Żyli ze zwłokami córeczki. Makabryczne szczegóły wyszły na jaw
Policjanci z Dakoty Południowej dokonali przerażającego odkrycia. Para wiozła martwą córkę w samochodzie. 8-letnia dziewczynka zmarła kilka miesięcy wcześniej, ale jej opiekunowie nikomu nie zgłosili zgonu. 28-latek i 33-latka usłyszeli zarzut zabójstwa.
Aleksander Kurmoyarov i Mandie Miller jechali z Airway Heights w hrabstwie Spokane w stanie Waszyngton do Dakoty Południowej. Jak się okazało, w przyczepie wypożyczonego samochodu para przewoziła trumnę z ciałem ich 8-letniej córeczki. 28-latek i 33-latka powiedzieli policji, że chcą pochować dziecko w rezerwacie Indian.
USA. Para mieszkała ze zmarłą córeczką. Wstrząsające szczegóły
Meelah Miller, która była siostrzenicą i adoptowaną córką Mandie Miller, podobno nie żyła od dłuższego czasu. 28-latek nie był jej biologicznym ojcem. W środę w Mitchell w Południowej Dakocie kobietę i jej partnera aresztowano. Parę początkowo oskarżono o niezawiadomienie organów ścigania o śmierci dziecka, jednak później zarzut zmieniono na zabójstwo.
Zeznania opiekunów są sprzeczne. 28-letni Kurmoyarov powiedział śledczym, że dziewczynka zmarła w okolicach święta Halloween. Z kolei 33-letnia Miller twierdziła, że zgon dziewczynki nastąpił we wrześniu. Detektyw Andrew Becker z Departamentu Policji w Mitchell oświadczył, że ciało 8-latki wyglądało na małe i niedożywione jak na swój wiek.
Adopcyjna matka zeznała, że Meelah zmarła, ponieważ zakrztusiła się koktajlem mlecznym. Miller nie wezwała karetki, bo - jak tłumaczyła - dojazd do jej miejsca zamieszkania zajmuje pół godziny. Kurmoyarov miał przez godzinę próbować reanimować dziecko, jednak bez rezultatu. 28-latek powiedział z kolei policji, że 8-latka była chora, a jej śmierć "tragiczna". Zgonu nie zgłosili, ponieważ "chcieli spędzić więcej czasu ze swoją córką".
Na jaw wyszło więcej wstrząsających szczegółów dotyczących dziecka. Meelah nie była w szkole od stycznia. Według relacji zatrzymanego mężczyzny 33-latka uderzała 8-latkę młotkiem w palce u stóp, gdy ta źle się zachowywała. Dziewczynka miała być związywana na kilka godzin dziennie. W dniu śmierci przybrany ojciec miał ją przywiązać do fotelika samochodowego i dwukrotnie uderzyć.
Podczas sekcji zwłok patolog sądowy dr Kenneth Snell stwierdził, że dziecko zmarło w wyniku zabójstwa, ale wymienił przyczynę jako nieznaną ze względu na rozkład ciała. Znaleziono również zmiany wokół nadgarstka i kostek, które wskazywały na to, że dziewczynka była związywana.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET