Trump wraca do wojny handlowej. Nowe cła mają objąć kilkadziesiąt krajów
Prezydent USA Donald Trump ma zamiar nałożyć nowe cła w wysokości 10 proc. na import z kilkudziesięciu krajów, mimo iż doradcy ostrzegają go przed rozpętaniem wojny handlowej przez listopadowymi wyborami do Kongresu - podaje we wtorek „Financial Times”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kraje mogą być objęte nowymi cłami według planów Donalda Trumpa.
- Dlaczego prezydent USA rozważa nałożenie nowych ceł w tym tygodniu.
- Co skłoniło administrację w Waszyngtonie do rozważenia nowych taryf.
- Dlaczego niektórzy doradcy rekomendują negocjacje zamiast ceł.
Media: Trump ma zamiar wprowadzić nowe cła
Donald Trump szykuje nowe cła? Tak twierdzi „Financial Times”, sugerując, że prezydent Stanów Zjednoczonych ma zamiar nałożyć nowe taryfy w wysokości 10 proc. na import z kilkudziesięciu krajów. Nowe cła mogą zostać wdrożone jeszcze w tym tygodniu, zważywszy, że tymczasowe, również 10-procentowe, taryfy nałożone wcześniej przez administrację USA wygasają w piątek - relacjonuje „FT”, powołując się na osoby znające szczegóły planów Trumpa.
Cła te zostały wprowadzone w życie, gdy Sąd Najwyższy uznał za nieważne taryfy nałożone przez Trumpa w kwietniu 2025 roku w tzw. dzień wyzwolenia. Nowe regulacje mają zostać ogłoszone na podstawie dochodzeń administracji, w ramach których wykryto takie praktyki jak praca przymusowa, co pozwala Trumpowi na wdrożenie tego typu rozwiązań bez uciekania się, tak jak w 2025 roku, do uprawnień egzekutywy w stanach wyjątkowych, co zakwestionował Sąd Najwyższy - wyjaśnia brytyjski dziennik.
Administracja USA prowadzi też kolejne dochodzenia w sprawach związanych z handlem międzynarodowym, które mogłyby dać jej podstawę prawną do zaproponowania wyższych ceł. Wysokiej rangi członkowie administracji rekomendują jednak amerykańskiemu przywódcy zachowanie stabilnych relacji z partnerami handlowymi i honorowanie porozumień zawartych z nimi w 2025 roku, na mocy których cła zostały obniżone - przekazało dwóch rozmówców „FT”.
Plany wdrożenia kolejnych taryf rozważane są w czasie, gdy wojna z Iranem, podbijająca ceny ropy, i tak już podnosi koszty życia Amerykanów, zaś cła, a zwłaszcza wojna handlowa podrożyłyby je jeszcze bardziej, co grozi zirytowaniem wyborców tuż przed wyborami. Sondaż przeprowadzony na zlecenie „FT” wykazał, że ponad dwie trzecie ankietowanych nie aprobuje polityki Trumpa w odniesieniu do kosztów życia zwykłych obywateli.
Urzędnicy namawiają Trumpa na negocjacje zamiast ceł?
Dziennik podaje, że urzędnicy administracji w Waszyngtonie starają się namówić prezydenta na podjęcie negocjacji z partnerami handlowymi zamiast nakładania ceł, zwłaszcza w świetle problemów z dostawami metali ziem rzadkich, jakie wynikły na skutek wojny handlowej z Chinami. - Nie oznacza to, że podwyżki ceł są już za nami [...], ale sugeruje, że pojawiły się apele o bardziej ostrożne podejście, zwłaszcza w okresie przed wyborami środka kadencji - ocenia wiceprezeska think tanku Asia Society Policy Institute Wendy Cutler.
Jak przypomina „FT”, Trump ogłosił już, że wprowadzi dodatkowe, 50-procentowe cła na część towarów z Kanady, a wcześniej wprowadził taryfy w wysokości 25 proc. na dobra importowane z Brazylii, co dowodzi jego „trwałej fiksacji na punkcie wykorzystywania ceł przeciw partnerom handlowym”. Nowe taryfy mają dotyczyć 60 państw w ramach retorsji za pracę przymusową bądź w związku z „nadmiarowymi zdolnościami produkcyjnymi”. Ten drugi przypadek dotyczy importu z: UE, Chin, Singapuru, Szwajcarii, Norwegii, Indonezji, Malezji, Kambodży, Tajlandii, Korei Południowej, Wietnamu, Tajwanu, Bangladeszu, Meksyku, Japonii i Indii. Taryfy mają wynosić od 10 do 12,5 proc.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET