W tym kraju nie wolno nosić brody. To problem dla turystów
Zakaz „przebywania w miejscach publicznych z zakrytą twarzą w stopniu uniemożliwiającym identyfikację” w praktyce oznacza zakaz noszenia brody – donosi Ozodlik, uzbecka sekcja Radia Swoboda. Problem dotyka nawet turystów.
Zakaz noszenia brody
Zakaz „przebywania w miejscach publicznych z zakrytą twarzą w stopniu uniemożliwiającym identyfikację” wynika z nowelizacji Kodeksu Odpowiedzialności Administracyjnej Uzbekistanu. Nowe przepisy weszły w życie w ubiegłym roku. Przebywanie w miejscach publicznych z zakrytą twarzą wiąże się z grzywną w wysokości od 3,4 mln do 5,1 mln uzbeckich sumów (ok. 930-1500 zł). Zakaz obejmuje także noszenie nikabu przez kobiety – podaje PAP.
Nikaby i brody uważane są za symbole przynależności do radykalnych ruchów religijnych. Zakaz pokazywania się z zarostem nieoficjalnie otrzymali m.in. prezenterzy telewizyjni i to zarówno z mediów państwowych, jak i prywatnych. Uzbekistan krytykowany jest przez społeczność międzynarodową za ograniczanie wolności religijnej.
Niemiecki turysta, cytowany przez Ozodlik, poskarżył się, że funkcjonariusze policji w stołecznym Taszkencie zmusili go do zgolenia zapuszczanej od trzech lat brody. „Może dlatego, że tego dnia odbywał się piątkowy namaz (modlitwa muzułmanów - PAP), na ulicach było wielu policjantów. Zatrzymali mnie. Nie znam języka uzbeckiego. Mówiłem więc do nich łamanym rosyjskim. Zabrali mnie na komisariat bez żadnych wyjaśnień. Powiedzieli mi, że albo zgolę brodę, albo sami ją zgolą” – napisał turysta w mediach społecznościowych.
Źródło: PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET