USA: Zostaliśmy poinformowani o izraelskim ataku, ale nie braliśmy w nim udziału
Zostaliśmy poinformowani o izraelskim ataku, ale nie braliśmy w nim udziału militarnie - powiedział przedstawiciel USA w ONZ McCoy Pitt na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wezwał przy tym do zaprzestania przemocy i porozumienia dyplomatycznego.
"Izrael poinformował nas, że ta akcja była konieczna dla jego samoobrony; każdy suwerenny naród ma prawo do samoobrony, a Izrael nie jest wyjątkiem. Stany Zjednoczone zostały poinformowane o atakach z wyprzedzeniem, ale nie były zaangażowane militarnie w te ataki" - powiedział Pitt. Jednocześnie zadeklarował, że prezydent USA Donald Trump uważa, że "przemoc powinna ustać", a Ameryka będzie nadal dążyła do dyplomatycznego rozwiązania, które "zapewni, że Iran nigdy nie zdobędzie broni jądrowej ani nie będzie stanowił zagrożenia dla stabilności w regionie Bliskiego Wschodu".
Ostrzegł też Iran przed "straszliwymi konsekwencjami", jeśli Teheran lub jego poplecznicy w regionie zaatakują amerykańskich żołnierzy.
Amerykańską wersję wsparł ambasador Izraela Danny Danon, który stwierdził, że Izrael działał sam, nazywając atak "aktem samozachowawczym" narodu izraelskiego, powtarzając wcześniejsze twierdzenia premiera Benjamina Netanjahu, że Iran mógł w ciągu kilku dni wytworzyć wystarczająco materiału na konstrukcję kilku bomb atomowych.
Mimo tych zapewnień, przedstawiciel Iranu oskarżył USA o wsparcie polityczne i wywiadowcze dla Izraela, twierdząc że USA są "w pełni współodpowiedzialne" za konsekwencje uderzenia. Poinformował też, że w wyniku izraelskich ataków zginęło 78 osób i 320 zostało rannych.
Izraelskie ataki stanowczo potępiła Rosja, nazywając je niesprowokowanymi i nieuzasadnionymi. Rosyjski ambasador Wasilij Niebienzia powiedział przy tym, że Władimir Putin zaoferował mediację i "konkretne propozycje" na zakończenie konfliktu. Dyplomata wyraził też nadzieję, że planowane pierwotnie na niedzielę spotkanie między wysłannikiem USA Stevem Witkoffem i szefem MSZ Iranu dojdzie do skutku i przyniesie rozwiązanie dyplomatyczne.
Jednocześnie przedstawiciel Kremla oskarżył przy tym o współwinę państwa europejskie. Twierdził przy tym, że Izraelowi w akcji pomogły siły brytyjskie, pomagając "schować" izraelskie myśliwce w swojej bazie na Cyprze. Twierdził też, że o nadchodzącym ataku wiedziały m.in. Francja, Niemcy i inne państwa europejskie. Brytyjska ambasador z oburzeniem zareagowała na sugestie Rosjanina, twierdząc że są nieprawdą i podkreślając, że Wielka Brytania nie brała udziału w izraelskiej operacji.
Obok Rosji izraelskie działania potępiły też Chiny oraz szereg państw arabskich. Wielka Brytania i Francja wezwały do deeskalacji i porzucenia programu nuklearnego przez Iran.
Źródło: Radio ZET/PAP: Oskar Górzyński
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET