„Zaginiona wyspa” na Bałtyku idzie pod młotek. Od lat pozostawała ruiną
Takie oferty nie zdarzają się często. Teraz każdy może zakupić swoją własną wyspę na Bałtyku. Mowa o platformie morskiej „Ostervilm” leżącej u wybrzeży Rugii w Niemczech. Cena wywoławcza za nieruchomość to 39 tys. euro.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym jest platforma Ostervilm i jaką pełniła funkcję podczas zimnej wojny.
- Dlaczego jest nazywana zaginionym miejscem.
- Jakie są główne problemy techniczne i finansowe związane z wyspą.
Relikt zimnej wojny na Bałtyku
Rugia to jedna z najpopularniejszych nadbałtyckich wysp w Niemczech. To tutaj leżą popularne kurorty, takie jak Sellin czy Binz, które latem przyciągają tysiące urlopowiczów. Mało kto wie, że u wybrzeży wyspy znajduje się nietypowa nieruchomość pamiętająca czasy zimnej wojny. To dawna stacja demagnetyzacji wschodnioniemieckiej marynarki wojennej w Zatoce Greifswaldzkiej o nazwie Ostervilm.
Niemieckie media nazywają ją „zaginioną wyspą” pośrodku morskich wód. Platforma została wybudowana w latach 50. XX wieku na ok. 600 palach sięgających 10 metrów głębokości. „W tamtym czasie platforma służyła celom wojskowym: kable ułożone na dnie morskim służyły do redukcji sygnatury magnetycznej statków, utrudniając ich wykrycie za pomocą min magnetycznych – kluczowej techniki w czasie zimnej wojny” - wyjaśnia niemiecki „Der Spiegel”.
Zapomniana wyspa idzie na sprzedaż
Teraz nietypowa atrakcja pójdzie pod młotek. Termin aukcji wyznaczono na 4 czerwca, a cena wywoławcza wynosi 39 tys. euro. Stosunkowo niska cena jest bezpośrednim rezultatem złego stanu technicznego platformy, która od czasu zjednoczenia Niemiec stopniowo popadała w ruinę. „Stan jest zły z powodu działania sił natury, ptasich odchodów i wandalizmu. Pęknięcia spowodowane osadami. Elementy stalowe są zardzewiałe. Okna są wybite. Na ścianach rosną glony” - czytamy w opisie nieruchomości.
Okazuje się, że lokalna społeczność niejednokrotnie próbowała wymyślić nowe przeznaczenie dla platformy, planowano tutaj utworzenie m.in. galerii sztuki czy miejsca o przeznaczeniu turystycznym. Wszystkie te pomysły upadały, przede wszystkim dlatego, że renowacja wyspy byłaby bardzo kosztownym przedsięwzięciem. „Ktokolwiek chciałby doprowadzić platformę do stanu używalności, potrzebowałby mnóstwa wyobraźni – i jeszcze większych nakładów finansowych. Istnieją również problemy konstrukcyjne: brak świeżej wody, skomplikowane odprowadzanie ścieków oraz niezwykle kosztowne ogrzewanie i konserwacja” - pisze niemiecki „Business Insider”. W oczekiwaniu na nowego właściciela wyspa pozostaje zamieszkana przez ptactwo, w tym nadmorskie kormorany.
Źródło: Radio ZET/ Der Spiegel/ Business Insider
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET