Silne turbulencje są coraz częstsze. To efekt ocieplenia klimatu
Naukowcy z Uniwersytetu w Reading odkryli, że postępujące zmiany klimatu są przyczyną coraz częstszych silnych turbulencji. Przez cztery dekady o 15 procent wzrosły odpowiedzialne za to uskoki wiatru.
Globalne ocieplenie klimatu przyczyną wzrostu siły turbulencji
Turbulencje to zakłócenia w ruchu mas powietrza, których nie wykrywają pokładowe radary samolotów. Choć są rzeczą naturalną, to jednak coraz częściej naukowcy obserwują występowanie turbulencji o wyjątkowej sile. Zjawiska te mogą powodować bardzo trudne sytuacje, zagrażające bezpieczeństwu pasażerów i załogi samolotów.
W maju 2024 głośno komentowane były zdarzenia na pokładzie Boeinga 777-300ER, należącego do linii lotniczych Singapore Airlines. Podczas lotu SQ321 z Londynu do Singapuru maszyna wpadła we wzburzone strumieniowe prądy powietrza. Maszyna wykonywała gwałtowne ruchy, a wielu pasażerów odbijało się od sufitu, uderzając głowami. Blisko 80 osób zostało rannych, a jeden z pasażerów zmarł.
Niestety, okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Naukowcy z Uniwersytetu w Reading odkryli, że silne turbulencje będą występowały coraz częściej, co ma związek z postępującym ociepleniem klimatu.
Silne turbulencje zdarzać się będą coraz częściej
Odkąd w 1979 roku satelity zaczęły "obserwować" turbulencje, dało się zauważyć, że uskoki wiatru w strumieniach odrzutowych wzrosły o 15 procent. Naukowcy szacują, że do 2100 roku ich liczba wzrośnie o kolejne 29 procent. Atmosferyczne pętle sprzężenia zwrotnego (w których ocieplenie generuje dalsze ocieplenie) wzmacniają różnice temperatur. To z kolei tworzy uskoki wiatru w górnych warstwach atmosfery. Aktualne modele klimatyczne pokazują, że turbulencje czystego powietrza w przyszłości będą znacznie częstsze, a do tego na tyle silne, by móc przyczynić się do obrażeń ludzi.
Zdaniem naukowców z Uniwersytetu w Reading częstotliwość i siła turbulencji wzrastać będą na całym świecie, jednak niektóre rejony — jak Ameryka Północna, północny Atlantyk i Europa — w kolejnych dekadach doświadczą tego zjawiska najbardziej intensywnie. Wzrost temperatury o jeden stopień zwiększać będzie siłę turbulencji. Jak wynika z badań, nad północnym Atlantykiem, gdzie przebiega jedna z najbardziej ruchliwych tras lotniczych na świecie, całkowity roczny czas trwania silnych turbulencji wzrósł o 55 proc. w latach 1979-2020. "Czas umiarkowanej turbulencji wzrósł o 37 proc. z 70,0 do 96,1 godzin. W tym samym czasie lekka turbulencja wzrosła o 17 proc. z 466,5 do 546,8 godzin" - czytamy na portalu rynek-lotniczy.pl.
Turbulencje mogą być groźne dla pasażerów, ale także generują wydatki u przewoźników. – Turbulencje powodują, że loty są nierówne i czasami mogą być niebezpieczne. Linie lotnicze będą musiały zacząć myśleć o tym, jak poradzić sobie ze zwiększonymi turbulencjami, ponieważ w samych Stanach Zjednoczonych kosztuje to branżę od 150 do 500 mln dolarów rocznie. Każda dodatkowa minuta turbulencji zwiększa zużycie samolotu. Wzrasta także ryzyko obrażeń pasażerów i personelu pokładowego – wyjaśnił doktorant Mark Prosser.
Źródło: Radio ZET.pl/rynek-lotniczy.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET