Prof. Markowski: PiS przekonał rodaków, że jest sabotażystą rozwoju kraju
Ostatni sondaż Kantar Public rozpalił dyskusję wśród ekspertów politycznych i politologów na temat poparcia partii rządzącej. Według sondażu, Koalicja Obywatelska może liczyć na 31 proc. poparcia a Zjednoczona Prawica na 28 proc. - Wyborcy nie widzieli przez siedem lat deptania i plucia na Konstytucję, łamania praworządności i wielu innych rzeczy, ale jak uderzyło we własną kieszeń to sytuacja się zmieniła - tłumaczy zmianę w sondażach politolog profesor Radosław Markowski.
Sondaż przeprowadzono w bardzo gorącym okresie dla partii rządzącej. Na rynku szaleje inflacja, która we wrześniu wyniosła 17,20 proc. Za wschodnią granicą toczy się wojna Rosji z Ukrainą, a na zachodzie Polska jest skonfliktowana z Unią Europejską. Wciąż nie wypłacono pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy i nie zapowiada się, aby rząd miał wywiązać się z zobowiązań, które umożliwią wypłatę środków unijnych. Do tego dochodzi jeszcze kryzys energetyczny i braki w dostawie węgla. Jak zauważa profesor Radosław Markowski, to właśnie czynniki uderzając w osobiste finanse Polaków najbardziej wpłynęły na wyniki sondażu.
- Wyborcy nie widzieli przez siedem lat deptania i plucia na Konstytucję, łamania praworządności i wielu innych rzeczy, ale jak uderzyło we własną kieszeń to zauważyli problem - mówi politolog.
Wynik sondażu nie zaskoczył politologa profesora Kazimierza Kika. - W moim przekonaniu tendencja dla partii rządzącej jest coraz mniej korzystna. Ma na to wpływ ogromne skłócenie wewnętrznej sceny politycznej oraz liczne konflikty zewnętrzne. Mowa tu nie tylko o tym, że Rosja uznaje Polskę za głównego wroga, ale także o tym, że rząd jest skłócony z Niemcami i Brukselą - twierdzi profesor Kik.
Polityka "wspólnego wroga" bez sukcesów
Według eksperta polityka “szukania wspólnego wroga” nie wpływa dobrze na notowania partii rządzącej. - Ocenia się, że między 70 a 80 proc. Polaków to zwolennicy członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Konflikt z Brukselą to błąd rządzących. Takie działanie jest charakterystyczne dla ludzi o mentalności konfliktogennej. Polacy mają wysoko postawiony instynkt samozachowawczy, więc te liczne konflikty partii rządzącej działają na nich odstraszająco - wyjaśnia profesor.
Zdaniem politologa profesora Radosława Markowskiego sukces Koalicji Obywatelskiej to nie zasługa samej opozycji, a błędnych decyzji partii rządzącej. - Zmiana lidera w sondażu wynika z ogromnego wkładu, jaki PiS włożył w to, żeby przekonać rodaków, że jest sabotażystą rozwoju tego kraju - ocenia profesor Markowski.
Spadek w poparciu dla Zjednoczonej Prawicy wcale nie musi oznaczać przypływu wyborców Koalicji Obywatelskiej. - Wyniki badań opinii publicznej to są procenty. Nie wiemy, czy to rośnie w liczbach bezwzględnych Platformie Obywatelskiej, czy spada PiS-owi - tłumaczy profesor Markowski i dodaje: - Mój nos badawczy mi podpowiada, że spada PiS-owi, dlatego rośnie Platformie.
Podobnie uważa profesor Kazimierz Kik. - Pewna część elektoratu PiS-u poczuła się zagrożona. A dokładniej: ich interesy są zagrożone.
Według ekspertów dotychczasowi wyborcy PiS-u zaniepokojeni swoją sytuacją finansową stracili zaufanie do partii rządzącej. Nie oznacza to jednak poparcia innej partii politycznej. - Żeby była jasność: oni się po prostu wycofują z popierania PiS-u, a nie zaczynają popierać kogokolwiek innego. Być może niewielka ilość poprze Agrounię lub PSL. Ewentualnie wchodzi w grę jeszcze Konfederacja, ale tutaj byłbym ostrożny - przewiduje profesor Markowski.
Profesor Kazimierz Kik wskazuje, że największym zagrożenie dla PiS-u jest elektorat socjalny, który dał zwycięstwo partii rządzącej kilka lat temu. - Stały, tzw. betonowy, elektorat PiSu-u jest obliczany na niespełna 20 proc. Tylko 0,7 proc. Polaków należy do partii politycznych. Reszta Polaków dokonuje politycznych wyborów pod wpływem emocji kampanii wyborczych, sztuczek socjotechnicznych liderów partii, czy marketingu politycznego - mówi ekspert.
Profesor Kazimierz Kik: Elektorat socjalny jest w coraz większym lęku
Jaka czeka nas przyszłość? Kolejne miesiące mają przynieść odpowiedź, czy utrata poparcia dla PiS-u w ostatnim sondażu Kantar Public była zapowiedzią tendencji spadkowej.
- Moim zdaniem będzie się to utrzymywać przez dłuższy czas. Wszystko zależy od sytuacji na froncie w Ukrainie i od tego, czy opozycja będzie umiała zmobilizować swój elektorat i zaproponować coś sensownego dla Polaków - przewiduje profesor Radosław Markowski.
Wagę konfliktu w Ukrainie dostrzega również profesor Kik. - Jeżeli wojna w Ukrainie będzie trwała kolejny rok, to skutki ekonomiczne tego konfliktu będą coraz większe. Poziom życia elektoratu socjalnego będzie coraz gorszy.
Według profesora Kazimierza Kika sytuacja dla rządzących będzie się w przyszłości pogarszać. - Elektorat socjalny jest w coraz większym lęku. Ten lęk wynika w pewnym sensie z błędów rządzących. PiS co prawda nie odpowiada za wojnę rosyjsko-ukraińską, ale odpowiada już za głęboką polaryzację na zachodzie.
W porównaniu z wrześniowym sondażem Kantar Public poparcie Koalicji Obywatelskiej wzrosło o 4 pkt proc., a Prawa i Sprawiedliwości spadło o 1 pkt proc.
Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET