„To nie powołanie, to wyzysk”. Strajk lekarzy w Hiszpanii. Turyści powinni się obawiać?
W Hiszpanii trwa strajk lekarzy. - Co z tego, że nie brakuje sprzętu, skoro nasze wynagrodzenia odbiegają od tego, co wydaje się standardem europejskim – mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Anna Bernad, polska lekarka, która w tamtejszym szpitalu pracuje od ponad 15 lat. Do porozumienia z rządem daleko, a związkowcy zapowiadają zaostrzenie protestu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne postulaty lekarzy strajkujących w Hiszpanii.
- Dlaczego medycy protestują przeciwko organizacji dyżurów.
- Czy protesty mogą odbić się na turystach, którzy będą potrzebowali pomocy w Hiszpanii.
Medykom puszczają nerwy. Szczególnie w pokoju lekarskim. Za zamkniętymi drzwiami. - Mam trzy lata dyżurów, które nie wliczają się do emerytury. To nie powołanie, to wyzysk – zauważa jeden. Inny przekonuje: - Medyk powinien mieć ściśle regulowany czas pracy. Tak jak pilot, który ma miesięczny limit lotów nie większy niż 100 godzin w ciągu 28 dni i maksymalny czas służby nie przekraczający 14 godzin na dobę. My możemy tylko o tym pomarzyć. Zasuwamy po 24 godziny, czasem bez dnia wolnego, choć to wbrew prawu. A przecież też odpowiadamy za innych.
Wysokość wynagrodzeń, czas pracy i świadczenia emerytalne to najważniejsze punkty zapalne w sporze związków zawodowych lekarzy z hiszpańskim ministerstwem zdrowia. W piątek (19 czerwca) kończy się kolejna tura rozmów. Na razie bez porozumienia.
- Mamy nadzieję, że resort pójdzie po rozum do głowy, bo tak dalej być nie może. Przed nami szczyt sezonu wakacyjnego, a jesteśmy jednym z najchętniej wybieranych kierunków - zauważa w rozmowie z RadioZET.pl jeden z protestujących lekarzy, który prosi o zachowanie anonimowości. Rozmawialiśmy też z polską lekarką, pracującą w hiszpańskiej służbie zdrowia od 15 lat. Opowiada jak wyglądają protesty.
Lekarze w Hiszpanii strajkują. „Moniko, zdrajczyni, gdzie teraz jesteś?”
Piątkowy (19 czerwca) strajk w Hiszpanii jest kolejnym dniem protestów, w którym medycy odeszli od łóżek pacjentów, odwoływano planowane zabiegi i badania. Zarówno konsultacje u ortopedy i neurochirurgia, jak i np. chemio- i radioterapię. Choć w tym ostatnim przypadku nie wszystkie. Pacjenci onkologiczni mieli minimalną, ale potrzebną opiekę.
Zgodnie z szacunkami związków protest popiera ok. 90 proc. lekarzy, z czego tysiące wyszło na ulice w całym kraju. Największe manifestacje miały miejsce w Madrycie, gdzie przed resortem zdrowia lekarze skandowali m.in.: „Mónica, posłuchaj, to również twoja walka”. Chodzi o szefową ministerstwa zdrowia, Mónikę Garcíę Gomez, byłą lekarkę. Na transparentach można było przeczytać: Moniko, zdrajczyni, gdzie teraz jesteś?”, „Bez snu, bez odpoczynku, jeden błąd może zabić”, „Lekarz czy niewolnik? Nie chcę być dalej wykorzystywany”.
Medycy nie mają wątpliwości, że zmiana przepisów jest konieczna. - Nie może być tak, że przydzielane nam odgórnie dyżury nie liczą się do naszej emerytury. Natomiast ministerstwo przekonuje, że to godziny dobrowolne. Podobnych zastrzeżeń jest więcej. Dla przykładu lekarz, który ma dzieci, może pracować mniej w godz. 8-15, ale już popołudniami czy np. nocami nie - wylicza w rozmowie z RadioZET.pl dr Anna Bernad, lekarka z Polski, która w hiszpańskiej służbie zdrowia pracuje od ponad 15 lat. Skończyła Akademię Medyczną w Gdańsku, ale specjalizację i doświadczenie zdobywała już zagranicą. W proteście bezpośrednio nie bierze udziału - pracuje na SOR w największej placówce w regionie, czyli Hospital Universitario Regional de Málaga (Carlos Haya) - ale strajkujących popiera od pierwszego dnia protestu.
- Głównych postulatów jest kilka. To nie tylko wliczanie nadgodzin do przyszłej emerytury, ale też wzrost pensji, wprowadzenie 35-godzinnego tygodnia pracy, całkowite zniesienie 24-godzinnych dyżurów i stworzenie osobnego aktu prawnego, wyłącznie dla lekarzy, regulującego warunki wykonywania zawodu, w tym klasyfikację zawodową według poziomu wykształcenia i odpowiedzialności. Teraz obowiązuje wspólny dokument dla wszystkich pracowników służby zdrowia, od pielęgniarek po techników laboratoriów. Choć zakres obowiązków jest różny dla każdej z grup - wylicza dr Bernad.
Podkreśla, że kluczowe są jasne regulacje czasu pracy i odpoczynku. - Nie mamy możliwości, by odpocząć. Już nie wspomnę o wysypianiu się. Idealne rozwiązanie? Tak podzielić 24-godzinne dyżury, by obstawiało je dwóch lekarzy, a sam dyżur nie był dłuższy niż 12 godzin - wskazuje.
Dodatkowo w grę wchodzą m.in. uznanie rzeczywistego czasu pracy i ograniczenie przymusowych dyżurów. - Ich liczba lekarzom narzucana jest z góry. Nie mogę przyjść do szefa i powiedzieć: „W tym miesiącu wezmę tylko dwa”. Co to, to nie. Natomiast resort twierdzi, że to godziny dobrowolne – podkreśla nasza rozmówczyni.
Związki o poprawę warunków płacy i pracy lekarzy w Hiszpanii walczą od ponad pół roku. Choć jak jak zastrzega dr Bernad, medycy z takim systemem pracy „męczą się od lat”. Punktem zwrotnym stało się zatwierdzenie projektu ustawy ramowej Estatuto Marco, która nie uwzględnia żadnego z proponowanych przez medyków postulatów. Za to, jak piszą, „utrwala wszystkie nadużycia”. Stąd mobilizacja i próba wprowadzenia konkretnych zmian. - Chcemy mieć nie tylko obowiązki, ale też prawa. Dlatego na transparentach obok haseł: „Powołanie lekarza na sprzedaż” i „Powołaniem nie zapłacimy mi wynajmu i terapii”, są także konkretne wezwania: „Chcemy żeby rząd lepiej zajął się nami, żebyśmy lepiej zajęli się Tobą” - podkreśla lekarka z Polski.
Konsultacja za dwie kawy, soczek i kanapkę
- Najtrudniejsze do wytłumaczenia dla kogoś, kto tu nie mieszka jest pozycja lekarza. Z jednej strony hiszpańska służba zdrowia uchodzi za jedną z topowych, z drugiej zarobki medyków pozostawiają wiele do życzenia - przyznaje też dr Bernad.
Według danych WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) Hiszpania jest na siódmym miejscu w rankingu najlepszych systemów opieki zdrowotnej na świecie. Z zestawienia OECD za 2025 rok wynika, że kraj ten przeznacza na służbę zdrowia 9,2 proc. PKB. Dla porównania w Polsce to 8,1 proc. W przeliczeniu na mieszkańca daje to odpowiednio 5,3 tys. dolarów i 4,2 tys. dol. (przy unijnej średniej blisko 6 tys. dol. „na głowę”). Poza tym, liczniejsza jest w Hiszpanii sama kadra medyczna - na 1 tys. mieszkańców przypada 4,4 praktykującego lekarza, u nas - 3,9 (przy średniej 3,9).
- Tylko co z tego, że nie brakuje sprzętu, mamy nieograniczony dostęp do lekarzy skoro wynagrodzenia odbiegają od tego, co wydaje się standardem europejskim – ubolewa dr Bernad. Dopytywana ile zarabia lekarz w Hiszpanii wylicza: - Dwa tysiące euro to podstawa, od której liczona jest emerytura, plus dyżury. W moim przypadku to ok. dwa tysiące euro za cztery-pięć zmian po 24 godziny.
To kwoty netto, po odliczeniu podatków, które dla tej grupy zawodowej wynoszą ok. 40 proc. - Co istotne, ciężko zarobić więcej, bo szpitale publiczne, niezależnie od tego, czy to Madryt, Barcelona czy wioska Jaénu na południu kraju nie dadzą więcej niż cztery-pięć tys. euro miesięcznie. Tak ministerstwo, jak i rządy lokalne określiły maksimum zarobków lekarza specjalisty. Szpital nie ma nic do powiedzenia – zastrzega.
Jak to się ma do kosztów życia? Sam wynajem dwu lub trzy-pokojowego mieszkania w okolicach Malagi, zaczyna się od 1,7 tys. euro. - To blisko połowa mojego wynagrodzenia. I to bez uwzględnienia mediów. Szału nie ma - podkreśla polska lekarka.
Dlatego też większość medyków prowadzi własną praktykę i/lub zatrudnia się w prywatnych klinikach, gdzie mają płacone za każdą konsultację. Średnio 10 euro za pacjenta z prywatnej polisy (ta kosztuje ok. 70 euro na miesiąc). Według naszej rozmówczyni to też nie rozwiązuje problemu. - Śmieszne pieniądze. Za 10 euro mogę kupić dwie kawy, soczek pomarańczowy i małą kanapkę. I tylko w tanim, lokalnym barze - wskazuje dla przykładu.
W planie zaostrzenie protestów. „Do skutku”
O tym, że hiszpańscy lekarze mają gorzej od polskich świadczą też dane OECD. Wynika z nich, że w Hiszpanii pracownicy ochrony zdrowia zarabiają średnio 2,6 przeciętniejszego wynagrodzenia, nad Wisłą ten współczynnik wynosi 2,9. To z kolei plasuje polskich medyków wśród najlepiej zarabiających w Europie w relacji do średniej krajowej. Dane te dotyczą jednak tylko etatów. Tymczasem ponad 70 proc. lekarzy pracuje na kontraktach. Tu stawki są jeszcze wyższe.
- To tylko statystyki. Poza tym średnia krajowa jest relatywnie niska w zestawieniu z pensjami w ochronie zdrowia - komentuje Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej. Przywołuje też najnowsze dane Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, z których wynika, że mediana wynagrodzenia dla lekarzy specjalistów na etacie wynosi 23,7 tys. zł brutto miesięcznie, a dla lekarzy specjalistów na kontrakcie - 25,6 tys. zł brutto. Faktyczne dochody medyków są jednak trudne do oszacowania. Wyliczenia AOTMiT bazują na ograniczonych danych. Zarówno, jeśli chodzi o ewidencję czasu pracy, jak i możliwość łączenia kontraktów w różnych placówkach. Świadczą o tym chociażby głośny przykład Dawida Kasprzyka, radnego KO, który w warszawskim Szpitalu Południowym zarobił w ubiegłym roku ponad 1,6 mln zł.
Dotychczas do strajku w Hiszpanii – zorganizowanego przez CESM, czyli Konfederację Hiszpańskich Związków Zawodowych Lekarzy - przystąpiło sześć centrali związkowych, w tym m.in. Hiszpańska Konfederacja Związków Lekarskich (CESM) czy Stowarzyszenie Lekarzy i Wyższych Absolwentów w Madrycie (AMYTS). A ostatnio także Związek Zawodowy Lekarzy Katalonii, liczący blisko 13 tys. członków. Kwestią czasu będą kolejne.
Przedstawiciele komitetu strajkowego już zadeklarowali nasilenie protestów. W planie są kolejne strajki, także w wakacje. Czy turyści mają się czego obawiać? – I tak, i nie. W ostatnich dniach zapadła decyzja, że strajk oficjalnie zostaje zawieszony na lipiec i sierpień. Na ulicę wrócimy we wrześniu i wtedy też na tydzień będziemy zamykać gabinety. A jeśli to nic nie da, to od października ogłosimy strajk bezterminowy. Będziemy protestować do skutku - zapowiada dr Bernad.
Jeden z protestujących lekarzy kwituje: - Do tego czasu - przy braku zastępstw, szczycie sezonu urlopowego i postępującym przeciążeniu systemu - może się okazać, że niedobór lekarzy zrobi swoje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET