"Sytuacja mniej korzystna". Analityk przewiduje plany Ukrainy

2 min. czytania
02.05.2023 08:26
Obserwuj nas na Google

Sytuacja dla Ukrainy wygląda znacznie mniej korzystnie niż jesienią ubiegłego roku - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską Krzysztof Wojczal, prawnik i analityk ds. wojny w Ukrainie. Jego zdaniem "Rosjanie mogą być na to przygotowani i lepiej korzystać z jednostek ciężkiej artylerii oraz lotnictwa".

Wojna w Ukrainie od kilku tygodni skupia się na walkach w Donbasie, a dokładnie o miasto Bachmut w obwodzie donieckim. Według ostatnich szacunków USA  Rosja w Ukrainie tylko od grudnia straciła 20 tys. żołnierzy w walce. Kreml kontynuuje również ataki na ukraińskie miasta i infrastrukturę krytyczną.

Analitycy od tygodni zastanawiają się, kiedy władze w Kijowie zdecydują się na szeroką kontrofensywę z użyciem zachodniego sprzętu wojskowego. - Sytuacja dla Ukrainy wygląda znacznie mniej korzystnie niż jesienią ubiegłego roku w czasie ofensyw prowadzonych w rejonie Chersonia i Charkowa. Wtedy Rosjanie nie byli przygotowani do obrony, byli wyczerpani własnymi działaniami, w których wytracili impet - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską Krzysztof Wojczal.

Redakcja poleca

Wojna w Ukrainie. W oczekiwaniu na kontrofensywę

Dodał, że "Rosjanie przygotowują się do ewentualnych uderzeń ukraińskich, stawiając m.in. pola minowe na olbrzymich połaciach terenu". - Dodatkowo Rosjanie mogą być na to przygotowani i mogą lepiej korzystać z jednostek ciężkiej artylerii oraz lotnictwa. Jeśli zobaczą, że Ukraińcy odkryją miejsce, z którego ruszą do kontrataku, to Rosjanie będą w stanie prawdopodobnie szybko zgromadzić środki ogniowe i siły do kontrnatarcia. Ta ofensywa ukraińska może być wówczas bardzo krwawa - komentował.

Wojczal przewidywał, że "atak wyprzedzający na rosyjskie jednostki zajmujące pozycje do wymarszu lub sprawnie przeprowadzone kontrnatarcie mogłyby być dewastujące dla Rosjan". Zdaniem analityka obie strony konfliktu starają się sprowokować przeciwnika do popełnienia błędu.

- Działania ofensywne nie muszą od razu przybrać wielkiej skali. Możliwe jest testowanie poszczególnych odcinków, a w przypadku powodzenia akcji zaczepnych, zaangażowanie w danym miejscu większych sił. Sytuacja może być dynamiczna i odbiegać od planów wyjściowych - komentował Wojczal.

Jego zdaniem wojska podległe prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu postawią na efekt zaskoczenia. - Dlatego teraz Ukraińcy podejmują działania stanowiące podwaliny pod przyszłe uderzenie. Mamy z ich strony prowadzony ostrzał, bombardowania, działania dywersyjne i rozpoznawcze na wybranych kierunkach. Prowadzi to z jednej strony do rozpoznania sił przeciwnika, jak i jego dezorientacji - podkreślił Wojczal.

W ocenie analityka "ukraińska armia nie jest na tyle gotowa i nie posiada takiego militarnego potencjału, by odbić terytoria sprzed 2014 r.". - Odbijanie tak dużych aglomeracji jak Ługańsk czy Donieck jest na tę chwilę niemożliwe - dodał.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET