Straty idą w setki milionów euro. Tak wygląda Francja po fali zamieszek i protestów
Spalone samochody, splądrowane sklepy i setki zatrzymanych. Po gwałtownych zamieszkach, które ogarnęły francuskie miasta, rząd zapowiada działania kryzysowe i pomoc dla poszkodowanych przedsiębiorców.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zniszczenia odnotowano w wyniku zamieszek we Francji.
- Dlaczego rząd Francji jest krytykowany za reakcję na zamieszki.
- Co spowodowało rezygnację szefa MSW Laurenta Nuneza.
- Które miasta najbardziej ucierpiały w protestach przeciwko kosztom życia.
Francja liczy straty po zamieszkach i protestach
W mediach społecznościowych łatwo można znaleźć zdjęcia i nagrania, na których widać, jak wyglądają ulice francuskich miast po największych od lat protestach i zamieszkach. W Paryżu niemal na każdej ulicy stoją spalone samochody czy rowery. Witryny wielu sklepów są zniszczone, a towar skradziono. Na ulicach leży potłuczone szkło i śmieci, a w niektórych miejscach ogień był tak intensywny, że topił asfalt na drogach.
- Kilkaset tysięcy Francuzów wyszło na ulice, żeby wyrazić swoje postulaty, co jest uzasadnione. Nie wolno ich mylić z osobami, które dewastowały i plądrowały sklepy - powiedział po ogromnych protestach prezydent Francji Emmanuel Macron.
Francuskie miasta liczą teraz straty, a te - jak wstępnie oszacowano - sięgają kilkuset milionów euro. W poniedziałek prace ma zacząć sztab kryzysowy na czele z premierem. Uruchomiona ma zostać też pomoc dla przedsiębiorców, których firmy ucierpiały podczas zamieszek.
Zamieszki we Francji
Media pytają o odpowiedzialność
Tamtejsze media stawiają z kolei pytania o odpowiedzialność za zamieszki podczas demonstracji. „Francja obudziła się w niedzielę oszołomiona”, a „w centrum debaty pojawia się kwestia odpowiedzialności” za wydarzenia - ocenia regionalny dziennik „Ouest-France”. „Jaką część odpowiedzialności ponosi rząd za to, że nie udało się w sobotę utrzymać porządku? Czy skrajna lewica podsycała nastroje?” - pyta dziennik.
Zamieszki we Francji
Prawicowy „Le Figaro” wylicza pytania na temat „fiaska”, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa. „Liczba wandali i wielość ognisk rebelii przytłoczyła siły porządku publicznego” – podkreśla dziennik. Zarzuca policji błędy w prognozach, pozostawienie „miejsc symbolicznych”, jak merostwa czy siedziby prefektur „niemal bez ochrony”.
Szef MSW złożył dymisję. Macron jej nie przyjął”.
Szef francuskiego MSW Laurent Nunez w poniedziałkowym wywiadzie przyznał, że „w niektórych wielkich miastach” w sobotę policja „straciła kontrolę”. Również - jak mówił - siły policyjne okazały się w niektórych miejscach nieadekwatne do liczby uczestników demonstracji. Powiedział też, że nie doszacowano liczby wandali i obecności aktywistów skrajnej lewicy.
Minister tłumaczył, że poczuwając się do odpowiedzialności za przebieg wydarzeń, podał się do dymisji. Jego rezygnacji nie przyjął jednak prezydent Macron.
Zamieszki we Francji
Szef państwa uznał, że minister powinien pozostać na stanowisku, aby zapewnić ciągłość dowodzenia w policji i siłach bezpieczeństwa. Polecił Nunezowi, by podjął wszelkie działania w celu zapewnienia przejrzystości, jeśli chodzi o uchybienia w informacjach i prognozach przed demonstracjami, co w konsekwencji sprawiło, że nie powstrzymano zamieszek.
Zamieszki we Francji. Starcia z policją na ulicach
W sobotę demonstracje w całym kraju przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło również w niedzielę w Paryżu i Marsylii.
Zamieszki we Francji
Oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki. Mer Paryża Emmanuel Gregoire poinformował w poniedziałek, że splądrowanych zostało w niedzielę około 30 sklepów. Minister Nunez powiedział, że w niedzielę i następnie w nocy zatrzymano w stolicy 350 osób.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET