Tak zakończy się wojna w Ukrainie? Dwa scenariusze. "Dla Putina USA wciąż są przeciwnikiem"
Pośpiech i sposób, w jaki administracja Trumpa podchodzi do rozmów o zakończeniu wojny w Ukrainie, wskazuje, że albo zakończy się to pokojem na warunkach sprzyjających Rosji, albo porażką - mówi były ambasador USA w Kijowie Steven Pifer. Jego zdaniem celem Trumpa jest odciągnięcie Rosji od sojuszu z Chinami, jednak "Putin nadal postrzega USA jako przeciwnika".
- Według byłego ambasadora USA w Kijowie Stevena Pifera porozumienie pokojowego w Ukrainie, do jakiego dąży Trump nie będzie sprawiedliwe
- - Administracja Trumpa w rozmowach z Rosją posuwa się za szybko i za daleko - mówi ekspert, wskazując, że zmniejsza to skłonność Kremla do ustępstw
- Jak zaznacza Pifer, USA dążą do odciągnięcia Rosji od sojuszu z Chinami i szerszego resetu w relacjach Waszyngton-Moskwa
Jak skończy się wojna w Ukrainie? "USA posuwają się za szybko"
Trzy lata po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę na pełną skalę uwaga USA i całego świata skupiona jest bardziej na gorączkowych rozmowach na temat jej zakończenia niż na tym, co się dzieje na linii frontu. Choć kształt ewentualnego porozumienia wciąż jest nieznany, to zdaniem byłego ambasadora USA w Kijowie Stevena Pifera wiele wskazuje na to, że nie będzie to sprawiedliwe rozwiązanie.
- Obawiam się, że administracja USA posuwa się za daleko i za szybko w rozmowach z Rosjanami i może to utrudnić ich wysiłki w celu wynegocjowania zakończenia wojny - ocenia w rozmowie z PAP Pifer, który jest obecnie ekspertem think tanku Brookings Institution. Jak zaznacza, Ukraińcy z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim na czele konsekwentnie komunikują, że nie zaakceptują narzuconej im umowy uzgodnionej między USA i Rosją.
- Wydaje mi się, że mądrzejszym podejściem byłoby rozpocząć rozmowy z Ukraińcami, a następnie z Europejczykami przed zaczynaniem rozmów z Rosją. Skoro oni oczekują, że Europa odegra dużą rolę we wdrażaniu porozumienia za pomocą sił pokojowych, to mogłaby uzyskać w ten sposób pewną przewagę negocjacyjną przed rozpoczęciem dialogu z Rosją. Administracja Donalda Trumpa ma tu wiele kart do gry, jednak niestety sekwencja została tu odwrócona - dodaje ekspert.
Jak ocenił, zarówno wyrażana przez Donalda Trumpa chęć zakończenia konfliktu i dogadania się z Rosją, jak i nałożona przez niego samego presja czasu i tempo posunięć są odczytywane przez Moskwę jako oznaka słabości, co tylko zmniejszy skłonność Kremla do jakichkolwiek ustępstw. To z kolei zmniejsza szanse na uzyskanie trwałego i sprawiedliwego pokoju.
USA chcą odciągnąć Rosję od sojuszu z Chinami
Pifer krytykuje też popieranie przez Biały Dom rosyjskiego postulatu przeprowadzenia wyborów prezydenckich w Ukrainie tuż po osiągnięciu zawieszenia broni. Jego zdaniem jest to zastawiona przez Rosjan pułapka, która może dać im szanse dodatkowej destabilizacji i podziału Ukrainy.
Nielogiczne zdaniem eksperta jest też pomijanie w rozmowach Europy w obliczu roli, jaką państwa kontynentu miałyby odgrywać w zapewnieniu trwałości porozumienia. - Sekretarz stanu u Ronalda Reagana George Schultz zawsze mówił, że jeśli chcesz, aby ktoś był przy lądowaniu, musi być przy starcie. Myślę, że w takim stopniu, w jakim Europejczycy są wykluczeni z negocjacji dotyczących tego, jak może wyglądać faktyczne porozumienie, zmniejsza się prawdopodobieństwo, że będą gotowi podjąć poważne zobowiązanie - analizuje ekspert. - Zastanawiam się więc, czy teraz rozmawiamy z Rosjanami o rzeczach, które na koniec dnia nie tylko Ukraina, ale także Europa odrzuci? To na pewno nie jest coś, czego uczą na zajęciach z negocjacji - dodaje.
Według byłego amerykańskiego ambasadora w Kijowie wysiłki USA, wypowiedzi Trumpa i jego współpracowników dość wyraźnie wskazują, że dążą oni do szerokiego resetu z Rosją, być może po to, by odciągnąć ją od sojuszu z Chinami. Taki reset może kosztować Europę bardzo dużo, podczas gdy szanse na faktyczne rozbicie chińsko-rosyjskiego partnerstwa są bardzo niskie.
- Ludzie Trumpa mówili już o tym podczas jego pierwszej kadencji. To jest iluzja, to się nie wydarzy - mówi Pifer. - Zasadniczo, pomimo tego wszystkiego, Władimir Putin nadal postrzega Stany Zjednoczone jako przeciwnika. Chętnie negocjuje z Trumpem, ale nie sądzę, aby Rosjanie podchodzili do tych negocjacji z myślą o wypracowaniu rozwiązań win-win. Jednocześnie sądzę, że Putin postrzega relacje z Chinami w zupełnie inny sposób niż z USA, częściowo dlatego, że jest teraz tak od nich zależny - dodaje ekspert.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET