Trump zaatakuje Grenlandię? Ekspert kreśli scenariusz. "Pomysł pasujący bardziej do Kremla"
Donald Trump może posunąć się do zaatakowania Grenlandii przy użyciu wojska? - Trudno mi sobie realnie wyobrazić, że Amerykanie przeprowadzają inwazję na Grenlandię, ze wysyłają tam samoloty, okręty i prowadzą okupację i doprowadzają do siłowej zmian tamtejszego rządu. To pomysł, który zdecydowanie bardziej pasowałby do Kremla, nie do Waszyngtonu – przyznał w podcaście „Machina Władzy” w Radiu ZET Mateusz Piotrowski. Ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych nakreślił jednak scenariusz, w którym mogłoby się to wydarzyć, spekulując, jak w takiej sytuacji mogłoby się zachować NATO.
- Donald Trump cały czas chce przejąć Grenlandię i stosuje coraz ostrzejszą retorykę względem Danii, do której należy wyspa
- To faktycznie polityka USA: dążenie do tego, żeby tę Grenlandię rzeczywiście przyłączyć. To jest ostateczny cel - rozszerzyć terytorium USA wyjaśniał w podcaście Radia ZET "Machina Władzy" amerykanista Mateusz Piotrowski
- Zdaniem eksperta scenariusz, w którym Trump wysyła wojska, które okupują Grenlandię, wciąż jest mało prawdopodobny, ale gdyby do tego doszło, reszta NATO musi zareagować
Trump domaga się Grenlandii. "To faktycznie jest polityka USA"
Donald Trump i jego ekipa w ostatnim czasie jeszcze śmielej niż wcześniej mówią o chęci przejęcia Grenlandii. - Dania musi pozwolić nam przejąć Grenlandię, bez niej nie możemy mieć ani bezpieczeństwa narodowego, ani międzynarodowego – mówił w środę prezydent USA, uderzając po raz kolejny w rząd w Kopenhadze, pod którego protektoratem znajduje się wyspa na Oceanie Arktycznym.
W niedzielnym wywiadzie dla NBC Trump odniósł się również do słów J.D. Vance’a, który w piątek złożył wizytę na wyspie. Wiceprezydent, choć powtórzył sformułowania o konieczności przejęcia Grenlandii, tłumacząc do „bezpieczeństwem międzynarodowym”, zastrzegł, że „nie sądzi, by użycie siły było konieczne”. Trump stwierdził natomiast nie tylko, że USA "na 100 proc. będą miały kontrolę nad Grenlandią", ale też, że „nigdy nie wyklucza użycia siły wojskowej”. - Ale myślę, że są duże szanse, że uda się nam to bez niej – oświadczył amerykański przywódca.
- To problematyczne dlatego, że to nie są tylko słowa Trumpa, które moglibyśmy zbijać, że „no, to tylko taka ekspansjonistyczna retoryka”, ale ona przecież zostanie „wypłaszczona” na tych niższych szczeblach. Nie, to jest faktycznie polityka Stanów Zjednoczonych: dążenie do tego, żeby tę Grenlandię rzeczywiście do USA przyłączyć. To jest ostateczny cel – rozszerzyć terytorium USA – wyjaśniał Mateusz Piotrowski, amerykanista i ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, który był gościem najnowszego odcinka podcastu „Machina Władzy” w Radiu ZET. Przypomniał przy tym słowa Vance’a, że "inne państwa także interesują się Grenlandią", choć zastępca Trumpa nie sprecyzował, czy "chodzi mu o Rosję i Chiny, czyi inne kraje zainteresowane już nawet bardziej Arktyką jako regionem niż przylegającą do niej Grenlandią".
- Nie chcę przerysowywać, ale naprawdę w niektórych wypowiedziach np. Vance’a moglibyśmy podstawić Rosję w miejsce USA i Krym w miejsce Grenlandii, cofnąć się od 10 lat i zastanowić się czy Waszyngton nie przejmuje narracji Kremla. Czy nie rozpoczyna się znowu taki moment w polityce międzynarodowej, w której to silni dyktują słabszym swoje interesy, nie kierując się wartościami, relacjami partnerskimi. Liczą się zyski, zabezpieczenie amerykańskiego interesu, a ewentualne straty po drugiej stronie, nawet jeśli to jest sojusznik, kompletnie nie mają znaczenia – powiedział Piotrowski.
Trump wyśle wojsko na Grenlandię? "Pomysł pasujący do Kremla"
Czy Trump może posunąć się do wysłania tam wojska? - Szczerze mówiąc trudno mi sobie realnie wyobrazić, że Amerykanie przeprowadzają inwazję na Grenlandię, ze wysyłają tam samoloty, okręty i prowadzą okupację i doprowadzają do siłowej zmian tamtejszego rządu. To jest pomysł, który zdecydowanie bardziej mógłby być omawiany w Moskwie i pasowałby do Kremla, a nie do Waszyngtonu – ocenił Piotrowski.
Zdaniem eksperta sytuacja, w której USA gromadziłby armię wokół Grenlandii i zaczęłyby np. przeprowadzać manewry na morzu bądź w powietrzu, nie mogłaby pozostać bez reakcji innych państw NATO. Zwrócił przy tym uwagę, że większość przepisów prawa międzynarodowego (np. traktatu północnoatlantyckiego) jest sformułowana w na tyle ogólny sposób, że wymagałoby przedyskutowania w szerszym gronie państw. - Wyobrażam sobie rozmowy na szczeblach rządowych, ministerialnych, art. 4, czyli konsultacje, które np. władze Danii mogłyby zwołać – zaznaczył.
Podkreślił też, że "byłaby sytuacja bez precedensu w historii i w pewien sposób wywracająca specyfikę NATO". Największy kryzys, z jakimi ostatnio się mierzyło, to jednak prorosyjskie nastawienie Węgier czy Słowacji. Ale tutaj skala problemu byłaby nieporównywalnie większa. Najważniejszy sojusznik dla wszystkich państw, trzon bezpieczeństwa całego Sojuszu w czasach wojny i pokoju – a nie ukrywajmy, wszyscy polegamy na zobowiązaniach udzielanych przez USA – i nagle okazuje się, że wojska amerykańskie pojawiają się na terytorium innego członka NATO, ale nie w roli obrońcy, tylko agresora i okupanta.
To jest całkowite przewartościowanie idei tej organizacji. To też zrodziłoby pytania, co dalej z NATO? Czy powstaje jakaś alternatywa, oparta na militarnej i politycznej współpracy wszystkich państw Zachodu i wszystkimi chętnymi poza Stanami Zjednoczonym? No bo jak NATO ma funkcjonować z agresorem?
W jego opinii, nowa międzynarodowa siła miałaby za zadanie nie tylko odpierać ekspansjonistyczne dążenia USA pod wodzą Trumpa, ale też tradycyjnie ustawić się w kontrze względem Rosji czy Chin. - To jest scenariusz, który traktuję jako kilkuprocentowy w skali prawdopodobieństwa, ale to i tak dużo – podsumował gość podcastu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET