`

Szokujące doniesienia o szefie MSZ Węgier. Miał dzwonić do Moskwy w przerwach obrad UE

3 min. czytania
22.03.2026 14:05
Obserwuj nas na Google

Artykuł „Washington Post”, według którego szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto miał przekazywać Moskwie informacje z unijnych spotkań, wywołał polityczne komentarze w Polsce. Do sprawy odniósł się m.in. premier Donald Tusk, który napisał w mediach społecznościowych, że doniesienia o informowaniu Rosji o obradach Rady UE „nie powinny nikogo dziwić”.

Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto miał w trakcie unijnych spotkań kontaktować się telefonicznie z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem i przekazywać mu informacje o przebiegu rozmów – poinformował amerykański dziennik „Washington Post”.
fot. IMAGO/Grigory Sysoev/Imago Stock and People/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Węgierski minister Szijjarto miał informować Moskwę o spotkaniach Unii Europejskiej, co według "Washington Post" stało się rutyną.
  • Węgierski rząd oraz szef MSZ Szijjarto odrzucają oskarżenia "Washington Post"
  • Przed zaplanowanymi na 12 kwietnia wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, niezależne sondaże wskazują na przewagę opozycyjnej partii TISZA nad rządzącym Fideszem.

Szijjarto miał relacjonować Moskwie spotkania UE

Jak relacjonuje gazeta, w przerwach między spotkaniami na forum Unii Europejskiej węgierski minister miał dzwonić do Moskwy, aby informować rosyjskiego partnera o tym, co dzieje się podczas obrad. Jeden z europejskich urzędników ds. bezpieczeństwa ocenił w rozmowie z „Washington Post”, że dzięki temu „każde spotkanie (na forum) UE od lat odbywa się praktycznie z Moskwą przy stole”.

Według dziennika Szijjarto od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku odbył już łącznie 16 oficjalnych wizyt w Rosji. Ostatnia z nich miała miejsce 4 marca, kiedy spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Redakcja poleca

Burza po artykule „Washington Post”. Szijjarto odpowiada 

„Washington Post” podał także, że rosyjscy doradcy mieli sugerować władzom w Budapeszcie zaaranżowanie zamachu na życie premiera Viktora Orbana. W ich ocenie taki scenariusz mógłby zwiększyć jego szanse w wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 12 kwietnia. Węgierski rząd stanowczo odrzucił te doniesienia, określając je jako „absurdalne”.

Do artykułu odniósł się w mediach społecznościowych szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. „To by wiele wyjaśniło, Peter” – napisał na platformie X. Na jego wpis odpowiedział Szijjarto: „Fake news jak zawsze. Kłamiecie, żeby wesprzeć Partię Tisza i stworzyć na Węgrzech marionetkowy rząd prowojenny. Nie uda wam się!”.

Komentarz w tej sprawie opublikował również premier Donald Tusk. „Wiadomość, że ludzie Orbána informują Moskwę o posiedzeniach Rady UE ze szczegółami, nie powinna nikogo dziwić. Od dawna mamy co do tego podejrzenia. To jeden z powodów, dla których zabieram głos tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne i mówię tylko tyle, ile potrzeba” – napisał na X.

12 kwietnia wybory na Węgrzech. Orban straci władzę? 

Wcześniej portal śledczy VSquare informował, że w kampanię wyborczą Viktora Orbana miały być zaangażowane rosyjskie boty. Z kolei obserwatorką wyborczą OBWE na Węgrzech ma być była tłumaczka Władimira Putina, Daria Bojarska.

Wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowano na 12 kwietnia. W większości niezależnych sondaży prowadzi opozycyjna partia TISZA kierowana przez Petera Magyara – w lutowym badaniu pracowni Median uzyskała ona 20-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców nad rządzącym Fideszem.

Premier Viktor Orban otrzymał dotąd wsparcie m.in. od prezydenta USA Donalda Trumpa. Szef węgierskiej dyplomacji poinformował w piątek, że przed wyborami Węgry odwiedzi także wiceprezydent USA J.D. Vance. W najbliższy poniedziałek do Budapesztu przyjedzie również prezydent Polski Karol Nawrocki, który ma spotkać się z premierem Orbanem – przekazał w sobotę szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

Źródło: Radio ZET/ PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET