`

Wiktoria Roszczyna nie żyje. "Nie wiem, co trzeba było zrobić, żeby 27-latka umarła"

2 min. czytania
11.10.2024 11:11
Obserwuj nas na Google

Nie żyje ukraińska dziennikarka Wiktoria Roszczyna, która dostała się do rosyjskiej niewoli. Informację o śmierci 27-latki potwierdził ukraiński rzecznik praw człowieka. Przedstawiciel wywiadu wojskowego Ukrainy (HUR) Andrij Jusow przekazał, że kobieta była na liście osób przewidzianych do wymiany jeńców z Rosją "w najbliższym czasie".

Wiktoria Roszczyna
fot. Monika Andruszewska/Facebook

Wiktoria Roszczyna nie żyje. Dziennikarka miała 27 lat

Ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec oświadczył w czwartek, że otrzymał oficjalne potwierdzenie śmierci ukraińskiej dziennikarki Wiktorii Roszczyny. 27-latka była przetrzymywana w rosyjskim więzieniu. - Po raz kolejny w rosyjskiej niewoli umiera człowiek, którego przebywanie w więzieniach Rosji było potwierdzone przez Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża. Dlaczego młoda kobiet zmarła, przebywając w rosyjskiej niewoli – nie wiadomo – przekazał Łubinec, cytowany przez portal Ukraińska Prawda. Okoliczności śmierci dziennikarki nie są znane. Miała umrzeć 19 września.

Roszczyna była dziennikarką współpracującą m.in. z Ukraińską Prawdą. Serwis podaje, że 27-latka dostała się po raz pierwszy do niewoli w marcu 2022 roku w Berdiańsku, po kilku dniach agresorzy zwolnili ją. Pozostała na terenach okupowanych, ujawniając w raportach brutalne oblicze rosyjskich działań. W lipcu tamtego roku udała się na krótki czas do Polski, skąd zamierzała – przez Rosję – ponownie dostać się na okupowany wschód Ukrainy. Kobieta zaginęła w sierpniu 2023 roku, prawdopodobnie na ziemiach okupowanych. Rosjanie potwierdzili, że przetrzymują Roszczynę dopiero w maju 2024 roku.

Redakcja poleca

Ukraina: Roszczyna była na liście jeńców do wymiany

10 października władze ukraińskie potwierdziły śmierć Roszczyny w niewoli. - Bezprawne zatrzymania i porwania dziennikarzy – to broń Rosji w walce z wolnością słowa. Rosja po raz kolejny złamała konwencję genewską i międzynarodowe prawo humanitarne – oświadczył ukraiński rzecznik praw człowieka.

Jak informował portal Suspilne, szef komisji ds. wolności słowa w Radzie Najwyższej Ukrainy Jarosław Jurczyszyn powiadomił początkowo, powołując się na informację strony rosyjskiej, że Roszczyna zmarła w trakcie "etapu". Chodzi o transport więzienny z Taganrogu (na południowym zachodzie Rosji) do Moskwy. Później usunął jednak swój wpis w Telegramie, pisząc, że informacje te wymagają weryfikacji i należy poczekać na oficjalne powiadomienie władz ukraińskich.

W rozmowie z portalem Suspilne przedstawiciel wywiadu wojskowego Ukrainy (HUR) Andrij Jusow powiadomił, że Roszczyna była na listach wymiany więźniów i oczekiwano, że w najbliższym czasie powróci na Ukrainę.

"Nie wiem, co trzeba było zrobić, żeby 27-latka umarła"

Relacjonująca wojnę w Ukrainie polska dziennikarka Monika Andruszewska zaznacza, że 27-latka musiała przejść piekło w niewoli. „Areszt w Taganrogu jest uznawany za jeden z najstraszniejszych, gdzie jeńcy są poddawani okropnym torturom. Przewożenie jeńców i więźniów politycznych z więzienia do więzienia także często odbywa się w straszliwych warunkach i nieraz jest przez nich wspominane, jako jeden z najgorszych etapów niewoli. Ale nie wiem, co trzeba było zrobić z 28-letnią dziewczyną, żeby umarła” – napisała na Facebooku Andruszewska, dziennikarka "Tygodnika Powszechnego".

Źródło: Radio ZET/Ukrainska Prawda

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET