Trump wycofa żołnierzy z Niemiec? „Przestańmy opierać swoje działania o jego słowa”
Donald Trump może spełnić zapowiedzi wycofania części amerykańskich wojsk z Niemiec czy innych państwo NATO? - Amerykańska administracja zapowiada i realizuje taką strategię mniej więcej od czasów Baracka Obamy, gdy mówiono o przeniesieniu punktu ciężkości do Azji, głównie ze względu na rosnącą pozycję Chin – wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl dr Karol Szulc. Zdaniem amerykanisty prezydent USA nie kontroluje już jednak tego, co mówi.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Pentagon planuje wycofać żołnierzy z Niemiec.
- Co spowodowało napięcia między Donaldem Trumpem a Friedrichem Merzem.
- Jak dr Karol Szulc ocenia polityczne reakcje Trumpa.
- Czy żołnierze amerykańscy mogą być przeniesieni do Polski.
W piątek Pentagon ogłosił, że w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy wycofa 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec. Według resortu obrony USA to wynik wewnętrznych analiz, ale decyzję w tej sprawie ogłoszono po tym, jak Donald Trump gniewnie zareagował na krytykę wojny z Iranem ze strony kanclerza Merza. Zdaniem amerykańskiego prezydenta Merz powinien „więcej czasu spędzać na doprowadzeniu do końca wojny w Ukrainie”, co „mu dotychczas słabo wychodziło” i na naprawie swojego kraju, zamiast „przeszkadzać tym, którzy pozbywają się zagrożenia ze strony Iranu i sprawiają, że świat jest bezpieczniejszy”. W ten sposób prezydent USA zareagował na powtarzające się komentarze niemieckiego kanclerza, że Amerykanie nie mają strategii w wojnie z Iranem.
Przytyki Trumpa wobec Merza – który mimo wszystko nie daje się wyprowadzić z równowagi i wciąż podkreśla niezbywalność sojuszu między Berlinem a Waszyngtonem – to nie wszystko. Trump jeszcze w weekend oznajmił, że liczba wojskowych wycofanych z terytorium naszych zachodnich sąsiadów może wynieść więcej niż owe 5 tysięcy. To nie pierwsza tego typu zapowiedź. Przed kilkoma dniami Trump groził dwóm innym członkom NATO – Włochom, którzy „nie pomagają” i Hiszpanii, która „jest okropna”. Hiszpanie nie zgodzili się na użyczenie Amerykanom swoich baz w kontekście ataków na Iran, a Waszyngton zarzuca z kolei Madrytowi zbyt niskie wydatki na obronność w ramach Sojuszu.
„Powinniśmy przestać brać pod uwagę słowa Trumpa”
- Na tym etapie naszej europejskiej znajomości z Donaldem Trumpem w wersji 2.0 powinniśmy już chyba po prostu przestać brać pod uwagę to, co mówi. Na pewno nie w takim sensie, żeby swoje decyzje polityczne i konkretne działania opierać o jego wypowiedzi - mówi w rozmowie z RadioZET.pl amerykanista z Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Karol Szulc. Jego zdaniem kanclerz Merz „nie powiedział nic strasznego, tylko podkreślił niezaprzeczalny fakt, że Trump nie ma żadnej strategii na ten konflikt”. - Nie została ona nam przedstawiona, jest średnio co drugi dzień zmieniana. Bez przerwy ogłaszane jest zwycięstwo w tej wojnie, która mimo tego rzekomego zwycięstwo, cały czas się nie kończy – dodaje.
Przypomniał, że groźby dotyczące wycofania wojsk prezydent USA składał już wcześniej, a jeszcze przed dwoma tygodniami mówiono o NATO 3.0. - Podkreślano, że Niemcy i Stany Zjednoczone bardzo efektywnie współpracują i będą współpracować nad tym, by Europejczycy przyjęli większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo i za doprowadzenie do pokoju w Ukrainie, czyli pokonania Rosji. Berlin został nawet przedstawiony jako modelowy sojusznik, więc może chodzi o to, że Trump jest już po prostu totalnie odklejony od rzeczywistości. Jego zdolności intelektualne i fizyczne są już tak ograniczone, że on naprawdę nie kontroluje tego, co i komu mówi. Wszyscy widzimy jego degrengoladę, on zasypia na spotkaniach, siedząc frontem do kamery – wylicza Szulc, nawiązując do przytyków, jakie jego kilka lat temu czynił Trump pod adresem swojego poprzednika Joe Bidena na temat jego rzekomej demencji.
Jak jednak zaznacza, sama strategia Waszyngtonu, opierająca się na stopniowym wycofywaniu swoich wojsk z Europy, nie jest niczym nowym. - Amerykańska administracja zapowiada ją i realizuje mniej więcej od czasów Baracka Obamy, gdy mówiono o „asian pivot”, czyli o przeniesieniu do punktu ciężkości i swojego skupienia na Azji, głównie ze względu na rosnącą pozycję Chin – wyjaśnia rozmówca RadioZET.pl.
Żołnierze z Niemiec mogą trafić do Polski?
Czy ewentualne zmniejszenie kontyngentu amerykańskich wojsk w Niemczech oznacza ostateczne wycofanie ich z tego regionu Europy czy może przesunięcie ich do innego kraju NATO? Od razu pojawiły się bowiem hipotezy, jakoby na takim manewrze miała skorzystać m.in. Polska, gdzie część z tych przeniesionych żołnierzy mogłaby trafić. Szulc studzi jednak te sugestie. - To są chyba marzenia Polaków, tego byśmy zresztą chcieli, bo im więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym wciąż jednak większy potencjał odstraszający wobec Rosji. Natomiast nie wiem, czy tak by się mogło wydarzyć, bo nie ma w tym zakresie żadnej strategii i nie sądzę, żeby istniała – stwierdza.
Czy w takim razie groźby Trumpa o redukcji wojska USA w Niemczech czy innym europejskim kraju są realne? - Może się to wydarzyć, ale Amerykanie na pewno w całości nie zrezygnują z obecności w tych państwach, bo to jest w interesie Stanów Zjednoczonych. Bazy, które funkcjonują na terenie tych krajów, zapewniają im mobilność, elastyczne rozwiązania logistyczne w kontekście np. operacji militarnych na Bliskim Wschodzie. Pamiętajmy zresztą, że Niemcy nie złożyły żadnej obiekcji w wykorzystywaniu ich baz do ataku na Iran. Amerykanie z nich korzystają, to ich centrum lobbystyczne. - Nie wiem, gdzie mieliby się zresztą ci żołnierze przenieść - do Korei, Japonii, Polski czy gdziekolwiek? Żadne oficjalne komunikaty w tym temacie się nie pojawiły, więc na razie nie ma absolutnie żadnych podstaw do mówienia, że będą za tym szły jakieś konkretne działania – podsumowuje Szulc.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET