"Zaplanowana prowokacja". Rosja prowadzi grę przy granicy NATO

3 min. czytania
13.10.2025 20:04
Obserwuj nas na Google

Pojawienie się uzbrojonego, niezidentyfikowanego rosyjskiego oddziału na drodze, z której korzystają Estończycy, było zaplanowaną prowokacją. To kolejna gra hybrydowa Kremla - powiedział w rozmowie z PAP Marek Kohv, estoński ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa.

Rosja

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Estonia zamknęła 10 października przejście graniczne w rejonie Saatse Boot z powodu obecności uzbrojonego oddziału rosyjskiego na rosyjskiej drodze używanej przez Estończyków.
  • Ekspert ds. bezpieczeństwa Marek Kohv ocenił, że był to zaplanowany akt prowokacji w ramach rosyjskiej operacji informacyjnej, mający na celu zastraszenie lokalnej społeczności.
  • Estońskie władze ostrzegają przed korzystaniem z tego skrótu przez Rosję, pomimo formalnie 'rutynowej' obecności rosyjskich sił, dążąc do minimalizacji wpływu wojny hybrydowej.

Rosja prowokuje Estonię. Co się dzieje w rejonie Saatse Boot?

Estonia zamknęła 10 października przejście graniczne w rejonie Saatse Boot na granicy estońsko-rosyjskiej w południowo-wschodniej części kraju, po tym, jak po stronie Rosji, na drodze, którą jeżdżą także Estończycy, zaobserwowano uzbrojony, siedmioosobowy oddział mundurowych. Jak powiedział w rozmowie PAP Marek Kohv, ekspert ds. bezpieczeństwa z think tanku International Center for Defense and Security z siedzibą w Tallinie, oddział wyglądający na siły specjalne albo paramilitarne ustawił się na przecinającej terytorium Federacji Rosyjskiej drodze z miejscowości Lutepaa do Sesnik, w taki sposób, by był wyraźnie widoczny.

- To nie był przypadek, ale zaplanowane działanie, prowokacja, rodzaj rosyjskiej operacji informacyjnej, w prowadzonej przez Kreml wojnie hybrydowej - ocenił Kohv i wyjaśnił, że do incydentu doszło po stronie Rosji, na mierzącym jedynie ok. kilometra rosyjskim odcinku drogi nr 178. To skrót, który wybierają miejscowi, by szybciej dostać się na drugą stronę rosyjskiego terytorium w kształcie buta, wcinającego się w tym miejscu w Estonię. Jak wyjaśnił Kohv, władze od dawna tylko obiecują budowę dobrej jakości trasy alternatywnej, a Estończykom nie chce się korzystać z 5-kilometrowej, kiepskiej drogi okrężnej.

Redakcja poleca

- Wolą ryzykować i przejeżdżać przez Rosję, wiedząc, że nie chroni ich tam estońskie państwo, nie mogą się tam zatrzymywać, a władze stanowczo odradzają ten skrót - podkreślił ekspert. Właśnie w tym miejscu pojawiła się zbrojna rosyjska bojówka. Według estońskich mediów Rosja poinformowała, że są to działania "rutynowe", ale zdaniem Kohva sytuacja była dwuznaczna. - Taka niejasność to rosyjska specjalność. Ludzie byli w tym rejonie zestresowani, filmowali tych żołnierzy, bo myśleli, że coś się dzieje i chyba o to chodziło Rosjanom - powiedział specjalista.

"Gra hybrydowa obliczona na to, że przeciwnik się przestraszy"

Zastrzegł jednak, że nie była to akcja porównywalna z wtargnięciami rosyjskich MIG-ów w estońską przestrzeń powietrzną albo atakami dronów. Jak podkreślił rozmówca PAP, niezidentyfikowani żołnierze przebywali na własnym terytorium i nie próbowali przekroczyć estońskiej granicy. - Moim zdaniem to była wykreowana niewielkimi środkami prowokacja, mająca wprowadzić niepokój w społeczeństwie. Gra hybrydowa obliczona na to, że przeciwnik się przestraszy - powiedział Kohv i przypomniał, że Rosjanie podobnie rozgrywają na przykład informacje dotyczące ich rzekomej superbroni Oresznika.

Jego zdaniem straszą Oresznikiem Europę, nie wykluczając rozmieszczenia wyrzutni na Białorusi, a tymczasem użyli tej rakiety tylko raz i nie widać jej na froncie na Ukrainie. Kohv przekonywał, że Estonia się nie boi, a piątka krajów graniczących z Rosją, w tym Polska - "wkrótce militarna super siła" - jest razem bardzo silna i dlatego "nie można się cały czas poddawać rosyjskim sztuczkom wojny informacyjnej". Oficjalnie estońskie przejście graniczne zostało zamknięte w piątek późnym wieczorem i będzie wyłączone z ruchu do wtorku, 14 października.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET