Ustalili, kto pilotował białoruskie śmigłowce nad Polską. Sensacyjne doniesienia
Nowe doniesienia o incydencie z białoruskimi helikopterami nad Białowieżą. Według kanału Wolia na Telegramie za sterami maszyn siedziały rosyjskie załogi, a ich celem było sprawdzenie czujności polskich służb.
We wtorek rano dwa białoruskie helikoptery na krótko dostały się na teren Polski, dokładnie nad Białowieżę przy granicy z Białorusią. Początkowo polskie władze zaprzeczały, że doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej, ale po kilkunastu godzinach zmieniły zdanie. Na Telegramie pojawiły się nowe doniesienia o tym groźnym incydencie.
Według niezależnego kanału Wolia za sterami Mi-24 i Mi-8, które na niskiej wysokości wleciały 3-4 km w głąb Polski, siedziały rosyjskie załogi. Na podstawie dwóch źródeł w siłach zbrojnych Rosji ustalono, że incydent nie miał nic wspólnego z białoruskimi ćwiczeniami lub ochroną dyktatora Alaksandra Łukaszenki, jak sugerowały niektóre źródła.
Białoruskie śmigłowce nad Polską. Za sterami siedzieli Rosjanie?
"Ich zadaniem było sprawdzenie stanu polskiej obrony powietrznej na tym odcinku granicy, próba sprowokowania Polaków do odpowiedzi lub zaostrzenie sytuacji w pobliżu granicy (z Białorusią - red.)" - napisał kanał Wolia.
Dodano, że Polska od miesięcy zwiększa swoją obecność wojskową we wschodniej części kraju, ale nadal zdarzają się udane incydenty ze strony Kremla. Dodatkowy niepokój władz w Warszawie budzi większa liczba najemników z Grupy Wagnera na Białorusi, których może być tam obecnie od 3 do 5 tys. Dotychczas nie potwierdzono żadnego incydentu z ich udziałem obok granicy polsko-białoruskiej.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET