Rosyjski atak pod Kijowem. Są zabici i ranni, doszło do potężnych detonacji
W wyniku rosyjskiego ataku powietrznego w piątek wieczorem na przedsiębiorstwo we wsi Mila w rejonie buczańskim na zachód od stolicy kraju, Kijowa, rannych zostało co najmniej sześć osób. Ukraińskie media donoszą również o ofiarach śmiertelnych, lecz ich ostateczna liczba nie została ustalona.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Atak wroga na przedsiębiorstwo w obwodzie kijowskim spowodował pożar i detonacje; brak ostatecznych danych o liczbie ofiar – potwierdził Tymur Tkaczenko.
- Prokuratura bada zaniedbania związane z przechowywaniem materiałów wybuchowych i naruszenia przepisów przeciwpożarowych.
- Podobna tragedia miała miejsce w Wysznewem, gdzie atak rakietowy spowodował wtórne detonacje; premier Ukrainy potępił lekkomyślność i błędy doprowadzające do katastrof.
Pożar i detonacje na terenie przedsiębiorstwa. Są ofiary rosyjskiego ataku
„Niestety, w wyniku ataku wroga są zabici. W tej chwili nie mamy ostatecznych informacji o liczbie ofiar” – napisał szef kijowskiej obwodowej administracji wojskowej Tymur Tkaczenko na platformie Telegram. Jak poinformowała Ukraińska Prawda, w pomieszczeniach magazynowych na terenie przedsiębiorstwa wybuchł pożar, słychać było detonacje. Na miejscu zdarzenia pracują policjanci, ratownicy i służby techniczne. Rozważana jest możliwość ewakuowania mieszkańców okolicznych osiedli. Wstrzymany został ruch na odcinku ważnej trasy samochodowej M-O6 Kijów-Czop.
Według gazety prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie ewentualnego zaniedbania obowiązków służbowych. Chodzi o legalność przechowywania materiałów wybuchowych na terenie zakładu, przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych, a także działania administracji przedsiębiorstwa, które stało się celem rosyjskiego ataku.
Ukraina pamięta podobną tragedię. Wtedy zginęło kilkanaście osób
Media przypominają, że 6 lipca w miejscowości Wysznewe w obwodzie kijowskim w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na przedsiębiorstwo przemysłu obronnego usytuowane w pobliżu obiektów cywilnych doszło do wtórnej detonacji zgromadzonej tam amunicji. Wybuchy i pożary trwały nieprzerwanie przez kilka godzin. Zginęło klikanaście osób. „Niestety, już teraz można stwierdzić, że straszna tragedia w Wysznewe nie była lekcją. W piątym roku inwazji na pełną skalę popełnianie tych samych błędów jest przestępstwem. I wszyscy winni, bez wyjątków, muszą ponieść surową karę, aby takie sytuacje się nie powtórzyły" - napisał w Telegramie premier Ukrainy Serhij Korecki, którego cytuje Ukraińska Prawda.
Jak podały ukraińskie media, w piątek 28 sierpnia w Kijowie ogłoszono 12 alarmów lotniczych trwających łącznie 10 godzin i 40 minut.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET