Szef najemników Putina ma dość. "Państwo nie jest w stanie"
Szef najemnej armii Putina, Jewgienij Prigożyn, stwierdził, że nie otrzymał oczekiwanych zapasów amunicji, wobec czego żołnierze Grupy Wagnera opuszczą pozycje w Bachmucie na wschodzie Ukrainy. Nie boi się oskarżeń o zdradę i sam zarzucił ucieczkę z frontu jednej z rosyjskich jednostek (podległej resortowi obrony).
Kolejny zwrot u najemników Władimira Putina. Szef Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn zagroził, że wycofa podległych mu żołnierzy z Bachmutu do 10 maja, jeśli resort obrony nie dostarczy na front niezbędnej amunicji. Po zapewnieniach z Kremla zmienił zdanie, jednak nie na długo.
We wtorek 9 maja pojawiło się nowe nagranie Prigożyna, na którym wspomina, że jego jednostka otrzymała zaledwie 10 proc. oczekiwanych zapasów amunicji. Przyznał, że w tych warunkach wagnerowcy nie będą kontynuowali zdobywania Bachmutu (Rosjanie zajmowali na początku maja ok. 75 proc. miasta – red.).
Ukraina. Szef najemników Putina ma dość. "Odsłonięcie frontu"
Jednocześnie Prigożyn, już w znacznie ostrożniejszym tonie, powiedział, że otrzymał „z góry” ostrzeżenie, iż opuszczenie pozycji przez wagnerowców będzie uznane za zdradę. Sam oskarżył jedną z jednostek właściwej armii Rosji o ucieczkę z pozycji i "odsłonięcie frontu". Miała wskutek tego powstać wyrwa na 2 kilometry szerokości i 500 metrów głębokości.
Prigożyn stwierdził też, że ukraińskie wojsko przełamuje flanki w kierunku Bachmutu i spodziewa się, że wkrótce kontrofensywa sił Kijowa. Agencja AFP przywołała jego komentarz, w którym uważa, że wojna jest przegrywana, a wojskowi oszukują Putina w swoich przekazach. - Dlaczego państwo nie jest w stanie obronić swojego kraju? - pytał retorycznie szef wagnerowców.
RadioZET.pl/Twitter
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET