Trzy lata temu weszli do NATO, teraz idą do urn. W tle Bałtyk i rosyjski ślad w parlamencie
W 2023 roku Szwedzi - wraz z Finami - przystąpili do NATO, a w niedzielę po raz pierwszy jako kraj członkowski wybiorą swój parlament. Czy rezygnacja z wieloletniej programowej neutralności na rzecz aktywnego uczestnictwa w zachodniej architekturze bezpieczeństwa może spotkać się z reakcją Rosji, a Skandynawowie muszą liczyć się z działaniami hybrydowymi i falą dezinformacji? I dlaczego kluczową rolę w tej układance pełni skrajnie prawicowa partia, która przez ostatnie cztery lata żyrowała poparcie dla centroprawicowego rządu?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy odbędą się wybory parlamentarne w Szwecji.
- Jakie są możliwe powyborcze scenariusze w zakresie tworzenia koalicji rządowej.
- Dlaczego tak istotnym kontekstem jest wejście Szwecji do NATO i walka z rosyjskimi wpływami.
W najbliższą niedzielę, 13 września, do urn pójdą Szwedzi. Na pierwszy rzut oka to jedna z najbardziej stabilnych demokracji w Europie, w której od dekad władzą pokojowo wymieniają się socjaldemokraci i centroprawica - jedni i drudzy zdecydowanie proeuropejscy. Ale to też pierwsze wybory parlamentarne od czasu akcesji Szwedów do NATO w 2023 roku. Rezygnacja z wieloletniej programowej neutralności na rzecz aktywnego uczestnictwa w zachodniej architekturze bezpieczeństwa może więc spotkać się z reakcją bliskiej geograficznie Rosji, a Skandynawowie muszą liczyć się z działaniami hybrydowymi, falą dezinformacji i podsycaniem nastrojów antyeuropejskich w sieci, czego doświadcza mocno też Polska. O nastrojach w ojczyźnie ABBY i IKEI w rozmowie z RadioZET.pl mówi dr Damian Szacawa, kierownik Zespołu Nordycko-Bałtyckiego w Instytucie Europy Środkowej w Lublinie oraz adiunkt na Wydziale Politologii i Dziennikarstwa lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Wybory w Szwecji. Lewica odzyska władzę od prawicy?
- Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że centrolewica, skupiona wokół największej partii - czyli kierowanych przez byłą premierkę Magdalenę Andersson socjaldemokratów – odzyska władzę. Ta sondażowa przewaga bloku lewicowego utrzymuje się już zresztą się od dłuższego czasu, ale kluczowy dla układu sił będzie wynik jednej partii: Liberałów. W większości badań byli znacząco poniżej progu wyborczego, ale ostatni sondaż pokazał, że mają szansę go przekroczyć i zdobyć powyżej 4 proc. - przyznaje. Zwraca przy tym uwagę, że w szwedzkim parlamencie głosuje się „negatywnie”. - Rząd tworzy się, jeśli nie będzie większości, która go odrzuci. Obecne sondaże, wskazują na to, że centroprawica nie będzie miała wystarczającej większości, by odrzucić centrolewicową kandydaturę na premiera – dodaje.
Obecnie rząd tworzy centroprawicowa partia Umiarkowani (Moderaci), dowodzona przez premiera Ulfa Kristerssona, wspomniani liberałowie oraz chadecy. Ale najważniejszy wydaje się element, którego formalnie tam nie ma. To skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci, którzy do rządu nie weszli, ale po cichu popierają gabinet Kristerssona w zamian za różne ustępstwa i ważne dla nich ustawy. Obecnie SD mają o ok. 2-3 pkt proc. wyższe poparcie niż Moderaci i prawdopodobnie po wyborach staną się najliczniejszą partią opozycyjną. Zdaniem dr Szacawy czynnik ten sprawia, iż przewodniczący tego ugrupowania Jimmie Akesson będzie bardziej zainteresowany rolą lidera opozycji przez następne cztery lata, wszystkie swoje plany i wysyłki koncentrując na walce o władzę w 2030 roku.
Gospodarka czy walka z przestępczością?
Co jednak sprawiło, że prawica – która w ostatnich latach święciła tryumfy w Europie i Stanach Zjednoczonych – akurat w Szwecji wydaje się być w odwrocie? - Poprzednie wybory w 2022 roku obywały się w cieniu strzelanin i zamachów. Na tym zyskała prawica, obiecując wzmocnienie bezpieczeństwa i walkę z przestępcami. Rzeczywiście, przepisy w tej kwestii udało się zaostrzyć, ale statystyki dotyczące strzelanin wciąż są znaczące, więc ten obraz jest mieszany – tłumaczy Szacawa. Druga sprawa to migracja i tu prawo również zostało przez obecną władzę zaostrzone. - Od lipca Szwedzi wprowadzili zakaz ubiegania się o pozwolenie na pobyt stały dla osób, które przebywały w Szwecji w oparciu o wnioski azylowe. To coś, co było paliwem dla prawicy, zwłaszcza dla Szwedzkich Demokratów, ale w tym momencie nie jest już ani wyzwaniem, ani głównym tematem rozmów wśród obywateli – dodaje.
A ci uważają, że nie korzystają na dobrych wskaźnikach ekonomicznych. One zresztą też są niejednoznaczne. Z jednej strony mamy wzrost gospodarczy na poziomie 3,2 proc. i inflację, która od dawna nie przekracza 1 proc. Stopa referencyjna została przez Riksbank (szwedzki bank centralny) obniżona o 1,75 proc. Z drugiej zaś mamy dość wysokie, jak na ten kraj – bo prawie 8-procentowe – bezrobocie. - Gospodarka nie rozwija się tak, jak powinna, koszty życia rosną. To są wszystko tematy i problemy, które premiują formacje lewicowe – zauważa ekspert.
Runął kordon sanitarny. Skrajna prawica chce do rządu
Cztery lata temu decyzja Kristerssona, by stworzyć rząd przy wsparciu skrajnej prawicy, była nie tylko czymś zaskakującym, ale i swoistym przełamaniem kordonu sanitarnego, który od lat otaczał Szwedzkich Demokratów. Nie mogą się oni co prawda równać radykalizmem choćby z niemieckim AfD, ale wciąż jest to formacja ultrakonserwatywna, antyimigrancka, skupiona – przynajmniej deklaratywnie - na ochronie tradycyjnych wartości i narodowej tożsamości, niechętna też m.in. głębszej integracji w ramach Unii Europejskiej. - Ten układ był w 2022 roku dla partii centroprawicowych de facto jedyna szansą na utworzenie rządu. A polityka jest przecież, wedle jednej z definicji, sztuką rządzenia, stąd taki ryzykowny manewr – wyjaśnia Szacawa.
I przypomina, że SD mieli duży wpływ na politykę rządu obecnego premiera (m.in. na kwestie migracji). - Było bodajże siedem takich większych obszarów szczególnie istotnych dla centroprawicy, gdzie Szwedzcy Demokraci odgrywali dużą rolę przy tworzeniu ustaw. Działali też tzw. oficerowie łącznikowi, którzy krążyli pomiędzy siedzibą partii a gabinetem szefa rządu – mówi. Jeśli blok prawicowy utrzymałby po niedzielnych wyborach przewagę w Rikstagu, Jimmie Akessona i jego ekipa na pewno będą już rozważani jako pełnoprawni członkowie rządu i beneficjenci konkretnych resortów. Jeśli zaś nie, to 47-letni polityk na pewno nie będzie chciał na siłę trzymać się koalicji z Moderatami i Liberałami, koncentrując się – jak pisaliśmy wcześniej – na wyborach za cztery lata.
Dezinformacja, wojna hybrydowa i rosyjskie ślady w parlamencie
Nie można, pisząc o tych wyborach, abstrahować od kontekstu międzynarodowego. Jak pisaliśmy wyżej, to pierwsze wybory od czasu, gdy Szwedzi – wraz z Finami – w 2023 roku weszli do NATO. Drugie zaś od momentu rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, którą Sztokholm – i tu zarówno lewica, centrum, jak i prawica – jednoznacznie wspiera. Czy jednak Skandynawowie mogą się spodziewać prowokacji ze strony Rosji, działań hybrydowych oraz dezinformacyjnych? Jednoznacznych odpowiedzi nie ma, ale cień rzuca tutaj afera, którą od niedawna żyje szwedzka opinia publiczna.
Chodzi o sprawę Gustava Hellerbranta, szefa biura koordynacyjnego SD w kancelarii premiera (odpowiedzialnym za kluczowe kontakty z koalicją rządzącą) i jego partnerki Poliny Malaberg. To Rosjanka, również zatrudniona w strukturach SD (pełniła m.in. różne funkcje w ramach komisji parlamentarnych), która – według śledztwa fundacji Expo - od lat systematycznie szerzyła prorosyjską propagandę w mediach społecznościowych i utrzymywała bliskie relacje z grupami finansowanymi przez rosyjskie władze. Zachodzi tu podejrzenie, że mogło dojść do zinfiltrowania ośrodka władzy oraz ujawnienia niejawnych informacji w zakresie bezpieczeństwa. Premier Kristersson zapowiedział, że nie ma miejsca na kremlowską propagandę i domagał się zwolnienia Malaberg. Hellebrant został natomiast zawieszony w obowiązkach.
Istotnym polem rozgrywki z Kremlem jest również Morze Bałtyckie (które ze Szwecją współdzieli także Polska), gdzie Rosjanie również chętnie zakłócają m.in. sygnał GPS dla okrętów i samolotów. - Szwedzi się oczywiście do tego szykują, są świadomi tych wszystkich zagrożeń związanych z przechwytywaniem czy zagłuszaniem sygnału GPS czy działalnością tzw. floty cieni – zaznacza Szacawa. Przypomina też, że rząd w Sztokholmie powołał do życia nową służbę wywiadu zagranicznego (UND), która rozpocznie funkcjonowanie od 1 stycznia 2027 roku. Jej zadaniem będzie m.in. ochrona bezpieczeństwa i interesów państwa, wykrywanie, sygnalizowanie identyfikowanie zagrożeń pochodzących z zagranicy, a także gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie danych wywiadowczych. Co ciekawe, na czele tej instytucji stanie były ambasador Szwecji w Polsce i Ukrainie Andreas von Beckerath.
Wybory w Szwecji rozpoczną kluczowy cykl wyborczy
Ekspert z IEŚ przekonuje, że nie ma żadnych sygnałów ze strony którejkolwiek z partii, które są obecnie w parlamencie, że „chciałyby one zmienić politykę bezpieczeństwa opartą w tym momencie na sojuszu z USA, Unią Europejską, ale także na zacieśnieniu tych relacji na Bałtyku”. - Mamy przecież porozumienie strategiczne pomiędzy Polską a Szwecją z listopada 2024 roku, mnóstwo dwustronnych wizyt. Mamy współpracę przemysłów zbrojeniowych, choćby program Orka w obszarze marynarki wojennej, ale nie tylko – wylicza. Dodajmy, że Umiarkowani Ulfa Kristerssona w Parlamencie Europejskim należą do Europejskiej Partii Ludowej, a więc tej samej formacji, co np. Koalicja Obywatelska.
Wszystko, co powyżej, prowadzi nas do wniosków, że będą to wyjątkowo wyrównane, interesujące i trudne do przewidzenia pod kątem rezultatów wybory. A także – być może kluczowe – dla obrotu spraw w innych krajach. Szwedzka elekcja rozpoczyna bowiem istotny, trwający rok, cykl wyborczy, który potrwa aż do jesieni 2027 roku i w ramach którego do urn pójdą m.in. obywatele Polski, Francji, Włoch Hiszpanii, Finlandii, Estonii, Łotwy i Słowacji. Czyli kluczowe państwa Zachodu oraz wschodniej flanki NATO. Niedzielne głosowanie w Szwecji może więc wskazać kierunek, w którym pójdzie w najbliższych miesiącach europejska polityka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET