożenie w stronę Ukrainy i Polski - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską o planach rozmieszczenia przez Rosję taktycznej broni jądrowej na Białorusi opozycjonista Paweł Łatuszka. - To działanie propagandowe, kolejna gra Putina - przekonywał natomiast ekspert ds. bezpieczeństwa prof. Daniel Boćkowski.
Władimir Putin znów próbuje zaszantażować Zachód. W sobotę ogłosił w wywiadzie dla rosyjskich mediów, że Rosja planuje rozmieszczenie taktycznej broni nuklearnej na terytorium Białorusi. - Proces ten odbędzie się bez naruszania postanowień układu o redukcji zbrojeń ofensywnych - tłumaczył.
Zareagowało już ukraińskie MSZ, które wydało oświadczenie na temat "kolejnego prowokacyjnego kroku zbrodniczego reżimu" i zażądało zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz podjęcia zdecydowanych działań na arenie międzynarodowej w celu zapobieżenia jakiejkolwiek możliwości użycia przez Rosję broni jądrowej.
Putin chce rozmieścić broń jądrową na Białorusi. "To nie działa"
Część ekspertów uważa, że to bardziej element wojny informacyjnej niż realna groźba użycia broni jądrowej. Zdaniem prof. Daniela Boćkowskiego, specjalisty ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu w Białymstoku, "nie da się wymusić na Zachodzie reakcji czy strachu", który z kolei "mógłby wymusić cofnięcie działań" popierających Ukrainę w wojnie z Rosją.
- To nie działa. [...] To jedna z ostatnich prób Rosji wykorzystania tego rodzaju nacisku. Widać, że broń jądrowa jest niestosowalna, przynajmniej w porządku międzynarodowym - podkreśla - stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską. Przypomniał, że głowice atomowe, które jeszcze przed wojną Rosja rozmieścił w obwodzie kaliningradzkim, nie zmieniły nic w postawie Zachodu.
Zwrócił jednak uwagę, że poprzez wykorzystanie Białorusi jako przestrzeni do magazynowania takiego arsenału podwaja się ewentualne zagrożenie dla państw bałtyckich oraz Polski. - Dotychczas to zagrożenie było z jednej strony, czyli z Kaliningradu, a teraz może być z dwóch kierunków - mówił.
- Wszystko to jest działaniem propagandowym, kolejną grą Putina na to, by spróbować nacisnąć na Zachód i grać na swoje społeczeństwo, by wzmocnić przekaz. Nie sądzę, by to zmieniło realnie stopień zagrożenia - podsumował Boćkowski.
Opozycjonista z Białorusi: to mocne zagrożenie dla Ukrainy i Polski
Nieco inną opinię, podkreślającą niebezpieczeństwo, które wynika z decyzji Putina, przedstawił - także w rozmowie z WP - białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka. - To kolejne, bardzo mocne zagrożenie w stronę Ukrainy i Polski. [...] Zagrożenie dla suwerenności i niepodległości Białorusi. Oznacza to bowiem większy kontyngent sił rosyjskich, które będą chroniły obiekty z bronią nuklearną - powiedział.
Zauważył, że Alaksandr Łukaszenka "marzył, by broń jądrowa wróciła do kraju" (wyprowadzono ją stamtąd po 1991 roku - red.). - Chciał mieć mocną pozycję w polityce zagranicznej. Uważał, że daje to też dodatkową ochronę przed wprowadzeniem sankcji czy restrykcji wobec Białorusi - wyjaśniał. Nazwał też prezydenta Białorusi "atomowym żołnierzykiem Putina" i postulował wprowadzenie "mocnych, uderzających sankcji" na reżim w Mińsku.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET