`

Zełenski już nie stawia na relacje z Polską? "Jest zgrzyt za zgrzytem"

2 min. czytania
21.10.2024 19:52
Obserwuj nas na Google

Wołodymyr Zełenski wyżej ceni sobie obecnie relacje z Berlinem niż z Warszawą? Tak uważa były ambasador RP w Kijowie Jan Piekło. Dyplomata w rozmowie z Wirtualną Polską podkreślał, że stosunki polsko-ukraińskie nie są ostatnio w dobrym stanie. - Jest zgrzyt za zgrzytem. Bez rozsądnego dialogu może być ciężko szybko je naprawić - ostrzegał.

Ukraina
fot. Wołodymyr Zełenski i premier Donald Tusk, Jacek Domiński/REPORTER (zdjęcie z lipca 2024)

Polski nie było na spotkaniu ws. Ukrainy. Decyzja Scholza czy Zełenskiego?

W piątek w Berlinie spotkali się: prezydent USA Joe Biden, prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Olaf Scholz i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Omawiali możliwość zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie oraz sytuację na Bliskim Wschodzie. Do spotkania tego doszło po tym, gdy nie odbył się planowany na połowę października w Ramstein w Niemczech szczyt dotyczący obrony Ukrainy.

Berlińskie spotkanie zorganizował kanclerz Niemiec, ale - co ciekawe - nie było na nim żadnego z przedstawicieli władz Polski, a więc kluczowego kraju wschodniej flanki NATO, od początku rosyjskiej agresji mocno zaangażowanego w pomoc Ukrainie. Część opinii publicznej skrytykowała ten fakt, pojawiły się także teorie, że obecność polskiego premiera bądź prezydenta zablokował Olaf Scholz bądź że miał się temu sprzeciwić prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Redakcja poleca

Od jakiegoś czasu widoczny jest zwrot Kijowa w stronę Niemiec i innych państwa "starego Zachodu", kosztem Polski. O tym mówił m.in. w rozmowie z Wirtualną Polską były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło. - Obawiam się, że ze strony Kijowa, ale też Zachodu to błąd. Są takie kraje, które nie za dużo mówią, ale bardzo dużo robią, pomagając Ukrainie - powiedział. 

- To Polska, Rumunia i kraje bałtyckie - które w stosunku do swojego PKB - są bodajże na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o pomoc. Są też państwa skandynawskie - tłumaczył. Jego zdaniem powinny one wszystkie powinna stworzyć "oś współpracy" z uwagi na podzielane przez te państwa "rozumienie zagrożenia ze strony Rosji". Przypomniał również, że Berlin i Paryż przez lata prowadziły inną polityką wobec Moskwy, współpracując z nią gospodarczo (choćby w temacie gazociągu Nord Stream).

Chłód w relacjach Warszawa-Kijów? "Zgrzyt za zgrzytem"

Piekło w rozmowie z WP podkreślił też, że w ostatnim czasie doszło do kilku zgrzytów dyplomatycznych na linii Warszawa-Kijów. Chodzi m.in. o wystąpienie Zełenskiego na forum ONZ, gdzie krytykował państwa, blokujące import ukraińskiego zboża. Choć nie wymienił Polski wprost, to sugestia była wyraźnie odczytana.

Zełenski - możliwe, że podpuszczony - bardzo nieroztropnie praktycznie obraził prezydenta Polski Andrzeja Dudę. Niewykluczone, że chciał wejść w lepsze relacje z Berlinem, kosztem dalszych, dobrych relacji z Polską. [...] Przykro mi się zrobiło, bo uważałem, że to było niesprawiedliwe - Jan Piekło

Według dyplomaty kolejny błędem było warunkowanie zgody na przystąpienie w przyszłości Ukrainy do Unii Europejskiej rozwiązaniem kwestii rzezi wołyńskiej. - Nie ma żadnych wątpliwości, że ostatnio relacje między Polską a Ukrainą nie są najlepsze. Jest zgrzyt za zgrzytem. Bez rozsądnego dialogu może być ciężko szybko je naprawić - podsumował Piekło.

Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET