Taki atak może planować Rosja na kraj NATO. „Kreml celowo wprowadza niejasność”
Instytut Studiów nad Wojną w swoim najnowszym raporcie ocenił, że Rosja może wkrótce przygotowywać akt agresji przeciwko jednemu z państw NATO. Ma to doprowadzić do paraliżu decyzyjnego w Sojuszu i podważyć artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. W tym stwierdzeniu powołano się na ostrzeżenia wywiadu Stanów Zjednoczonych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O jakim zagrożeniu poinformowano w raporcie ISW.
- Co chce przetestować Władimir Putin atakując kraj NATO.
- Z jakim innym wydarzeniem porównywane są działania Kremla.
Rosja będzie prowokowała NATO?
Amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną poinformował w najnowszym raporcie, że Rosja może w niedalekiej przyszłości chcieć przygotowywać akt agresji wobec jednego z państw NATO. Taka ewentualna agresja ze strony Moskwy nie miałaby charakteru inwazji pełnoskalowej i konwencjonalnej, podobnej do tej w Ukrainie. Mogą to być punktowe uderzenia rakietowe, atak dronowy lub wtargnięcie sił lądowych na ograniczoną skalę. Działania byłyby prawdopodobnie wymierzone w Estonię, Łotwę lub Litwę.
Według ISW celem strategicznym Władimira Putina jest przede wszystkim wywołanie kryzysu decyzyjnego w Sojuszu. W przypadku, gdy w odpowiedzi na taki incydent państwom członkowskim nie uda się jednomyślnie uruchomić artykułu 5., który dotyczy wspólnej obrony, może to całkowicie zniszczyć wiarygodność gwarancji bezpieczeństwa NATO. Nie będzie wtedy konieczne prowadzenie wojny na dużą skalę.
Amerykańskie służby o możliwym ataku
Media informowały, że ostrzeżenie w związku z tym scenariuszem przekazał w Moskwie dyrektor CIA John Ratcliffe podczas spotkań z szefem rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego i przedstawicielami FSB. Według Instytutu taki tryb i pilność wizyty mogą wskazywać na to, że Waszyngton ma informacje o realnym zagrożeniu w krótkim czasie. Kreml odrzuca takie oskarżenia. Według ISW jednak, że takie zachowanie wpisuje się w schemat wojny kognitywnej. W podobny sposób Moskwa zaprzeczała planom ataku na Ukrainę na przełomie 2021 i 2022 roku. Chciała tym samym uśpić czujność Zachodu.
Państwa bałtyckie apelują o to, by poważnie traktować możliwe prowokacje i podkreślają jednocześnie, że nie odnotowano aktualnie koncentracji wojsk rosyjskich na ich granicach. „Wydaje się, że Kreml celowo wprowadza niejasność co do swoich zamiarów dotyczących ewentualnego ataku na NATO, prawdopodobnie po to, by zasiać strach i sparaliżować zdolność Sojuszu do podejmowania decyzji w sprawie samoobrony, a także aby powstrzymać go przed dalszymi dostawami broni na Ukrainę” - ocenił Instytut Studiów nad Wojną.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET