Stoją przed historyczną decyzją. Kulisy kampanii wyborczej na Węgrzech

4 min. czytania
09.04.2026 09:47
Obserwuj nas na Google

Dlaczego na węgierskich billboardach straszy twarz prezydenta Ukrainy? Czy Peter Magyar zdoła przełamać monopol Fideszu? Węgry przed historycznym wyborem. Marton Karpati, dziennikarz niezależnego portalu Telex, w rozmowie z Radiem ZET ujawnia kulisy kampanii wyborczej.

Wybory na Węgrzech
fot. Maciej Bąk

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Zełenski pojawia się na billboardach podczas wyborów na Węgrzech.
  • Jak Fidesz wykorzystuje wizerunek Zełenskiego w kampanii wyborczej.
  • Jakie są główne tematy kampanii wyborczej partii TISZA.
  • Czy na Węgrzech istnieje zagrożenie dla wolności mediów.

Maciej Bąk Radio ZET: Kiedy jechałem autobusem do waszej redakcji przez Budapeszt widziałem niemal na każdym rogu prezentowaną na billboardach złowieszczo patrzącą twarz Wołodymyra Zełeńskiego. Dlaczego on jest wszędzie, skoro to węgierskie, a nie ukraińskie wybory?

Marton Karpati: To prawda, Zełenski jest wszędzie. A wiesz dlaczego widzisz ciągle jego twarz ? Ponieważ rządząca partia Fidesz chce stworzyć iluzję mówiąca, że opozycja działa na rzecz prezydenta Ukrainy i jego interesów. Budują przekaz: jeśli nie chcesz, żeby Zełeński miał wpływ na życie Węgrów, to powinieneś wybrać Fidesz. Innym powodem, dla którego ciągle widzisz jego twarz jest to, że wszystkie przestrzenie na bilbordy są własnością przedsiębiorców związanych z rządem. Więc szanse na wynajęcie ich przestrzeni przez inny podmiot polityczny są bliskie zeru.

Maciej Bąk Radio ZET: Czy faktycznie jest tak, że Węgrzy obawiają się Zełenskiego albo szerzej Ukraińców? Orban przeprowadził jakieś badania opinii społecznej i one wskazały mu, że warto uderzyć w ten strach?

Marton Karpati: Fidesz chce, żeby ludzie w to uwierzyli, ale nie jestem pewien, czy robi to z sukcesem. Wielu ludzi w kraju, nawet jeśli ma jakieś obiekcje wobec Zełeńskiego, zdaje sobie sprawę, że jest on przede wszystkim ofiarą agresji ze strony Rosji. I wiele osób prędzej mu współczuje niż traktuje jako przeciwnika. Z pewnością narracja Fideszu nie działa na ludzi w Budapeszcie. Być może nieco skuteczniejsza ta kampania jest gdzieś na prowincji. Może być tak, że mniej wyedukowanym, zorientowanym w bieżących sprawach ludziom uda się wmówić, że Zełenski to zagrożenie. Tylko jak może nim być, skoro ma swoje własne potężne problemy u siebie?

Maciej Bąk Radio ZET: Przejdźmy do opozycyjnej partii TISZA. Ich kampania wygląda zupełnie inaczej niż ta prowadzona przez Orbana, skupiającego się na sprawach międzynarodowych i spotkaniach z VIP-ami pokroju J.D. Vance’a. Peter Magyar tymczasem bardzo dużo mówi o przyziemnych problemach zwykłych ludzi.

Marton Karpati: TISZA uderza prawie we wszystko, bo też faktycznie jest w co uderzać. Wiele osób wie, że są problemy z oświatą, systemem opieki zdrowotnej, transportem publicznym, zwłaszcza koleją. Problemów jest cała masa, TISZA próbuje o nich mówić cały czas, co nie jest trudne w obecnej sytuacji Węgier. Natomiast równie istotnym tematem jest podział na siły proeuropejskie i prorosyjskie. Viktor Orban i jego Fidesz są uważani za stronników Rosji, zwłaszcza po ostatnio ujawnianych taśmach szefa MSZ Petera Szijjarto i jego donosach składanych na rzecz Sergieja Ławrowa. I o ile trudno czasami postawić prostą diagnozę jak naprawić ochronę zdrowia, to postawienie dychotomii: my-UE, oni-Rosja jest o wiele łatwiejsze.

Maciej Bąk Radio ZET: We wtorek w waszej redakcji gościł Peter Magyar, wiem że długo staraliście się o ten wywiad. Ale jeśli chodzi o innych polityków z jego partii, to z tego co słyszę jest niemal niemożliwe umówić się z nimi, dowiedzieć się czegoś o nich, o ich poglądach.

Marton Karpati: Tak, Magyar przyszedł do nas i odpowiadał na nasze pytania. Co już jest miłą odmianą, bo z premierem Orbanem nie mieliśmy okazji tak bezpośrednio porozmawiać od ponad 16 lat, od kiedy stoi na czele rządu. Więc lider TISZY rozmawia z nami, przynajmniej teraz póki jest w opozycji, natomiast z ludźmi, którzy kandydują z nim do parlamentu, i widzimy ich twarze na plakatach, porozmawiać nie możemy. Są aktywni w swoich mediach społecznościowych, ale z dziennikarzami spotykać się nie chcą.

Maciej Bąk Radio ZET: Dziennikarze na Węgrzech mają za sobą długie lata walki o możliwość wykonania swojego zawodu. Telex jest serwisem, który powstał po tym jak inne redakcje zostały przez rząd przejęte lub zniszczone. Kolejne zwycięstwo Orbana może sprawić, że i ten portal będzie mieć kłopoty?

Marton Karpati: Tak, istnieje takie zagrożenie. W ubiegłym roku rozpoczęto w parlamencie procedowanie ustawy o transparentności, która oczywiście z transparentnością nie miała nic wspólnego. Była to raczej węgierska wersja rosyjskiego prawa o zagranicznych agentach, z pewnymi różnicami, ale jej skutki byłyby podobnie destrukcyjne. Na razie nie przeszła, ale wciąż jest na stole. Kilka tygodni temu premier Orban powiedział, że to zadanie zostanie dokończone po tym jak Fidesz wygra kolejne wybory. Wtedy przyjdą już naprawdę mroczne czasy dla wolności słowa na Węgrzech. W takich okolicznościach musimy dziś pracować.

Fot. Maciej Bąk

Maciej Bąk Radio ZET: Czy Węgrzy są już zmęczeni tym, że cała Europa, cały świat się nimi interesuje? Mówimy o małym kraju w środkowej Europie, którego losy śledzą wszyscy, zwłaszcza w ostatnich miesiącach.

Marton Karpati: Myślę, że tym akurat Węgrzy się specjalnie nie przejmują. Są za to już potwornie zmęczeni wszechobecną polaryzacją. Mamy za sobą Wielkanoc. Słyszałem w ostatnich dniach całe mnóstwo historii kiedy to przyjaciele czy członkowie rodzin, siedząc przy wspólnym stole, kłócili się ze sobą o politykę. "Ty jesteś zdrajcą!", "Nie, to ty jesteś zdrajcą!", "Po co głosujesz na ten Fidesz?!", "Co ty widzisz w tym Magyarze?". Jesteśmy już tym naprawdę wykończeni, tym stale wysokim poziomem stresu.

Maciej Bąk Radio ZET: Zastanawiam się co może wydarzyć się w nocy z niedzieli na poniedziałek. Sondaże pokazują skrajnie różne możliwości. Obawiasz się, że mogą pojawić się wątpliwości co do uczciwości liczenia głosów? I czy w związku z tym może dojść do nieprzewidzianych, niebezpiecznych sytuacji na ulicach?

Marton Karpati: Wszystko może się wydarzyć, ale nie sądzę, że będzie systemowe zagrożenie dla procesu wyborczego. To się do tej pory nigdy nie wydarzyło. Oczywiście zależy co nazwiesz oszustwem wyborczym. Manipulacja opinii publicznej w mediach społecznościowych przy pomocy Rosjan? Oficjalnie trudno to udowodnić, a to przecież się dzieje. Natomiast jeśli chodzi o obawę skręcenia wyniku wyborów, to nie sądzę, że to się stanie. Wiele mogę powiedzieć złego o Fideszu, ale na to się nie zdobędą. W poniedziałek rano część Węgrów obudzi się zadowolona, a część smutna. Będzie napięcie, będą silne komentarze, ale potem po prostu pójdziemy dalej. Tak to widzę.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET