"W ciągu kilkunastu godzin". Tusk zabrał głos ws. ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu

4 min. czytania
04.03.2026 11:29
Obserwuj nas na Google

- Rozumiem, że decyzja o wysłaniu transportu lotniczego po ludzi potrzebujących ze względu na stan zdrowia jest w realizacji i w ciągu kilkunastu godzin samolot z medycznym priorytetem powinien wylądować w Omanie - powiedział premier Donald Tusk podczas spotkania w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Premier Donald Tusk
fot. PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Premier Donald Tusk ogłosił spotkanie zespołu koordynacyjnego w sprawie pomocy Polakom przebywającym na Bliskim Wschodzie.
  • Decyzje o ewakuacji medycznej już są realizowane, z wykorzystaniem transportu lotniczego do Omanu. Planowane są ewakuacje zarówno osób chorych, jak i zdrowych, w zależności od dostępnego miejsca.
  • Zespół koordynacyjny oraz polskie kontyngenty wojskowe są gotowe do wsparcia operacji ewakuacyjnych. Oczekuje się, że kolejne kilkaset osób wróci bezpiecznie do Polski z Izraela, Jordanii i ZEA.

Co z Polakami, którzy przebywają na Bliskim Wschodzie? Tusk zabrał głos

- Poprosiłem dzisiaj o spotkanie zespołu, który koordynuje akcję pomocy wszystkim Polakom, którzy z powodu wojny na Bliskim Wschodzie utknęli w różnych miejscach na świecie, w różnych miejscach w regionie - powiedział premier Donald Tusk podczas spotkania zespołu koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie i jej wpływu na obywateli RP przebywających w regionie. - Dziękuję zespołowi i Waszym współpracownikom, że od soboty naprawdę robicie wszystko, żeby minimalizować negatywne konsekwencje wojny dla naszych obywateli - dodał.

- Musimy traktować wszystkich bez wyjątku, jako naszych obywateli, którzy potrzebują w tej trudnej sytuacji pomocy państwa. Koniec, kropka - kontynuował szef polskiego rządu. - Decyzja o wysłaniu transportu lotniczego dla potrzebujących ze względu na stan zdrowia jest już w realizacji. W ciągu kilkunastu godzin samolot z medycznym priorytetem powinien wylądować w Omanie - poinformował Tusk. - Jeśli samolot poleci po chorych, a będzie także miejsce dla zdrowych, w miarę możliwości ewakuujemy każdego, kto będzie tego potrzebował - dodał.

Premier odniósł się do informacji, którą przekazał mu szef MSZ Radosław Sikorski, że ciągle dość duże grupy osób decydują się na wylot turystyczny do państw Bliskiego Wschodu. Zaznaczył, że polski rząd nie może nikomu zakazać lotu do państw objętych konfliktem lub nim zagrożonych.

- Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku ludzi. Kto nie musi, niech nie leci- zaapelował premier. - Z polskiej strony zespół koordynujący przygotował wszystkie narzędzia, które są niezbędne do pomocy Polakom. Nasze przygotowania do akcji pomocy są bardziej zaawansowane niż państw najbardziej zaangażowanych w konflikt - dodał.

Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z tego, że to może wiązać się z konsekwencjami finansowymi. - Warto jednak mieć świadomość, że ten kto leci dzisiaj, jutro być może będzie czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować. Lista [tych] państw jest znana - oświadczył szef rządu.

- Wszystkie polskie kontyngenty wojskowe, ponad 400 żołnierzy, działają cały czas w stanie najwyższych klauzul bezpieczeństwa, największych poziomów bezpieczeństwa. Oni służą pomocą tam na miejscu, jeżeli pomoc przy ewakuacji będzie wymagała ich zaangażowania i wsparcia, na pewno będzie to udzielane - dodał.- Kończy się ewakuacja naszych obywateli z terenu Izraela i Jordanii, z obu tych krajów ponad kilkaset osób zostało przewiezionych drogą lądową do Egiptu, gdzie lotniska są otwarte - podsumował Tusk.

Kosiniak-Kamysz: jesteśmy gotowi do udzielenia wszelkiego wsparcia

- Siły zbrojne są gotowe do udzielenia wszelkiego wsparcia koniecznego do ewakuacji polskich obywateli z zagrożonych terenów - powiedział szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. - Wszystkie polskie kontyngenty wojskowe, ponad 400 żołnierzy, działają cały czas w stanie najwyższych klauzul bezpieczeństwa, największych poziomów bezpieczeństwa. Oni służą pomocą tam na miejscu, jeżeli pomoc przy ewakuacji będzie wymagała ich zaangażowania i wsparcia, to na pewno będzie to udzielane - dodał. 

Wymienił, że chodzi o polskie kontyngenty w Turcji oraz w Iraku i Jordanii, a także w Libanie w ramach misji ONZ na granicy z Izraelem. Z kolei, jeśli chodzi o wsparcie transportowe to - jak zaznaczył szef MON - ono także jest planowane, ale będzie podejmowane dopiero, gdy "możliwości startu i lądowania będą na tyle bezpieczne, aby cała operacja mogła się odbyć". - Żeby nie doszło do sytuacji, w której nasze samoloty dolecą, ale nie będą mogły wrócić - powiedział Kosiniak-Kamysz. 

- Zjednoczone Emiraty Arabskie planują w najbliższych dniach wylot około 100 samolotów swoimi liniami, zabiegamy o to, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy - skomentował sytuację minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

- Od wczoraj do dzisiaj 574 osoby wróciły do Polski. W tej chwili koncentrujemy się na transporcie polskich obywateli z ZEA do lotnisk w Omanie - na dzisiaj mamy zaplanowanych w tej chwili 6 połączeń z Omanem, około 1000 obywateli wróci do Polski - zapowiedział minister sportu i turystyki Kuba Rutnicki. - Na przestrzeni kolejnych kilku dni blisko 1800 obywateli Polski bezpiecznie wróci do kraju - dodał.

Tusk apeluje o pozostanie w bezpiecznych miejscach

- Do wszystkich tych, którzy dzisiaj są w miejscach bezpiecznych, nic im bezpośrednio nie zagraża i nie mają precyzyjnej informacji, gdzie się udać w celu ewakuacji, proszę pozostać w miejscu bezpiecznym - zaapelował premier Donald Tusk do Polaków znajdujących się na Bliskim Wschodzie. Szef rządu dodał, że o taki apel zwróciły się do niego osoby zaangażowane w pomoc ewakuacyjną, a realizacja tej prośby "bardzo ułatwi działanie".

- Mamy informację od wielu ludzi tam na miejscu, że tu sytuacja nie jest zła, i że państwa goszczące wywiązują się ze swojego zobowiązania, by opiekować się ludźmi będącymi tam, także naszymi Polakami - dodał.

- Bezpieczniej jest z waszego punktu widzenia poczekać kilkadziesiąt godzin, a nawet kilka dni, jeśli będzie taka potrzeba w miejscu bezpiecznym, jeśli w takim się znajdujecie - powiedział szef polskiego rzadu. - Nie jest to moja rekomendacja, tylko ludzi, którzy tam bezpośrednio są zaangażowani w niesienie wam pomocy - dodał.

- Nikt z nas nie wie. Nikt z nas - mówię także o premierach, prezydentach innych państw - jak długo potrwa ten konflikt, jakie będziemy przechodzili fazy tego konfliktu, ile państw będzie bezpośrednio w ten konflikt zaangażowanych - przyznał Tusk. Dodał, iż "nic nie wskazuje na to, aby ten konflikt zakończył się w najbliższych godzinach, czy dniach, w związku z czym "każda wyprawa tam może oznaczać problem dla tych, którzy tam się wybierają".

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET