Zamknięte plaże na ulubionej wyspie Polaków. "Potężne skażenie"
U wybrzeży hiszpańskiej wyspy Gran Canaria miał miejsce niebezpieczny wyciek ropy naftowej. Czarna plama rozciąga się niemal na 2 kilometry. Zamknięto już kilka plaż, a władze mówią o “skażeniu na znaczną skalę”.
Wyciek ropy u wybrzeży hiszpańskiej wyspy Gran Canaria. Służby ostrzegają turystów
Do wycieku ropy doszło 4 września podczas postoju statku na tankowanie w porcie La Luz w Las Palmas, stolicy wyspy. Wyciekły trzy tony oleju napędowego. Nazwa statku, z którego miała wydobyć się substancja, nie została ujawniona. Służby ratunkowe na Gran Canarii ogłosiły tzw. stan nadzwyczajny dla środowiska.
Według przewodniczącego rady zarządzającej Gran Canarii, Antonio Moralesa, plama ropy ma około 2 km długości i 400 metrów szerokości. Dodał, że plama przesuwała się na południe w kierunku sąsiedniej gminy Telde, pchana przez wiatr. Dotychczas zamknięto plaże La Restinga, Palos, San Borondon i El Baranquillo. By opanować wyciek ropy, służby wykorzystują helikoptery, drony i łodzie.
„Niestety, to zanieczyszczenie ma znaczną skalę i dlatego wykorzystano tak wiele zasobów. Będziemy domagać się ukarania osób odpowiedzialnych za tę sytuację, ponieważ szkodzi to środowisku. Nie możemy pozwolić, aby coś takiego się powtórzyło” – powiedział agencji Reuters burmistrz Telde, Juan Antonio Pena.
Źródło: Radio ZET/swissinfo.ch
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET