Tak skończyłby się atak Rosji na NATO? Ekspert wskazuje na ten obszar. "24 godziny"
W razie ataku Rosji na państwo NATO obwód królewiecki zostałby zneutralizowany w ciągu pierwszych 24 godzin, a Polska mogłaby natychmiast włączyć się w działania przeciwko tej eksklawie - ocenił w rozmowie z dziennikiem "Die Welt" gen. Ben Hodges, były dowódca wojsk lądowych USA w Europie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Gen. Ben Hodges analizuje scenariusz gry wojennej, gdzie Rosja zajmuje litewskie miasto Mariampol, a NATO reaguje z opóźnieniem wskutek paraliżu decyzyjnego.
- Były dowódca wojsk lądowych USA w Europie podkreśla znaczenie mobilności wojskowej i gotowości Litwy do samodzielnej obrony do czasu przybycia wsparcia sojuszników, w tym działań hybrydowych ze strony Rosji.
- NATO ma możliwości neutralizacji obwodu królewieckiego poprzez cyberataki i działania elektroniczne, a jego sojusznicy mogliby wymierzyć presję na Rosję, np. w regionie Półwyspu Kolskiego.
Atak Rosji na NATO? Ekspert rozważa ten scenariusz
Gen. Ben Hodges odniósł się do wyniku gry wojennej zorganizowanej przez "Die Welt" i Uniwersytet Bundeswehry w Hamburgu, w której wzięło udział 16 byłych wysokich rangą urzędników z Niemiec i NATO, a także parlamentarzyści i eksperci ds. bezpieczeństwa. W przyjętym scenariuszu Rosja zajmuje Mariampol na Litwie, 35-tysięczne miasto położone w rejonie przesmyku suwalskiego, pod pretekstem rzekomego kryzysu humanitarnego w obwodzie królewieckim. Według dziennika "Wall Street Journal" na opanowanie przez Rosję tego strategicznego przyczółku NATO reaguje paraliżem decyzyjnym.
Hodges, komentując wynik symulacji w rozmowie z "Die Welt", ocenił, że to "absolutnie najgorszy scenariusz", w którym NATO zostaje zaskoczone i nie jest przygotowane do szybkiego przerzutu wojsk przez przesmyk suwalski na Litwę. - I jeśli założymy, że nie przybędą siły polskie, to wówczas należałoby przenieść siły z Niemiec lub Amerykanów z Polski - dodał. Były dowódca wojsk lądowych USA w Europie podkreślił znaczenie mobilności wojskowej, w tym dostępu do niemieckiej infrastruktury kolejowej i transportu cargo. Zwrócił uwagę, że nie da się z dnia na dzień zwolnić wszystkich torów, by w ciągu 24 godzin przemieścić brygadę pancerną.
Jednocześnie wyraził przekonanie, że w sytuacji kryzysowej niemieckie i polskie koleje zareagowałyby szybko, ale zaznaczył, że w razie ataku Litwa musiałaby być gotowa do samodzielnej obrony do czasu przybycia wsparcia, m.in. amerykańskiego lub niemieckiego wojska. Dodał, że w omawianym scenariuszu Litwa szybko zauważyłaby mobilizację na Białorusi, co pozwoliłoby jej, niemieckiej brygadzie tam stacjonującej, siłom amerykańskim i innym oddziałom w regionie przejść w stan podwyższonej gotowości. Według amerykańskiego generała Rosja nie rozpoczęłaby działań od wysłania czołgów, lecz od infiltracji sił specjalnych i prób destabilizacji politycznej.
Ekspert: obwód królewiecki zneutralizowany w 24 godziny
Równolegle - jego zdaniem - mogłyby toczyć się inne działania hybrydowe. - Jeśli Rosja zaatakuje w jakimkolwiek zakresie, najważniejsze będzie odzyskanie inicjatywy - niekoniecznie tylko w miejscu uderzenia. Odstraszanie oznacza uświadomienie Moskwie, że bardzo szybko straciłaby Królewiec. Muszą wiedzieć, że jesteśmy do tego gotowi i zdolni - powiedział. W ocenie rozmówcy "Die Welt" można być niemal pewnym, że obwód królewiecki zostałby zneutralizowany w ciągu pierwszych 24 godzin konfliktu. - Nie mam na myśli wkroczenia wojsk lądowych, ale użycie środków kinetycznych i niekinetycznych w celu zneutralizowania Królewca jako czynnika militarnego - wyjaśnił.
Jak dodał, NATO dysponuje bardzo dokładnym rozpoznaniem sytuacji w obwodzie królewieckim. - Dokładnie wiemy, jakie zdolności tam istnieją - siły powietrzne i morskie, broń dalekiego zasięgu, obrona powietrzna i tak dalej. Wyobrażam sobie ataki niekinetyczne, czyli cyberwojnę i wojnę elektroniczną, aby unieszkodliwić jak najwięcej, zwłaszcza obronę powietrzną i broń dalekiego zasięgu, tak aby rosyjskie siły powietrzne lub marynarka wojenna nie mogły stamtąd operować - podkreślił.
Co z przesmykiem suwalskim?
Według generała sojusznicy mogliby wyrządzić znaczne szkody w obwodzie królewieckim nawet bez udziału USA. - Mogę sobie np. wyobrazić, że Polska natychmiast włączyłaby się do ataków na Królewiec. Istnieją również inne miejsca, w których można wywrzeć presję na Rosję, np. Półwysep Kolski na Dalekiej Północy Rosji, w pobliżu Norwegii i Finlandii - zaznaczył.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył w lutym w Brukseli, że ewentualna próba zablokowania przez Rosję tzw. przesmyku suwalskiego spotkałaby się z szybką i zdecydowaną reakcją Sojuszu. Podkreślił, że NATO jest sojuszem obronnym, a każdy atak na jego terytorium wywołałby "zabójczą" odpowiedź. Przypomnijmy, że przesmyk suwalski to wąski pas terytorium Polski wokół Suwałk i Augustowa, łączący Polskę z Litwą, Łotwą i Estonią. Jednocześnie oddziela należący do Rosji obwód królewiecki od Białorusi.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET