Wróci pobór do wojska? Żołnierze w Europie odchodzą do cywila

2 min. czytania
19.03.2024 12:26
Obserwuj nas na Google

Europejscy żołnierze odchodzą do cywila właśnie wtedy, gdy NATO ich potrzebuje - informuje portal Politico i dodaje, że rządy w Europie zastanawiają się, jak przekonać wojskowych, aby pozostali w strukturach armii. Niektóre kraje planują ponadto przywrócenie poboru.

Żołnierze NATO
fot. MAREK MALISZEWSKI/REPORTER

Francuski minister obrony Sébastien Lecornu przedstawił plan zatrzymywania personelu wojskowego. Już teraz we Francji żołnierze służą w siłach zbrojnych średnio o rok krócej niż w przeszłości. Dodatkowo szef resortu chce podnieść wojskowym pensje i emerytury. Jego plan obejmuje również pomoc w znalezieniu mieszkania oraz łatwiejszy dostęp do opieki zdrowotnej i opieki nad dziećmi dla rodzin żołnierzy.

Redakcja poleca

W Niemczech, w ramach wysiłków na rzecz wzmocnienia obrony narodowej, rząd chce zwiększyć liczbę żołnierzy do 203 000 na początku lat 2030. Jednak jak zauważa Politico, roczny raport przedłożony niemieckiemu parlamentowi wykazał, że w 2023 r. z Bundeswehry odeszło około 1537 żołnierzy, redukując jej liczbę do 181 514 osób. Niemieccy politycy przyznają, że jednym ze sposobów przeciwdziałania fali rezygnacji jest skupienie się na kobietach oraz na systemowych rozwiązaniach. Niemcy zniosły pobór do wojska w 2011 roku, ale w związku z tym, że wielu zawodowych żołnierzy odchodzi ze służby, w kraju ponownie rozgorzała dyskusja na temat jego przywrócenia. Przywrócenie poboru rozważa także Chorwacja. Z kolei Dania planuje rozszerzyć go o kobiety.

Podwyżki dla polskich żołnierzy

Specjalna komisarz Bundestagu ds. sił zbrojnych Eva Högl przyznała, że problemem są także pieniądze. Według niej naprawa koszar i obiektów wojskowych będzie kosztować Niemcy około 50 mld euro – co odpowiada połowie specjalnego funduszu utworzonego przez rząd w celu modernizacji sił zbrojnych po inwazji Rosji na Ukrainę.

Wielka Brytania, choć zleciła proces rekrutacji do wojska prywatnej firmie, skarży się, że co roku brakuje jej 1100 żołnierzy, co jak podaje Politico, odpowiada dwóm batalionom piechoty. Z kolei polski rząd na początku tego roku ogłosił podwyżki płac dla żołnierzy zawodowych średnio o około 20 procent. Zgodnie z rozporządzeniem MON najniższe wynagrodzenie dla szeregowego wynosi teraz 6 tys. zł brutto. Jak wskazywał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, podwyżki to efekt "szerszego działania rządu".

Źródło: Radio ZET/Politico

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET