Kontrowersje po konkursie na wiceprezesa miejskiej spółki. "To budzi wątpliwości"
W lipcu Rada Nadzorcza Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Hala Ludowa Sp. z o.o. ogłosiła konkurs na wiceprezesa zarządu. Brał w nim udział m.in. Arkadiusz Chwaścik, radny osiedlowy z Wrocławia. W czwartek poinformował, że rada podjęła decyzję o nieudostępnieniu mu indywidualnej skali ocen w konkursie na stanowisko wiceprezesa, w którym brał udział - mimo że inne spółki miejskie zdecydowały się na ujawnienie takich informacji. - Taki brak transparentności budzi wątpliwości co do przejrzystości procesu rekrutacyjnego - twierdzi Chwaścik.
Karta ocen "nie jest informacją publiczną"?
W lipcu Rada Nadzorcza Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Hala Ludowa Sp. z o.o. ogłosiła konkurs na stanowisko wiceprezesa zarządu. Jak czytamy w regulaminie, po spełnieniu podstawowych wymagań kandydat był zapraszany na rozmowę kwalifikacyjną. "Każdy z członków Rady Nadzorczej dokonuje oceny kwalifikacji i odpowiedzi na pytania na formularzu oceny kandydata" - czytamy w regulaminie. Indywidualny formularz oceny zawierał poniższe zagadnienia:
- Wiedza o zakresie działalności spółki, znajomość branży eventowej i historii obiektu (0-15 pkt),
- Znajomość zagadnień związanych z zarządzaniem i kierowaniem zespołami pracowników (0-10 pkt),
- Znajomość zasad nadzoru właścicielskiego, audytu i kontroli finansowej przedsiębiorstwa oraz rachunkowości zarządczej (0-5 pkt),
- Dotychczasowe osiągnięcia zawodowe i dodatkowe kwalifikacje (0-5 pkt),
- Znajomość funkcjonowania spółek prawa handlowego (0-5 pkt),
- Doświadczenie niezbędne do wykonywania funkcji wiceprezesa zarządu (0-5 pkt),
- Dodatkowe atuty (m.in. znajomość języków obcych, dodatkowe kwalifikacje) - (0-5 pkt).
Arkadiusz Chwaścik - radny osiedlowy, który brał udział w tym konkursie - zwrócił się z prośbą o przesłanie indywidualnej skali ocen kandydatów na wiceprezesa spółki. Chodziło o wskazanie kart pani Magdaleny Piaseckiej (która obecnie jest wiceprezesem zarządu) i pana Arkadiusza Chwaścika - oraz reszty kandydatów bez podania imion i nazwisk, chyba że wyrażają na to zgodę. We wtorek Jakub Grudniewski, prezes zarządu Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Hala Ludowa, przesłał jednak odpowiedź, z której wynika, że "informacje te nie stanowią informacji publicznej", więc nie mogą być udostępnione.
Transparentność po wrocławsku? "To budzi wątpliwości"
- Rada Nadzorcza Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Hala Ludowa Sp. z o.o. podjęła decyzję o nieudostępnieniu indywidualnej skali ocen w konkursie na stanowisko wiceprezesa, w którym brałem udział, pomimo że inne spółki miejskie zdecydowały się na ujawnienie takich informacji - mówi Arkadiusz Chwaścik. - Taki brak transparentności budzi wątpliwości co do przejrzystości procesu rekrutacyjnego, szczególnie w kontekście spółki działającej na rzecz mieszkańców. Czy mieszkańcy nie powinni mieć pełnego wglądu w procedury podejmowane w ich imieniu? Moim zdaniem to jest niezgodne z prawem i oczywiście będę w tej sprawie interweniował - zapewnia. Najprawdopodobniej decyzja spółki zostanie zaskarżona w sądzie.
W uzasadnieniu przesłanym przez spółkę czytamy, że "indywidualna skala ocen kandydatów na wiceprezesa spółki, jak również dane osób fizycznych zawarte w protokole z konkursu, nie stanowią informacji publicznej". Ponadto "decyzja każdego z kandydatów o uczestnictwie w konkursie na wiceprezesa spółki w każdym przypadku miała charakter decyzji prywatnej danego kandydata, co było działaniem ukierunkowanym na uzyskanie możliwości pełnienia przez niego funkcji publicznej, zaś indywidualne wyniki uzyskane w konkursie przez taką osobę dotyczą jej sfery prywatnej".
"Opinia publiczna ma prawo wiedzieć"
O komentarz w tej sprawie portal RadioZET.pl zwrócił się również do pana Tomasza Darłaka - radcy prawnego i radnego osiedlowego. - Oczywiście nie zgadzam się z tą decyzją spółki. Jeżeli rada nadzorcza dokonuje jakichś czynności w ramach pełnionej publicznej funkcji, to mieszkaniec Wrocławia ma pełne prawo do tego, żeby poznać motywy tej decyzji, jej uzasadnienie i kto na ile ocenił danego kandydata. To się później przekłada na wynik konkursu, a w przestrzeni publicznej mamy prawo dyskutować, dlaczego dany wynik nam się nie podoba, krytykując daną decyzję i żądając ewentualnej zmiany. Oczywiście jeżeli bierzemy na poważnie wszystkie słowa wypowiadane przez polityków - mówi nam Tomasz Darłak.
- Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, kto ubiegał się o stanowisko wiceprezesa zarządu. Jeżeli to ma być transparentny konkurs, to i weryfikowalny. Mieszkańcy Wrocławia utrzymują te spółki miejskie, które są własnością gminy - prezydent miasta tylko zarządza tym majątkiem. W związku z tym, jeżeli jest komisja konkursowa - tej publicznej spółki - to ma pewne zadania do wykonania nie tylko wobec spółki, ale również prezydenta, który ich mianował oraz wobec mieszkańca - bo to on na samym końcu powinien to wszystko skontrolować i ocenić. Żeby wrocławianie mogli to ocenić, to muszą mieć dane. Rada nadzorcza może sama wybrać danego kandydata - ale tym samym bierze za to odpowiedzialność. W związku z tym osobiście uważam, że powinniśmy posłuchać, jak sąd oceni tę decyzję o nieujawnieniu panu Chwaścikowi szczegółowych informacji - dodaje pan Darłak. Wątpliwości budzi również brak spójności spółek miejskich we Wrocławiu co do takich decyzji. Przypomnijmy, że podobny wniosek pan Arkadiusz Chwaścik złożył do WCT Spartan. 4 września otrzymał on dokumenty z procedury konkursowej na prezesa oraz wiceprezesa z uwidocznionymi dodatkowo ocenami pana Chwaścika.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET