Ważny wybór Trumpa. Kluczowe stanowisko obsadzi jego dawny rywal
Po zwycięskich wyborach Donald Trump rozpoczął kompletowanie ludzi, którymi obsadzi najważniejsze stanowiska w państwie. Jak informuje "New York Times”, prezydent-elekt sekretarzem stanu planuje mianować swojego niegdyś wielkiego rywala, a obecnie sojusznika, Marco Rubio.
USA. Były rywal Trumpa zostanie sekretarzem stanu?
Wybory w USA zakończyły się zwycięstwem Donalda Trumpa, który po czteroletniej przerwie wróci na fotel prezydenta. To dopiero drugi taki przypadek w historii Stanów Zjednoczonych. Prezydent-elekt urzędowanie rozpocznie w styczniu, jednak już teraz zaczyna planować, kogo obsadzi na najważniejszych stanowiskach.
Jak przekazał "New York Times”, Trump sekretarzem stanu planuje mianować swojego dawnego rywala, a obecnie bliskiego współpracownika Marco Rubio. Mający kubańskie korzenie wiceszef komisji ds. wywiadu w Senacie, był głównym rywalem i ostrym krytykiem Donalda Trumpa w wyścigu o republikańską nominację na prezydenta w wyborach 2016 r. Później jednak znacznie zbliżył się do Trumpa, doradzając mu m.in. przed debatą z Joe Bidenem w 2020 r., a w obecnym roku był w gronie rozważanych kandydatów na wiceprezydenta.
Jeśli doniesienia się potwierdzą, Rubio będzie kolejnym politykiem z Florydy pełniącym ważną rolę w nowej administracji Trumpa. Wcześniej media doniosły o tym, że doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego USA zostanie kongresmen Michael Waltz, ideologicznie zbliżony do Rubio. Ambasadorką USA przy ONZ ma natomiast zostać kongresmenka Elise Stefanik z Nowego Jorku, obecna prezes klubu Republikanów w Izbie Reprezentantów.
"Popieram pomoc Ukrainie, ale musimy najpierw pomóc Ameryce”
Pierwotnie Marco Rubio należał do największych "jastrzębi" w sprawach polityki zagranicznej, lecz z biegiem czasu jego poglądy ewoluowały w kierunku wyrażanych przez Trumpa. Mimo początkowego poparcia dla Ukrainy, podczas przeciągającego się sporu o pakiet środków dla Kijowa Rubio był jednym z przeciwników ustawy, domagając się ostrych reform imigracyjnych. Kiedy Donald Tusk krytykował taką postawę, odpowiadał, że Ameryka sama jest ofiarą "inwazji" i musi zająć się tym w pierwszej kolejności.
- Moje przesłanie dla Polski brzmi: jeśli stałaby się ofiarą inwazji ośmiu milionów nielegalnych imigrantów, zrozumielibyśmy, że woli zająć się tym, zanim zajmie się Ukrainą. Popieram pomoc Ukrainie, ale musimy najpierw pomóc Ameryce. Ameryka nie przyda się Polsce i innym sojusznikom, jeśli jako kraj będziemy musieli przeznaczać coraz więcej zasobów na osiem milionów ludzi, którzy są tu nielegalnie - mówił polityk.
W wywiadzie dla NBC tuż po wyborczym zwycięstwie Trumpa Rubio ocenił, że mimo dzielnego oporu Ukraińców, Ameryka nie powinna finansować "wojny w impasie" i konflikt powinien zostać doprowadzony do końca. - Nie musisz być fanem Władimira Putina, by chcieć zakończenia wojny - powiedział senator. Jak dodał, Trump będzie chciał zapewnić, by Ukraina była w dobrej pozycji negocjacyjnej.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET