"Kucharz Putina" rośnie w siłę. Ważna decyzja ws. grupy Wagnera
Resort finansów formalnie uzna prywatną firmę wojskową Grupę Wagnera za międzynarodową organizację przestępczą, zaś w przyszłym tygodniu ogłosimy kolejne sankcje przeciwko grupie - ogłosił w piątek rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby. Zaprezentował też zdjęcia, dowodzące przekazania Grupie Wagnera broni z Korei Północnej.
Należąca do prokremlowskiego biznesmena Jewgienija Prigożyna - jednego z najbliższych doradców Władimira Putina, zwanego niekiedy "kucharzem prezydenta Rosji" - Grupa Wagnera stanowi jeden z najważniejszych komponentów rosyjskiej armii w trakcie wojny w Ukrainie.
Prywatna firma wojskowa działa tam na szczególnie trudnych odcinkach frontu, m.in. w obwodzie donieckim. Oddziały wagnerowców walczące w Donbasie są złożone w dużej mierze z mężczyzn zwerbowanych w zakładach karnych.
USA uznają Grupę Wagnera za organizację przestępczą
Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA John Kirby zapowiedział podczas konferencji prasowej, że amerykańska administracja podejmie w przyszłym tygodniu szereg kroków przeciwko Grupie Wagnera i jego "globalnej sieci wsparcia", m.in. uznając grupę za "znaczącą międzynarodową organizację przestępczą".
Ma to zdaniem Białego Domu utrudnić działalność grupy i jej dostęp do finansów. Przedstawił również zdjęcia mające potwierdzić wcześniejsze twierdzenia administracji na temat dostaw rakiet z Korei Północnej, wbrew sankcjom Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dowody te miały zostać przesłane ekspertom ONZ.
Kirby zwrócił przy tym uwagę na rosnącą pozycję Grupy Wagnera i samego Prigożyna, która w ego ocenia staje się "konkurencyjnym ośrodkiem władzy wobec rosyjskiego wojska i innych rosyjskich ministerstw".
Oceniamy, że prawdopodobnie dochodzi do rosnących napięć między rosyjskimi oficjelami i panem Prigożynem
Rzecznik powtórzył wcześniejsze szacunki, mówiące o tym, że w Donbasie walczy 50 tys. najemników grupy, z czego 40 tysięcy to skazańcy z rosyjskich więzień. Przyznał też, że żołnierze ci zdołali dokonać drobnych postępów pod Sołedarem i Bachmutem, ale za cenę potężnych strat, na które w 90 proc. składali się byli więźniowie. Ocenił również, że nawet jeśli Rosji uda się zająć te dwa miasta, "nie zmieni to strategicznie dynamiki na polu bitwy".
Dodał przy tym, że dla Prigożyna miejscowości te cenne są ze względu na kopalnie gipsu i soli na ich terenie. - Uważamy, że to część powodu, dla którego jest tak uparty, by dosłownie rzucać ciała do maszynki do mięsa, by zdobyć te dwa miasta. To w dużej mierze zgodne z jego modus operandi w miejscach takich jak Afryka, gdzie dążył do zdobycia praw do wydobywania surowców - podsumował Kirby.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET