Archeolożka odkrywa skarby na Dolnym Śląsku. Wpadła na trop walizki pełnej złota
Joanna Lamparska to archeolożka, popularyzatorka historii i miłośniczka Dolnego Śląska. Kobieta wpadła na trop cennego skarbu. - Zaangażowaliśmy w to kilka osób, fachowców, historyków, archeologów, badaczy. Myślę że w najbliższym czasie czegoś więcej się dowiemy - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Archeolożka na tropie cennego skarbu z Dolnego Śląska
W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" podróżniczka, archeolożka i pisarka nie kryła swojego zachwytu nad Dolnym Śląskiem. - Uważam, że powinien robić światową karierę. Mamy tu wszystko; mnóstwo tajemnic, piękną przyrodę, kilkaset zamków i pałaców. Bardzo wiele z nich rozwija się jako hotele, spa, ale są też takie, które oferują możliwość ich zwiedzania - przyznała Lamparska. Kobieta podkreśliła również, że region ten zachwyca ekipy filmowe zza granicy. - Często pracuję z Amerykanami, obecnie z ekipą telewizyjną z Los Angeles. Są zachwyceni Dolnym Śląskiem. Nie zdawali sobie sprawy, że takie miejsca w ogólne istnieją - dodała. W najnowszym wywiadzie Joanna Lamparska opowiedziała również o postępach w poszukiwaniu ukrytych na Dolnym Śląsku skarbów. Niektóre historie mogą zaskakiwać.
"Zdeponowano w walizce 10 tys. marek w złotych monetach"
Joanna Lamparska w rozmowie z "GW" przytoczyła pewną szczególnie ciekawą historię, która przytrafiła jej się w trakcie ostatnich badań. Okazuje się, że 12-letnia Julia z Oleśnicy razem ze swoim tatą opiekuje się terenem fortu piechoty nr 4 Lisia Góra we Wrocławiu. Pewnego dnia dziewczynka natknęła się na słoik, w którym znajdowały się trzy rzeczy: niemiecka gazeta, portmonetka z 27 srebrnymi niemieckimi monetami oraz kartka pocztowa z datą 6 maja 1945 roku. Kartka zawierała również informacje o walizce ukrytej w bunkrze w centrum Wrocławia. - Zdeponowano w niej 10 tysięcy marek w złotych monetach, prawdopodobnie chodzi o monety dwudziestomarkowe, o bardzo wysokiej próbie złota - wyjaśniła Lamparska. - Kim był człowiek, który włożył tę kartkę do słoika, dlaczego ją zakopał? Co to jest za historia! Idziemy jej śladem. [...] Zaangażowaliśmy w to kilka osób, fachowców, historyków, archeologów, badaczy. Myślę że w najbliższym czasie czegoś więcej się dowiemy.
Archeolożka podkreśliła jednak, że nie liczy na samo znalezienie złota - ważniejsza w tej sprawie jest sama historia. Zresztą kolejna, która przytrafiła się badaczce. O jednej napisała całą książkę. Chodzi o wydarzenia z Kamieńca Ząbkowickiego. W czasie II wojny światowej była tam największa składnica Guenthera Grundmanna. Część składnicy znajdowała się na dole w kościele. Obiekt ten przetrwał do lutego 1946 roku. Wówczas nieznany sprawca włamał się do świątyni i wyciął z ram sto obrazów. - Zaczęłam śledzić te obrazy. Zaledwie kilka z nich udało się odnaleźć. Jeden na ścianie domu pewnej znanej artystki, inny u nieżyjącego już przedstawiciele firmy Ericsson w Polsce - powiedziała Lamparska w rozmowie z "GW".
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET