`

Ta atrakcja nad Bałtykiem kosztowała 12 mln euro. Ma jeden mankament. "Istnieje ryzyko"

2 min. czytania
10.07.2025 15:17
Obserwuj nas na Google

Prawie 12 milionów euro - tyle kosztowała budowa nowego molo w niemieckim kurorcie Timmendorfer Strand. Pomost miał służyć m.in. jako nabrzeże dla łodzi turystycznych. Jak się jednak okazuje, woda wokół molo jest zbyt płytka, aby mogły przy nim cumować statki. Burmistrz miejscowości zaproponował nietypowe rozwiązanie problemu.

fot. Von Hans-Peter Balfanz - Eigenes Werk, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=153204660

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy otwarto molo w Timmendorfer Strand.
  • Jakie zagrożenie na armatorów sprowadzają płytka woda oraz mocne prądy Bałtyku. 
  • Jakie rozwiązanie problemu zaproponował burmistrz kurortu.

Molo w Timmendorfer Strand bez rejsów

Molo w kurorcie Timmendorfer Strand w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn w Niemczech robi wrażenie. Okrężna konstrukcja o łącznej długości 427 m została otwarta w 2024 roku i kosztowała 11,8 mln euro. Od otwarcia molo cieszy się dużym powodzeniem turystów, którzy chętnie odwiedzają miejscowość. Ci zwracają jednak uwagę na brak rejsów wycieczkowych, które miały być jedną z atrakcji pomostu. Jak się okazuje, mocne prądy oraz płytka woda występujące w tej części wybrzeża Bałtyku nie pozwalają na cumowanie łodzi. 

Lokalni armatorzy wykazują zainteresowanie dopływaniem do nowej atrakcji turystycznej. W aktualnych warunkach nie jest to jednak możliwe. - W spokojny dzień, przy słabym prądzie i normalnym stanie wody, cumowanie nie stanowiłoby problemu. Ale jeśli będzie wiatr, zwłaszcza z północnego wschodu, szybko wylądujemy na plaży i utkniemy na mieliźnie - tłumaczy cytowana przed NDR Lisa-Marie Böttcher, szefowa firmy żeglugowej Böttcher, która organizuje rejsy do pobliskich miejscowości. 

Teorię Böttcher potwierdza kapitan Maxim Qualen z firmy czarterowej Q-Boats, który często pływa do znajdujących się nieopodal Haffkrug i Travemünde. - Musimy wykonać zwrot, a następnie precyzyjnie uderzyć w nabrzeże. W przeciwnym razie istnieje ryzyko dryfowania w kierunku lądu. Podczas manewru odcumowania, czyli cofania, istnieje ryzyko, że rufa zostanie ściągnięta w kierunku plaży. Może to stanowić zagrożenie dla pływaków, rowerzystów wodnych lub osób pływających na desce SUP - tłumaczy kapitan.

Burmistrz proponuje nietypowe rozwiązanie

Lokalnych armatorów zaskoczył burmistrz kurortu, który oświadczył, że nie zamierza remontować pomostu. Dostosowanie molo do cumowania łodzi zostało wycenione na 200 tys. euro. Burmistrz zapewnia, że już podczas prac budowlanych odpowiednio pogłębiono dno o 1 metr. Cały projekt został ustalony jeszcze w 2020 roku, kiedy w miejscowości działały inne firmy żeglugowe. - A potem stery statków pasażerskich zostały przekazane nowemu pokoleniu - i nagle nie można już cumować przy nabrzeżu - tłumaczy burmistrz, cytowany przez niemieckie NDR. 

Jaki jest więc pomysł włodarza kurortu na rozwiązanie problemu? Proponuje on lokalnym kapitanom naukę manewrowania na płytkich wodach pod okiem tutejszych rybaków. - Nauczę ich, jak mają cumować - mówi jeden z nich. Na ten moment wie wiadomo, czy armatorzy skorzystają z oferty. 

Źródło: Radio ZER/ NDR

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET