17-latek wyciągnięty spod gruzów po czterech dniach. Słowa ratownika wzruszają do łez
17-latek z miasta Gaziantep w południowej Turcji, gdzie w poniedziałek doszło do tragicznego w skutkach trzęsienia ziemi, został w piątek rano uratowany z ruin zniszczonego budynku. Nastolatek spędził pod gruzami 94 godziny - poinformowała brytyjska telewizja Sky News. Szczególnie wzruszają słowa jednego z ratowników, który przyznał, z jakim poświęceniem próbował uratować chłopaka.
Poniedziałkowe trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,8, które wystąpiło w Turcji i Syrii, spowodowało ogromne zniszczenia na kilkusetkilometrowym odcinku od syryjskiego miasta Hama do tureckiego Diyarbakir. Potem nastąpiło jeszcze kilkadziesiąt słabszych wstrząsów wtórnych.
Według najnowszych doniesień w wyniku kataklizmu łącznie w obu krajach zginęło ponad 20 tysięcy osób. Niemal 75,6 tysięcy osób zostało rannych - powiadomiła w piątek Sky News za tureckimi i syryjskimi źródłami rządowymi oraz przedstawicielami rebeliantów z północno-zachodniej Syrii.
Trzęsienie ziemi w Turcji. 17-latek uratowany
Chociaż akcję ratowniczą utrudnia mroźna pogoda, a eksperci oceniają, że szanse na odnalezienie żywych pod gruzami wynoszą obecnie zaledwie 6 proc., w piątkowy poranek wciąż napływają doniesienia o kolejnych ocalałych osobach. Jedną z nich jest 17-letni chłopak.
Mieszkaniec Gaziantep przeżył głównie dlatego, że zdecydował się pić własny mocz. - Dzięki Bogu, że dotarliście - powiedział po udanej akcji ratunkowej, przytulając swoją matkę.
- Mam syna, takiego jak ty. Przysięgam, że nie spałem przez cztery dni, próbując cię stąd wydostać - przyznał w rozmowie z chłopcem jeden z ratowników, cytowany przez Sky News.
W ocenie CNN kataklizm z 6 lutego był jednym z najbardziej tragicznych w skutkach trzęsień ziemi w ciągu ostatnich 20 lat. Biorąc pod uwagę liczbę ofiar, to siódmy najgorszy pod tym względem bilans na świecie w latach 2002-23. Nie są to jednak dane ostateczne, ponieważ w Turcji i Syrii każdego dnia znajdowanych jest kilka tysięcy ludzkich szczątków.
Polscy strażacy ratują kolejną osobę
Na miejscu pracują ekipy ratownicze z kilkudziesięciu państw, w tym polska grupa strażaków HUSAR. Uratowali oni już m.in. 13-letnią dziewczynkę, a w piątek poinformowano, że udało się zlokalizować kolejną osobę.
"Nasi ratownicy cały czas w akcji. Właśnie zlokalizowali głosy człowieka, dochodzące z kolejnego miejsca. Trwa walka o życie kolejnej osoby. Powodzenia" - napisał na Twitterze komendant główny Państwowej Straży Pożarnej gen. brygadier Andrzej Bartkowiak.
RadioZET.pl/PAP/Twitter
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET