`

Co z milionami, które miasto pożyczyło Śląskowi Wrocław? "Ostrzegałem, że nie wrócą"

6 min. czytania
04.10.2024 16:12
Obserwuj nas na Google

Gmina Wrocław pożyczyła Śląskowi Wrocław 13,3 mln zł. Całość nie została jednak spłacona w formie przelewu lub gotówki - "umorzono" 7,5 mln zł pożyczki w zamian za nowy pakiet akcji wyemitowanych przez klub. Radni są zbulwersowani taką decyzją prezydenta miasta Jacka Sutryka, ponieważ - jak twierdzą - o niczym nie wiedzieli. - Na papierze miasto jest bogatsze o 7500 akcji klubu. W praktyce doprowadzono do sytuacji, w której Wrocław nie otrzymuje zwrotu całości udzielonej pożyczki - mówi nam wrocławski radny Andrzej Kilijanek.

Sutryk na meczu
fot. Mateusz Birecki/REPORTER

Wrocław umorzył piłkarskiemu Śląskowi 7,5 mln zł pożyczki?

W lipcu 2023 roku WKS Śląsk Wrocław znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Gmina Wrocław (reprezentowana przez prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, przy kontrasygnacie skarbnika miasta) postanowiła udzielić klubowi pożyczki. Dotarliśmy do umowy z 21 lipca 2023 roku (trzykrotnie aneksowanej), z której wynika, że spółka WKS Śląsk Wrocław złożyła wniosek o udzielenie pożyczki na "sfinansowanie zobowiązań wobec zawodników, sztabu szkoleniowego i pracowników administracyjnych [...] oraz zobowiązań wynikających z bieżącego funkcjonowania spółki". Zgodzono się na kwotę do 20 mln zł. Ostatecznie uruchomiono jednak z budżetu miasta 13,3 mln zł (zwiększając kwotę pożyczki początkowych 8,3 mln zł i zmieniając terminy spłat i wysokości poszczególnych rat). 

29 grudnia 2023 roku została z kolei podjęta uchwała Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia spółki WKS Śląsk Wrocław w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego spółki o kwotę 7,5 mln zł. Podjęto również decyzję o emisji nowych akcji; objęła je gmina Wrocław za kwotę 7,5 mln zł. Tym samym - jak czytamy w oficjalnym dokumencie - "strony dokonały potrącenia wzajemnych wierzytelności, w skutek czego wierzytelność spółki umorzyła się w całości". A zatem pieniądze wróciły do gminy nie w formie przelewu, ale w formie akcji. Przypomnijmy, że prezydent Wrocławia Jacek Sutryk nabył akcje za 7,5 mln zł, a - jak przekazało Stowarzyszenie Obywatelskie Dolnośląskich Aktywistów - w maju 2023 roku klub był wyceniany na 8,5 mln zł. Ostatecznie miasto poinformowało w czerwcu, że 29 marca 2024 roku udzielona pożyczka została w całości rozliczona przez spółkę. 

Radny: Ostrzegałem, że pieniądze nie wrócą do budżetu

Ujawnienie dokumentów wywołało jednak we Wrocławiu wiele kontrowersji, zwłaszcza wśród miejskich radnych, którzy - jak twierdzą - nie wiedzieli, że prezydent miasta Jacek Sutryk podjął decyzję o zakupie akcji. - Już w lipcu ubiegłego roku ostrzegałem, że pożyczone Śląskowi pieniądze nie wrócą do budżetu miasta. Miejskie służby obiecywały, że pieniądze zostaną oddane do końca 2023 roku, a operacja to spełnienie oczekiwań prywatnego inwestora, który prowadził z urzędnikami rozmowy o prywatyzacji klubu. Dziś nie ma ani inwestora, ani pożyczonych milionów - mówi nam wrocławski radny Piotr Uhle. - W ubiegłym roku Rada Miejska odrzuciła mój wniosek o powołanie specjalnej komisji, która miała przyjrzeć się finansom klubu. Dziś widzimy, że brak transparentności nie służy funkcjonowaniu Śląska, a sprawę powinien przeanalizować nowy skład rady.

Swoimi refleksjami na ten temat podzielił się z nami również Andrzej Kilijanek, radny obecnej i poprzedniej kadencji. - Rada Miejska poprzedniej kadencji podjęła decyzję o przekazaniu pożyczki w wysokości do 20 mln zł klubowi. Argumentowano to procesem prywatyzacji. Podczas sesji tłumaczono radnym, że ma to służyć konsolidacji długów spółki, realizowanej w celu zwiększenia wiarygodności finansowej w oczach potencjalnego nabywcy - wyjaśnia. - Zagłosowałem przeciw tej uchwale, bo nie wierzyłem ani w wolę sprzedaży, ani w to, że klub nowy dług spłaci. Podniosłem nawet temat umorzenia długu. Zapewniono mnie, że nic takiego nie nastąpi, bo nie może. Moim zdaniem już wtedy wiedzieli, że wyemitują dodatkowe akcje. Technicznie nie skłamali. Rzeczywiście doprowadzili do sytuacji, w której właściciel klubu doprowadził do emisji dodatkowych 7500 akcji po to, aby sam mógł je przejąć, w zamian za pieniądze, które sam włożył do klubu w ramach pożyczki. Na papierze miasto jest bogatsze o 7500 akcji klubu. W praktyce doprowadzono do sytuacji, w której miasto nie otrzymuje zwrotu całości udzielonej pożyczki.

- Technicznie wyglądało to tak, że radni na wniosek prezydenta zgodzili się na pożyczkę do 20 mln zł. Uruchomiono środki w wysokości 13,3 mln zł. Wyemitowano 7500 akcji o wartości 1000 zł każda. Umorzono wierzytelność miasta w wysokości równej wartości wyemitowanych akcji, tj. 7,5 mln zł. Tym ruchem miasto przejęło te akcje. Wcześniej klub spłacił 600 tys. zł. Pozostały dług, tj. 5,2 mln zł klub miastu spłacił w I kwartale 2024 roku. Rada Miejska w kwietniu przyjęła taką zmianę do budżetu, ale w uzasadnieniu nie napisano, że pieniądze spłaca klub. Skarbnik też nie wspomniał o tym, co to jest. To była ostatnia sesja poprzedniej kadencji Rady Miejskiej - mówi nam Andrzej Kilijanek. 

Redakcja poleca

Rzecznik: Gmina Wrocław nie umorzyła Śląskowi ani złotówki pożyczki

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Jędrzeja Rybaka, rzecznika prasowego WKS Śląsk Wrocław. - Kwota uruchomiona w ramach pożyczki to 13,3 mln złotych. Całość, wraz z odsetkami wynoszącymi 382 tys. złotych, została spłacona w terminie. Gmina Wrocław nie umorzyła Śląskowi ani złotówki pożyczki - wyjaśnia nam Rybak. Zapytaliśmy również o to, dlaczego Śląsk Wrocław - mimo trudnej sytuacji - nie wprowadził planu naprawczego lub restrukturyzacyjnego. - Trudna sytuacja finansowa klubu, wynikająca choćby z dwóch kolejnych sezonów (2021-2023) zakończonych dopiero na 15. miejscu w PKO BP Ekstraklasie, została zanalizowana i konieczne było wprowadzenie planu naprawczego. Doszło do zmian w strukturze organizacyjnej spółki, uregulowania zaległości finansowych, poprawiono działanie szeregu obszarów, co zwiększyło przychody klubu, choćby poprzez rozwój merchandisingu, zwiększenie frekwencji, wartości marketingowej oraz medialności Śląska Wrocław - wyjaśnia nam rzecznik. 

- Poprawa funkcjonowania klubu, do której konieczne były środki ze wspomnianej pożyczki, przyniosły również wymierne skutki sportowe - Śląsk Wrocław zaliczył bardzo udany sezon, zdobywając m.in. wicemistrzostwo Polski seniorów, mistrzostwo Polski juniorów U17 i U15 oraz finał Pucharu Polski kobiet. Pamiętajmy, że środki od właściciela stanowią około 1/3 budżetu klubu, nie są jego dominującą częścią - dodaje Jędrzej Rybak. 

Miasto: Radni nie wiedzieli, bo nie musieli

O kontrowersje wokół udzielonej pożyczki zapytaliśmy również przedstawicieli Urzędu Miejskiego Wrocławia, prosząc o wyjaśnienie, czy Rada Miejska Wrocławia wiedziała o decyzji Sutryka i czy była ona korzystna dla budżetu miasta i dla wrocławian. Zwróciliśmy się również z prośbą o odpowiedź, czy przed podjęciem takiej decyzji sporządzono jakiekolwiek analizy lub opinie prawne. - Nie ma takiego wymogu prawnego, by tego typu decyzje zarządcze były konsultowane z radnymi. Zarządzenia prezydenta są ze swej natury prawnej zarządzeniami prezydenta i nie wymagają konsultacji/opinii radnych - mówi nam Tomasz Sikora z Wydziału Komunikacji Społecznej UM Wrocławia. - Skarbnik skutki tej finansowej konwersji odnotował w budżecie 2024 roku. Zarządzenie prezydenta o przejęciu akcji zostało podjęte i wydane pod koniec grudnia 2023 po ostatniej w roku sesji Rady Miasta, z kolei rozliczenie pożyczki musiało się odbyć do końca 2023 roku. Wicemistrzostwo Polski osiągnięte przez klub w tamtym sezonie jest jasnym dowodem, że sposób finansowania i nadzór Śląska Wrocław był korzystny i dla klubu, i dla wrocławian, którzy są pośrednio właścicielami klubu - dodaje Sikora.

Ekspert komentuje kontrowersje prawne wokół pożyczki

Tomasz Sikora z UM Wrocławia stwierdził, że "nie ma takiego wymogu prawnego, by tego typu decyzje zarządcze były konsultowane z radnymi". Postanowiliśmy się jednak upewnić. Portal RadioZET.pl z prośbą o analizę prawną zwrócił się do dr hab. Mariusza Bidzińskiego, radcy prawnego, eksperta w dziedzinie prawa i postępowania administracyjnego, prawa gospodarczego oraz prawa konstytucyjnego. - Stosownie do postanowień art. 18 ust. 2 pkt 9 lit. i ustawy o samorządzie gminnym do wyłącznej właściwości rady gminy należy podejmowanie uchwał w sprawach majątkowych gminy, przekraczających zakres zwykłego zarządu, dotyczących m.in. ustalania maksymalnej wysokości pożyczek i poręczeń udzielanych przez prezydenta miasta w roku budżetowym. Określenie tej wysokości winno nastąpić w uchwale budżetowej oraz rodzi obowiązek zaplanowania rozchodów z tego tytułu, gdyż udzielone pożyczki stanowią rozchody budżetu. Natomiast samą czynność polegającą na udzielaniu pożyczek z budżetu gminy (zawarcia umowy pożyczki) dokonuje wójt, burmistrz bądź prezydent miasta zgodnie z art. 262 ust. 1 i 2 ustawy o finansach publicznych. Umowa o udzielenie pożyczki wymaga także kontrasygnaty skarbnika gminy, gdyż rodzi zobowiązania pieniężne - wyjaśnia nam dr hab. Mariusz Bidziński. 

- Tak więc należy wskazać, iż w przedmiotowym przypadku prezydent Wrocławia Jacek Sutryk - jako organ wykonawczy, działając w ramach określonych w uchwale z zakresu budżetu miasta za dany rok – uchwalonej przez Radę Miasta, nie potrzebuje dodatkowych, specjalnych pozwoleń na udzielenie pożyczki. Nadto, sam decyduje komu, w jakiej wysokości (ale do limitu określonego w uchwale Rady Miasta) i na jakich warunkach zostanie udzielona pożyczka - dodaje ekspert. 

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET