`

Nowe najludniejsze państwo świata. „Mają to zaplanowane”

4 min. czytania
05.01.2023 19:20
Obserwuj nas na Google

Prawdopodobnie w kwietniu Indie wyprzedzą Chiny pod względem liczby ludności. - To społeczeństwo jest wciąż bardzo młode, z ogromną populacją w wieku produkcyjnym. Wielką zmianą jest przyrost osób w wieku emerytalnym. Indie mają to zaplanowane – mówi w podcaście „Współrzędne Świata” dr Weronika Rokicka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Indie
fot. Rafiq Maqbool/Associated Press/East News (ilustracyjne)

Indie do 2028 roku mają się stać trzecią gospodarką świata – szacuje Bank Światowy. Takie prognozy pokazują, jak bardzo wielokulturowy i zróżnicowany etnicznie kraj w Azji Południowej zmienił się w ostatnich dekadach.

- Indie od samego początku istnienia jako niepodległy kraj postawiły sobie za cel bycie jak najbardziej niezależnym państwem. Ale z drugiej strony współpracującym z globalnymi gigantami – podkreśla dr Weronika Rokicka z Wydziału Orientalistyki UW oraz autorka książki „Indie. Kraj miliarda marzeń”.

Redakcja poleca

Indie czekają na koniec wojny, bez względu na wynik

Wyjaśnia, że politycy w New Delhi mają resentyment do relacji z Rosją. - To pozostałość po zimnej wojnie, kiedy Indie kilkukrotnie prosiły o konkretną pomoc USA i jej nie otrzymały. Za to ZSRR widział w tym swoją szansę i tej pomocy udzielał. To nadal w Indiach jest pamiętane. Indie nigdy nie będą entuzjastycznie nastawione do relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Z kolei z Chinami mają spory graniczne – tłumaczy gościni podcastu „Współrzędne Świata”.

Jej zdaniem mało prawdopodobny jest otwarty konflikt indyjsko-chiński (w ostatnich latach regularnie dochodzi do wymiany ognia na granicy), zwłaszcza po rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. - Indiom przede wszystkim zależy na tym, aby wojna w Ukrainie się jak najszybciej skończyła, bez względu na zwycięzcę. Na dłuższą metę nie interesuje ich wynik tej wojny, ale jej zakończenie, bo ciągle rosną ceny surowców kluczowych dla Indii – mówi.

Od 9 lat w kraju rządzi Indyjska Partia Ludowa, z programem prawicowym i nacjonalistycznym, oraz premier Narendra Modi. W przyszłym roku będzie walczył o trzecią kadencję z rzędu. - Paradoksem jest to, że ta partia ma coraz większe poparcie z powodów ekonomicznych wśród mniejszości, które jednocześnie czują się zagrożone nacjonalistyczną retoryką. Indyjski system polityczny jest nieco zbudowany na systemie brytyjskim, gdzie są dwie dominujące partie i są tendencje do tego, by rządziła dość długo. Druga partia – Indyjski Kongres Narodowy – była u władzy nieprzerwanie przez 50 lat – wyjaśnia dr Rokicka.

Redakcja poleca

Nie chcą popełnić błędu Chin

Ekspertka tłumaczy, że najważniejszym tematem dla większości Indusów (tak określa się wszystkich mieszkańców federalnych Indii) jest wzrost poziomu życia, a co za tym idzie gospodarka. - Inflacja w Indiach nie jest tak wysoka, jak w Polsce – na poziomie 6-7 procent – ale dla najuboższych jest problem. Bezrobocie od lat utrzymuje się na niskim poziomie, ale jest dużo nieatrakcyjnych ofert pracy fizycznej. Szybko rośnie grupa osób z wyższym wykształceniem i chciałaby mieć pracę dobrej jakości i dobrze płatną. Bogacenie się jest dla Indusów najważniejszym i najpilniejszym wyzwaniem – komentuje.

Na przestrzeni ostatnich lat poprawiła się również sytuacja kobiet w Indiach. Dr Rokicka opowiada, że w klasie średniej i wyższej stało się normą, że kobiety idą do szkoły średniej i na studia. Karierę zawodową często przerywają na kilka lat, żeby urodzić dzieci. - Same kobiety chcą jak najszybciej wracać do pracy po urodzeniu dziecka. Sytuacja kobiet na wsiach jest bardzo trudna, bo wykonują ciężką pracę fizyczną w domu i gospodarstwie, która nie jest w żaden sposób wynagradzana. To tworzy duże nierówności między kobietami i mężczyznami. Indie przeszły ogromną zmianę prawną, jak karanie sprawców przemocy wobec kobiet, jak i mentalną. Rozmawianie o przemocy domowej przestało być tematem tabu – dodaje.

Analitycy wskazują, że prawdopodobnie w kwietniu 2023 r. liczba mieszkańców Indii przekroczy ponad 1,4 mld osób. Tym samym przeskoczą Chiny pod względem ludności. - To, co jest znaczące, to fakt, że populacja nie rośnie z powodu wysokiego przyrostu naturalnego. W latach 50. i 60. przeciętna kobieta w Indiach rodziła po 5-6 dzieci. Dziś tych dzieci rodzi dwójkę, więc to jest stopa zastępowalności pokoleń, natomiast rośnie długość życia – ocenia gościni podcastu „Współrzędne Świata”.

- To społeczeństwo jest wciąż bardzo młode z ogromną populacją w wieku produkcyjnym. Ogromną zmianą jest przyrost osób w wieku emerytalnym. Indie mają to zaplanowane. Z tego, co pamiętam, rząd zakłada, że od 2046 roku populacja zacznie spadać. W przyszłości to społeczeństwo ma być bardziej oparte na wiedzy i technologiach niż taniej sile roboczej. Indie nie chcą doprowadzić swojego społeczeństwa do momentu, w którym są obecnie Chiny. Już mają coraz większe problemy z tym, że polityka jednego dziecka doprowadzi do znacznej różnicy między ludźmi starszymi a tymi w wieku produkcyjnym.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET